Reklama

Reklama

Piłkarze rezygnowali z kadry z różnych powodów

Łukasz Piszczek zrezygnował z meczu eliminacji mistrzostw świata z Mołdawią, gdyż tuż po finale Ligi Mistrzów, który odbędzie 25 maja na londyńskim Wembley, podda się operacji biodra. Dokucza mu ono od pewnego czasu, ale w tym sezonie zawsze był do dyspozycji Juergena Kloppa w Borussii Dortmund czy Waldemara Fornalika w reprezentacji Polski.

O swoje zdrowie Piszczek postanowił zadbać dopiero po zakończeniu rozgrywek ligowych i pucharowych. Problem w tym, że 7 czerwca w Kiszyniowie "Biało-czerwoni" grają bardzo ważne spotkanie w kwalifikacjach do mundialu w Brazylii. Brak najlepszego polskiego prawego obrońcy może być w Mołdawii odczuwalny. Biorąc pod uwagę, że Łukasz cały czas jest w grze, można zadać pytanie, czy nie mógł wstrzymać się z operacją przez te kilkanaście dni.

Reklama

To nie pierwszy przypadek, kiedy piłkarz nie stawia na pierwszym miejscu interesu drużyny narodowej, choć oczywiście powody były różne.

Wielkie gwiazdy nie zawsze miały po drodze z reprezentacją. Bardzo dobrym przykładem jest Johan Cruyff. Najlepszy piłkarz mistrzostw świata z 1974 roku, gdzie Holandia była druga, trzykrotny zdobywca "Złotej Piłki" magazynu "France Football", bardzo lubił rządzić w kadrze. Jego "dyktatorskie" zapędy były przyczyną konfliktów w drużynie narodowej. Inni piłkarze publicznie protestowali przeciwko ustalaniu składu przez Cruyffa. Ostatecznie, gdy faworyzowani "Oranje" przegrali w półfinale z Czechosłowacją w mistrzostwach Europy w 1976 roku, obraził się i opuścił reprezentację.

Choć potem Cruyff występował w eliminacjach do mistrzostw świata w 1978 roku, to w samym turnieju nie wystąpił, oficjalnie za powód podając rządy junty wojskowej w kraju gospodarza imprezy. Nigdy więcej już w kadrze "Oranje" nie zagrał.

Gdy Szwecja nie awansowała do finałów mistrzostw świata w 2010 roku, z gry w reprezentacji postanowił zrezygnować Zlatan Ibrahimović. Motywował swoją decyzję faktem, że spotkania towarzyskie nie są ważne i woli skoncentrować się na występach w klubie, a wtedy był zawodnikiem Barcelony. Potem jednak zmienił zdanie i grał w drużynie narodowej w eliminacjach, a następnie finałach Euro 2012, które odbyły się w Polsce i na Ukrainie. Teraz też występuje w zespole "Trzech Koron" w eliminacjach MŚ w Brazylii.

Ekstremalnym przykładem takiego zachowania jest Marcelo. Obrońca Realu Madryt i reprezentacji Brazylii nie został w 2011 roku powołany do kadry na Copa America, ponieważ wcześniej miał odpuścić sobie towarzyską potyczkę ze Szkocją. "Dla mnie i dla kibiców najważniejsza jest reprezentacja Brazylii. Chcę, aby wszyscy piłkarze to czuli" - mówił ówczesny selekcjoner Mano Menezes.

Zgodnie z oficjalną wersją Marcelo nie wystąpił w meczu ze Szkocją z powodu urazu pleców. Nabawił się go na treningu w Londynie, gdzie później Brazylijczycy mierzyli się "The Tartan Army". Piłkarz zamiast spotkania ze Szkocją postanowił poświęcić się pracy ze swoim klubem.

Trochę inny jest przypadek Ricarda Carvalho. Kolega klubowy Marcela samowolnie opuścił zgrupowanie reprezentacji w 2011 roku, ponieważ okazało się, że nie będzie wystawiany w podstawowym składzie na mecz Cyprem. Krajowa federacja ukarała go 12-miesięcznym zawieszeniem, a piłkarz ogłosił zakończenie reprezentacyjnej kariery.

W polskim futbolu też nie brak zawodników, którzy nie zawsze chcieli występować w reprezentacji. Jednym z nich jest Wojciech Kowalczyk, który dwa razy rezygnował z gry w drużynie narodowej. Raz protestując przeciwko zabraniu Legii Warszawa tytułu mistrzowskiego, a potem będąc w konflikcie z Antonim Piechniczkiem. Jako powód często podawał chroniczny ból pachwiny, który jest niesprawdzalny, dlatego w środowisku dziennikarskim dostał ksywkę Wojciech "Pachwina" Kowalczyk. 

Autor: Paweł Pieprzyca

Zobacz wyniki, terminarz i tabelę grupy H el. MŚ 2014 w strefie europejskiej

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje