Reklama

Reklama

Polacy, nic się nie stało! Bo stać się nie mogło

Nadmierne oczekiwania połączone z wieloletnim wyczekiwaniem na jakikolwiek sukces piłkarzy sprawiły, że po dotkliwej porażce z Ukrainą polski naród po raz kolejny pogrążył się w nieuzasadnionej żałobie i rozpaczy, a dziennikarze i kibice zmieszali z błotem naszych kadrowiczów.

Tymczasem w piątkowy wieczór naprawdę nic się nie stało. Przynajmniej nic nadzwyczajnego. Grający mecz o być albo nie być w dalszej grze o wyjazd na brazylijski mundial faworyt wygrał na wyjeździe z niżej notowanym zespołem 3-1. O co tyle krzyku?

Przecież reprezentacja Ukrainy już na Euro 2012 pokazała, że jest o klasę lepszym zespołem od naszego, ma mocniejszą ligę, a jej wizytówka, czyli Szachtar Donieck od lat z powodzeniem gra w europejskich pucharach.

Reklama

No i dołóżmy do tego odrobinę statystyk, w końcu liczby nie kłamią. Ostatni mecz o coś z poważnym przeciwnikiem Polacy wygrali 11 października 2008 roku. W Chorzowie (tak, tam kiedyś grała kadra) pokonali reprezentację Czech 2-1 po golach Pawła Brożka i Jakuba Błaszczykowskiego w eliminacjach MŚ 2010.

Wcześniej po trzy cenne punkty "Orły" sięgnęły...11 października 2006 roku, kiedy prowadzona przez Leo Beenhakkera kadra sensacyjnie pokonała Portugalię 2-1 dzięki dwóm bramkom Ebiego Smolarka (el. Euro 2008).

Zobacz wyniki reprezentacji Polski z ostatnich lat

Podsumowując, przez ostatnie 6,5 roku Polacy wygrali 2 (słownie DWA) ważne mecze z kimś, kto w piłkę grać potrafi.

Czas spojrzeć prawdzie w oczy. Jesteśmy słabi. Przerażająco słabi. Ok, mamy kilku zawodników z europejskiej półki, ale kadrę, ligę i mistrza Polski od paru dobrych lat mamy na mizernym poziomie i pojedyncze wyskoki reprezentacji w meczach towarzyskich, jakie dane jej było rozgrywać z racji współorganizowania przez Polskę Euro 2012, tego nie zmienią.

Tu trzeba szkolić, szkolić i jeszcze raz szkolić młodzież, inwestować w bazę treningową, a dopiero potem oczekiwać sukcesów. Na razie nie ma ku temu najmniejszych podstaw. Przecież od 61. reprezentacji świata, ligi, na którą często żal patrzeć i mistrza Polski prezentującego od lat pasterski futbol w eliminacjach Ligi Mistrzów nie można oczekiwać cudów.

Autor: Dariusz Jaroń

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL