Reklama

Reklama

Peszko ujawnia prawdę na temat transferu Lewandowskiego!

- To piękne chwile! Ja się niezmiernie cieszę z tego, że "Lewy" trafił do Barcy. Zawsze mu powtarzałem: "Robert, masz piękną karierę, ale brakuje ci spektakularnego transferu. Z Dortmundu do Bayernu przechodziłeś za darmo. Musisz coś wymyślić - może Manchester City, może Paris Saint Germain". Wybrał Barcę - powiedział Interii kapitan Wieczystej Kraków Sławomir Peszko, który od lat przyjaźni się z Robertem Lewandowskim.

Michał Białoński, Interia: Wieczysta miała przygotowania, jakich mogłyby pozazdrościć nawet kluby Ekstraklasy. Miałeś okazje rywalizować choćby z Franckiem Riberym przy okazji meczu z Salernitaną.

Reklama

Sławomir Peszko, kapitan Wieczystej: To było superuczucie. Od takich piłkarzy można się było czegoś nauczyć. Nie chodziło nam o rozegranie sparingów, które wygrywalibyśmy po 5-0, by podbudować się mentalnie. Szukaliśmy wymagających sparingpartnerów, w starciach z którymi nasza drużyna mogła się wspiąć na maksimum swoich możliwości. Na tak mocne drużyny z ekstraklas Włoch i Hiszpanii to jeszcze nie wystarczyło, ale my z tego obozu wracamy podbudowani. Ostatni sparing z rezerwami Podbeskidzia wygraliśmy łatwo. Wydaje się, że jesteśmy gotowi na podbój trzeciej ligi. Mamy silną kadrę, z nowymi zawodnikami, którzy podnieśli naszą jakość. Mamy większą rywalizację na treningu, a nikt nie wymyślił jeszcze lepszego sposobu do rozwoju całej drużyny.

Którego z nowych kolegów uznajesz za hit transferowy? Denisa Faworowa, który jeszcze półtora roku temu z Zorją Ługańsk w Lidze Europy ogrywał Leicester i AEK Ateny?

- Denis, który przyszedł na sam koniec, to jest, że tak to ujmę, bomba transferowa. Ma bogatą historię, sporo rozegranych meczów na wysokim poziomie. Już w pierwszych dwóch treningach z nami pokazał, że umie grać w piłkę. Dobrze się wpasował do naszej drużyny. Jest bardzo agresywny. Jak to Franz Smuda mawia, nie pozwala się odwrócić rywalom w kierunku bramki, a to jest najważniejsze u naszego trenera.

Natomiast przyszedł też Błażej Augustyn i będzie podporą naszej defensywy. On będzie zarządzał od tyłu całym naszym blokiem obronnym. Jest młody Paweł Koncewicz-Żyłka i niewiele starszy Paweł Bujak. Nie zapominajmy też o nieobliczalnym Michale Maku, który dysponuje dobrym dryblingiem. Nadchodzi czas, w którym będzie też strzelał bramki.

Trener Smuda słynie z mocnych przygotowań do sezonu. Nie przedobrzył tym razem? Nie będzie tak, że odkręcicie się dopiero po kilku kolejkach?

- (Śmiech) U trenera Smudy ciężko to określić. Intensywny jest każdy trening. Nie odpuszczamy od poniedziałku do piątku i później tę wykonaną pracę trzeba potwierdzić w sobotę, podczas meczu. Nie ma żelaznej "jedenastki", mamy wyrównaną kadrę. Gdy trener zobaczy, że ktoś jest w lekkim dołku, to od razu ma gotowego następcę i trzeba czekać na swoją szansę. Zdarza się, że w gierkach treningowych druga "jedenastka" wygrywa z tą pierwszą.

Wielkie chwile przeżywa twój przyjaciel Robert Lewandowski, który trafił do Barcelony. Jak zareagowałeś na ten hit transferowy?

- Piękne chwile! Ja się niezmiernie cieszę. Zawsze mu powtarzałem: "Robert, masz piękną karierę, ale brakuje ci spektakularnego transferu. Z Dortmundu do Bayernu przechodziłeś za darmo. Musisz coś wymyślić - może Manchester City, może Paris Saint Germain".

Zdecydował się jednak na Barcelonę, o której - nota bene - wiedziałem już od marca.

To dość wcześnie.

- Wcześnie, ale już wtedy Robert był prawie dogadany z Barcą. Później nastąpiły tylko małe perturbacje między klubami.

Z niecierpliwością czekam, aż będę go mógł odwiedzić w Barcelonie. Moja żona się tam wybiera na pierwszy mecz ligowy Roberta 13 sierpnia.

A ty?

- Ja niestety nie dam rady. Czeka mnie wtedy starcie razem z Wieczystą z Podlasiem Biała Podlaska.

Niektórzy wypominają już Robertowi serię trzech meczów bez strzelonej bramki i nie obchodzi ich fakt, że były to towarzyskie potyczki w USA.

- Każdy by chciał, żeby "Lewy" wszedł w mecz i od razu trzy bramki strzelił, w kolejnym spotkaniu dorzucił dwie. Spokojnie, inna drużyna, inny klimat w zespole, inny styl grania, inne treningi. Wszystko jest nowe. Ale jak Robert odpali swoją armatę, to czuję, że będziemy mieli nowego króla strzelców La Liga już w tym sezonie.

Czyli zgadzasz się z tezą, że Robert był brakującym elementem w układance Xaviego Hernandeza, bo Barca nie miała środkowego napastnika tej klasy?

- Robert jest typową "dziewiątką" i mam nadzieję, że wszyscy piłkarze Barcelony zaufają mu, a on będzie wykańczał ich akcje. Dembele czy Ansu Fati potrafią wygrywać pojedynki w 90 procentach, więc Robert powinien tylko wykańczać akcje, wykorzystywać sytuacje i na to liczę.

Czytaj też: Jest poślizg w prezentacji Roberta Lewandowskiego. O co chodzi?

Rozmawiał Michał Białoński, Interia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL