Reklama

Reklama

Piłka nożna. Kapitalny mecz Szymańskiego w lidze rosyjskiej. „Już latem obserwowali go Hiszpanie i Włosi”

W sobotę Sebastian Szymański zdobył bramkę i rozegrał rewelacyjny mecz w lidze rosyjskiej. - Odkąd został przesunięty na środek boiska, zaczął się rozwijać. Jeśli się nie zatrzyma to po mistrzostwach Europy powinien odejść do silniejszego klubu - powiedział Interii Roman Oreszczuk, były piłkarz Legii Warszawa, a obecnie komentator rosyjskiej telewizji Match TV.

Sebastian Staszewski: - W sobotę Sebastian Szymański zdobył gola w meczu Dynama Moskwa z PFK Soczi i został wybrany najlepszym zawodnikiem tego spotkania. Widział pan występ Szymańskiego?

Roman Oreszczuk: - Komentowałem ten mecz dla stacji Match TV i z pełnym przekonaniem twierdzę, że Szymański zagrał rewelacyjnie. Był znakomity! Miał udział przy dwóch golach: raz sam trafił do siatki, a w drugiej sytuacji piłka mu odskoczyła, więc podał Daniłowi Fominowi, który zdobył bramkę. W ogóle jego statystyki były kapitalne: miał bardzo duży udział w odbiorze piłki, oddał pięć strzałów, wszystkie były w światło bramki. Widać, że Szymański powoli dojrzewa i zaczyna grać futbol seniorski.

Jedna jaskółka wiosny nie czyni czy Szymański jest na fali wznoszącej?

- To zdecydowanie trend. Szymański się rozkręca, widać to gołym okiem. Tamten sezon był dla niego bardzo trudny. Miał pecha, długo nie mógł strzelić gola, obijał słupki, kibice śmiali się, że nigdy nie trafi do siatki. Aż w końcu się przełamał. I za ostatnie spotkania zgromadził naprawdę dobre oceny.

Jak istotnym ogniwem Dynama, obecnie piątej drużyny ligi rosyjskiej, jest polski pomocnik?

 - Ciekawa jest statystyka, która pokazuje, że po faulach na Szymańskim przeciwnicy dostają najwięcej żółtych kartek. To wiele o nim mówi. W mojej ocenie w przyszłym roku Polak może z Dynama odejść. Jeśli dalej będzie się tak rozwijał, to po mistrzostwach Europy zmieni klub. Pracowałem w Dynamie, mam tam świetne kontakty i wiem, że nawet niedawno pytały o niego kluby z Hiszpanii oraz Włoch.

Reklama

Szymański ma dziś 21 lat. Czy w reprezentacji Polski może być tak ważną postacią, jak w Dynamie?

- Jego optymalna pozycja to "osiem"-"dziesięć". A w reprezentacji gra na skrzydle. To spory błąd. Po kilku treningach w Dynamie nasi trenerzy przekonali się, że Polak znacznie więcej jakości jest w stanie dać na środku. Odkąd został tam przesunięty, rozpoczął się jego postęp. Ma tam więcej miejsca, cały czas jest pod grą, może bawić się piłką. I zaczął strzelać gole. Wiem, że macie środkowych pomocników, ale uważam, że selekcjoner Jerzy Brzęczek powinien w jakimś mecz dać tam szansę Szymańskiemu.

Skoro o środkowych pomocnikach mowa, jak ocenia pan Grzegorza Krychowiaka? Za grę w kadrze był ostatnio mocno krytykowany.

- O jego przygotowaniu nie mogę zbyt wiele powiedzieć, ale widzę, że czegoś mu brakuje. W tamtym roku na swojej pozycji Grzegorz był najlepszym zawodnikiem w Rosji. Dziś to ewidentnie nie jest ten sam piłkarz, który zachwycał przez dwa lata. Ale wciąż jest kluczową postacią Lokomotiwu Moskwa.

Podobnie jak Maciej Rybus.

- Rybus jest bardzo solidny i bez niego lewa strona Lokomotiwu wygląda słabo. Jeśli jest zdrowy to miejsce w podstawowej jedenastce jest dla niego zabetonowane. Dlatego dziwię się, że w Brzęczek tak rzadko z niego korzysta. Przecież kiedy w tamtym roku "Ryba" zagrał przeciwko Juventusowi, to Cristiano Ronaldo nie rozwinął skrzydeł. To pokazuje, że klasa tego obrońcy wykracza poza Rosję.

Na koniec zapytam o ofertę, o której mówił Interii wiceprezes Lecha Poznań Piotr Rutkowski. Według jego słów w ostatniej chwili okna transferowego klub ze wschodu zaoferował za Jakuba Modera aż 13 mln euro! Wie pan o jaki zespół chodziło?

- Taką ofertę mógł złożyć tylko Zenit St. Petersburg, bo oni szukali zawodnika na tę pozycję, ale nie na przyszłość, a na tu i teraz. Wiem, że Moderem mocno interesował się Spartak Moskwa, na 100 proc. miał go na liście transferowej, ale ich raczej nie było stać na taki wydatek. No i ich priorytetem był prawy obrońca, najlepiej Rosjanin. Tak czy siak nie wierzę, że ta propozycja wynosiła aż 13 mln.

Rozmawiał Sebastian Staszewski, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje