Reklama

Reklama

Paulo Sousa został trenerem reprezentacji Polski. Obieżyświat ze "złotej generacji"

Paulo Manuel Carvalho Sousa i "złota generacja" - te dwa określenia można najczęściej spotkać, kiedy czytamy o byłym portugalskim piłkarzu, a obecnie szkoleniowcu, który dziś został selekcjonerem Polaków. Określenie pasujące jak ulał nie tylko do utalentowanej grupy, której był członkiem, ale i do jego kariery piłkarskiej.

Benfica, Sporting, Juventus, Borussia Dortmund, Inter - to najważniejsze drużyny, w których występował. Wielkie, dumne kluby z ogromnym znaczeniem historycznym dla piłkarstwa, nie tylko w swoich krajach, ale także w Europie.

Pierwszy duży sukces w seniorskiej piłce Sousa osiągnął dwa lata po debiucie w Benfice. Zdobył wraz z ekipą z Lizbony tytuł mistrzowski. Później zmienił barwy klubowe na lokalnego rywala - Sporting. Lata spędzone w Benfice i Sportingu, to również wspólna gra z takimi tuzami jak Luis Figo czy Paulo Futre.

W pierwszej reprezentacji Portugalii Sousa rozegrał 51 spotkań, ale wcześniej - w 1989 roku - zdobył tytuł mistrza świata do lat 20 w turnieju, który odbywał się w Arabii Saudyjskiej. Jego kolegami w tej drużynie byli m.in. Joao Pinto czy Fernando Couto. 

Reklama

Najpiękniejszy okres jego kariery na murawie, to czas spędzony w Juventusie. Był kapitanem ekipy prowadzonej przez Marcello Lippiego, która wygrała Champions League w sezonie 1995/1996. Lippi do teraz wspomina ten okres z rozrzewnieniem i podkreśla rolę Portugalczyka w osiągnięciach klubu z Turynu. 

Ten i następny sezon w europejskich rozgrywkach należał właśnie do Sousy. W 1997 roku drugi raz z rzędu zagrał w finale Ligi Mistrzów i drugi raz z rzędu sięgnął po trofeum. Żeby było ciekawiej, zrobił to jako zawodnik Borussii Dortmund, która w finale pokonała... Juve.

Niestety "złotą" karierę chłopaka ze "złotej generacji" zaczęły zakłócać problemy ze zdrowiem. Dłuższy okres spędził (1998-99) tylko w Interze i w 2002 roku zakończył piłkarską karierę. Zdążył jeszcze krótko zagrać w Parmie, Panathinaikosie Ateny oraz Espanyolu, zanim w wieku 32 lat został mianowany asystentem Luiza Felipe Scolariego - selekcjonera reprezentacji Portugalii.

O ile jego piłkarską karierę śmiało można nazwać "złotą", to nieco gorzej szło mu już na ławce trenerskiej. Choć nie można z drugiej strony napisać, że nie odnosił sukcesów. Z węgierskim Videotonem awansował do fazy grupowej Ligi Europy. Jako szkoleniowiec Maccabi Tel- Awiw w swoim jedynym sezonie pracy z Izraelu, zdobył mistrzostwo tego kraju. Podobnie było na następnym "przystanku", w Szwajcarii, gdzie wygrał ligę z FC Basel.

Włosi bardzo pilnie śledzą szwajcarski rynek piłkarski, stąd wielka szansa jaką otrzymał Portugalczyk. Jako szkoleniowiec Fiorentiny miał szansę pokazać się we Włoszech. W swoim pierwszym sezonie we Florencji osiągnął w tabeli niezłe, piąte miejsce. W kolejnych rozgrywkach było już gorzej - 8. lokata i pożegnanie z klubem. Zamiast posady w jednym z największych klubów Italii, wyjazd do Chin.

Urodzony w 1970 roku piłkarz i szkoleniowiec łącznie, licząc karierę na boisku i na ławce trenerskiej, miał okazję pracować do tej pory w jedenastu krajach, wliczając rodzinną Portugalię. Ostatnim przystankiem było Bordeaux, gdzie podpisał 3,5-letnią umowę. Po zajęciu 12. miejsca w lidze w swoim jedynym sezonie (2019-2020) we Francji, złożył rezygnację.

Wywiad ze Zbigniewem Bońkiem, na temat zmiany selekcjonera, zobaczycie dziś w programie "Gość Wydarzeń", o godz. 19:25 w Polsacie i Polsacie News.


Dowiedz się więcej na temat: Paulo Sousa | Jerzy Brzęczek | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje