Reklama

Reklama

Piotr Świerczewski: W głowie mi się poprzewracało

Piotr Świerczewski przez lata był podporą reprezentacji Polski. Patrząc z dystansu twierdzi jednak, że mógł osiągnąć w piłce o wiele więcej. - Żałuję, że tak szybko się tym zachłysnąłem - mówi w rozmowie z Polsatem Sport.

Świerczewski już jako 21-letni piłkarz wyjechał z Polski do Francji, gdzie grał najpierw dla AS Saint-Etienne, a później SC Bastia. W 1999 roku udał się na wypożyczenie do... japońskiej Gamby Osaka, ale po powrocie imponował formą.

Reklama

Filar reprezentacji Polski grał tak dobrze, że zapracował na transfer do słynnego Olympique Marsylia. Z perspektywy czasu uważa, że mógł wówczas bardziej przykładać się do treningów.

- Żałuje, że tak szybko zachłysnąłem się tym, że będąc piłkarzem, człowiek tak szybko może osiągnąć dobrobyt, a potem hamuje i mówi "to mi wystarczy". To nigdy nie wystarczy. Ja popełniłem ten błąd. Doszedłem do Marsylii, wydawało mi się, że to już jest koniec i osiągnąłem marzenie . To był błąd, bo mogłem iść dalej, próbować swoich sił w lidze angielskiej - powiedział Świerczewski w rozmowie z "Polsatem Sport".

Popularny "Świr" przeanalizował też popełnione błędy.

- Opuściłem się w treningach, wróciłem do ligi polskiej, cofnąłem się w rozwoju sportowym, a byłem jeszcze młodym zawodnikiem, mogłem jeszcze grać. Miałem 30 lat, tyle, ile ma Robert Lewandowski, który jest ideałem. Wiele osiągnął, a nie zatrzymuje się. W głowie mi się poprzewracało. Dobrze, że tak późno, ale jednak mi się poprzewracało - powiedział Świerczewski.

70-krotny reprezentant Polski po karierze piłkarskiej wciąż prowadzi aktywne życie. W grudniu zeszłego roku stoczył swój pierwszy pojedynek MMA, w którym pokonał Grega Collinsa. Ostatnio został też "nominowany" przez Marcina Najmana jako rywal do jego walki pożegnalnej. Na łamach Interii przyjął to wyzwanie.


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje