Reklama

Reklama

Paulo Sousa trenerem reprezentacji Polski. Matysek o nowym selekcjonerze: Nie jestem przekonany

"Nie twierdzę, że to zły trener, ale liczyłem na kogoś, kto ma więcej do zaoferowania w swoim CV. Nie jestem przekonany do tego wyboru" - powiedział po nominacji na selekcjonera piłkarskiej reprezentacji Portugalczyka Paulo Sousy były bramkarz zespołu narodowego Adam Matysek.

Matysek przyznał, że nie zaskoczyła go nominacja na selekcjonera reprezentacji trenera z zagranicy, bo w Polsce nie widział żadnego kandydata.

"Żaden polski trener nie kwalifikował się do tego, aby poprowadzić reprezentację Polski. Myślę, że nauczony niefortunnym wyborem Jerzego Brzęczka, który moim zdaniem zbyt wcześnie został selekcjonerem, prezes PZPN Zbigniew Boniek tym razem chciał postawić na kandydata z zagranicy, ale szczerze przyznam, że nie jestem przekonany do tego nazwiska. Nie twierdzę, że to zły trener, ale liczyłem na kogoś, kto ma więcej do zaoferowania w swoim CV" - dodał.

Dalej były bramkarz m.in. Bayeru Leverkusen zwrócił uwagę, że Sousa co prawda ma na swoim koncie sukcesy trenerskie, ale nie robią one wielkiego wrażenia.

"Niczego Portugalczykowi nie odbieram, ale takie mistrzostwo Szwajcarii z FC Basel to każdy trener praktycznie tam zdobywał jak prowadził ten klub. Podobnie z mistrzostwem Izraela z Maccabi Tel Awiw. To trochę za mało. Bardziej mnie ciekawi, dlaczego co rok, czy co półtora zmieniał zespół. To może wskazywać, że coś jest nie tak. W Leicester pracował zaledwie kilka miesięcy. W Bordeaux zaliczył serię ośmiu, czy dziewięciu porażek i został zwolniony. Jeszcze raz powtórzę - nie twierdzę, że to zły trener. Rozliczać go będą wyniki i styl gry naszej reprezentacji. Na tę chwilę jednak nie przekonuje mnie i liczyłem na kogoś innego" - dopowiedział.

Zobacz Interia Sport w nowej odsłonie

Reklama

Sprawdź!

Matysek zwrócił uwagę, że Sousę czeka bardzo trudne zadanie, bo już w marcu, więc niemal z marszu, będzie musiał poprowadzić Polskę w meczach eliminacji mistrzostw świata z Węgrami, Andorą i Anglią. Według byłego bramkarza istotne będzie przekonanie w tak krótkim czasie zawodników do swojego pomysłu na grę.

"Bariera językowa nie wydaje się kłopotem, bo raczej wszyscy zawodnicy rozmawiają w języku angielskim, ale i tak czeka go przetrudne zadanie poukładać zespół i dotrzeć do niego w ciągu dwóch dni. Bo tyle będzie miał do pierwszego meczu od rozpoczęcia zgrupowania. Na pewno teraz będzie jeździł na mecze i spotykał się z piłkarzami, bo nie wyobrażam sobie, aby było inaczej. Nie pozna piłkarzy tylko oglądając ich na monitorze komputera. On musi wejść do szatni, i jak to się mówi, od razu "kupić piłkarzy". Mam nadzieję, że mu się to uda" - powiedział.

Matysek stwierdził, że na pewno są argumenty przemawiające też na korzyść Sousy i dopiero mecze i wyniki pokażą, kto miał rację.

"Tydzień zaczął się od nieoczekiwanej dymisji Jerzego Brzęczka, a teraz mamy kolejną niespodziankę, bo chyba nikt nie sądził, że następcą będzie Sousa. Czeka nas bardzo ciekawe pół roku z reprezentacją. Najpierw eliminacje mistrzostw świata a później Euro. Dopiero wtedy będziemy mogli powiedzieć, czy to był dobry wybór, czy nie. Każdego trenera zawsze weryfikują wyniki i tak będzie też w tym wypadku" - podsumował 34-krotny reprezentant Polski.

Mariusz Wiśniewski

Dowiedz się więcej na temat: Adam Matysek | Paulo Sousa

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje