Reklama

Reklama

Orły w Krakowie? Tylko garstka biletów!

Ofensywnie usposobiony selekcjoner Franciszek Smuda i prowadzona przez niego reprezentacja Polski, a do tego pierwszy mecz na zmodernizowanym stadionie Wisły - wszystko to przyciągnęło tłumy na spotkanie z Australią (wtorek, godz. 20:30). Z puli ponad 18 tys. biletów została tylko garstka.

W porównaniu do meczu z Ukrainą zanosi się na trzy zmiany w wyjściowym składzie Orłów i tylko jedna z nich będzie z wyboru selekcjonera Franciszka Smudy: w bramce Artura Boruca zastąpi Przemysław Tytoń. Pozostałe dwie zostały wymuszone przez kontuzje: na miejsce Tomasza Bandrowskiego wskoczy Dariusz Pietrasiak,Macieja Iwańskiego zastąpi Robert Lewandowski, który ma operować za najbardziej wysuniętym napastnikiem - Ireneuszem Jeleniem.

Reklama

Krakowskich kibiców, którzy zdominują stadion przy Reymonta, najbardziej ucieszy fakt, że po perypetiach z kolanem do pełni zdrowia wrócił eks-wiślak Jakub Błaszczykowski. - Szykujemy się na powitanie "Błaszcza" - powiedział nam jeden z fanów Wisły.

Dzień przed meczem w sklepie "Wiślacki Świat" zostało jeszcze kilkaset biletów. W odróżnieniu od sobotniego meczu z Ukrainą, na którym stadion Widzewa odwiedziło ledwie 6 tys. widzów, obie dostępne dla kibiców trybuny w Krakowie zostaną zapełnione.

Choć Stadion Miejski im. Henryka Reymana w Krakowie jest jeszcze w budowie (trwają prace nad ukończeniem Trybuny Zachodniej), Australijczycy komplementowali ten obiekt.

- Stadion i murawa są bardzo dobre - powiedział nam rosły jak dąb bramkarz Mark Schwarzer, który jest ostoją Australii i Fulham. - Zanosi się na ciekawy, ale też ciężki mecz. Polacy mają solidny zespół, przed własną publicznością będą się chcieli pokazać z dobrej strony, a i my po remisie ze Szwajcarią mamy apetyt na zwycięstwo.

Gdy zapytaliśmy Schwarzera o to, którego spośród polskich piłkarzy zna najlepiej, odpowiedź mogła być tylko jedna: - Bramkarza Artura Boruca. Pamiętam go dobrze z Celticu. To świetny fachowiec - powiedział Mark Schwarzer.

Stadion piłkarzom się podoba, ale kibice mają jeszcze prawo utyskiwać na brak zapowiadanych telebimów (jest tylko konstrukcja) i zwykłego zegara boiskowego. Jest jeden, maleńki chronometr w narożniku Trybuny Południowej (za bramką od strony Błoń). Największą porażką władz Krakowa jest nie tyle spóźnione oddanie Trybuny Zachodniej (miała być na czerwiec, a tymczasem zagrożony jest już drugi termin, listopad), co pusta zbudowana już trzy lata temu Trybuna Północna, której nadal brakuje klatek schodowych!

Najważniejsze jednak, że po dwuipółrocznej przerwie reprezentacyjny futbol wraca pod Wawel. Wierzymy, że tym razem piłkarze dostarczą kibicom o niebo lepszych wrażeń, niż po ówczesnym 0-3 z USA.

Czytaj również:

Smuda zaskoczony! Może przejść do historii!

Holger Osieck: Mecz z Polską w optymalnym zestawieniu

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje