Reklama

Reklama

Oceny po meczu Polska – Holandia Lidze Narodów.

Długo wydawało się, że reprezentacja Polski niespodziewanie pokona Holendrów w ostatnim meczu Ligi Narodów. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna. Goście bez litości wykorzystali nasze błędy i wygrali 2-1. Dla kibiców naszej drużyny narodowej to będzie smutna zima… Zobacz pomeczowe oceny.

Łukasz Fabiański - 4,5

Reklama

- Po występie Łukasza Skorupskiego w meczu z Ukrainą i Wojciecha Szczęsnego przeciwko Włochom nadszedł czas na szansę dla Fabiańskiego. I tę Polak wykorzystał, choć wpuścił dwa gole. Na początku miał szczęście, bo gdyby Wijnaldum uderzył precyzyjniej, piłka musiałaby zatrzepotać w siatce; oko w oko z naszym golkiperem znalazł się także Klaassen, ale zabrakło mu centymetrów, aby zdobyć gola. Później jednak karty rozdawał golkiper West Hamu. Na przykład po przerwie kapitalnie interweniował po strzale Depaya. Jego opór najpierw przełamał wspomniany Depay, który w 77. min wykorzystał rzut karny, a następnie drugiego gola dla ekipy selekcjonera Franka de Boera dołożył Wijnaldum.

Tomasz Kędziora - 4

- W pierwszej połowie większość holenderskich ataków skierowanych było właśnie na niego, ale mimo to Polak dawał sobie z nimi radę. Momentami pełnił także rolę trzeciego stopera, pomagając Glikowi i Bednarkowi. W pewnym stopniu można go jednak obarczyć winą za nieprzykrycie Wijnalduma w 84. min, kiedy ten trafił do siatki. 

Jan Bednarek - 3,5

- Miał lepsze i gorsze momenty. W 32. min zdetronizował sytuację Depaya. Chwilę później uratował Fabiańskiego, gdy głową przeciął niebezpieczne podanie Holendrów. Kilkukrotnie dał sobie jednak wrzucić piłkę za kołnierz i gdyby nie szczęście oraz forma naszego golkipera, mogłoby nie być kolorowo. Jego ocenę obniża dodatkowo faul w polu karnym w końcówce spotkania.

Kamil Glik - 4

- Silny, zdecydowany, konkretny. To był Glik jakiego lubimy i cenimy. Widać, że do meczu z Holandią podszedł bardzo zmotywowany. Jeśli chodzi o zarzuty jakie można do niego mieć, to - podobnie jak w przypadku Bednarka - w pierwszej połowie kilkukrotnie pozwolił wrzucić sobie futbolówkę za plecy.

Arkadiusz Reca - 2,5

- Jego pojawienie się w podstawowym składzie wzbudziło ogromne emocje. W meczu z Włochami był przecież jednym z najsłabszych polskich piłkarzy, dając się niemiłosiernie ogrywać piłkarzom z Italii. W Chorzowie było trochę lepiej, ale piłkarz Crotone raczej nie poprawił swojej renomy. Dużo pracował w obronie, ale rzadko wspomagał atak.

Mateusz Klich - 3,5

- Bardzo solidny. Mecz z Holandią był dla niego istotny z powodów emocjonalnych. W tym kraju grał przecież w piłkę (w Zwolle, Twente i Utrechcie). I w środę nie przysporzył sobie powodów do wstydu.

Grzegorz Krychowiak - 3

- W Chorzowie zagrał 75. spotkanie w barwach reprezentacji. Nie było to jednak jego najlepszy mecz. Podobnie jak w rywalizacji z Włochami szybko został ukarany żółtą kartką, co wstrzymywało jego agresję. Był powolny, nie pomagał kolegom w ofensywie. Niestety, ale Krychowiak jest daleki od formy, którą w poprzednim sezonie zapracował sobie na tytuł najlepszego pomocnika w Rosji.

Piotr Zieliński - 4,5

- To był naprawdę porządny mecz piłkarza Napoli. Dawno nie widzieliśmy Zielińskiego tak walczącego w defensywie. W Chorzowie wyglądał, jakby wypił przed meczem pięć kaw. W fazie ataku kilkukrotnie zareagował zbyt wolno i zamiast przyśpieszać naszą grę, przetrzymywał piłkę, wytracając dynamikę naszych akcji. Nie można jednak mieć do niego większych pretensji. Jeden z najlepszych piłkarzy reprezentacji Polski.

Przemysław Płacheta - 4,5

- Jego obecność w podstawowej jedenastce była sporym zaskoczeniem, bo wcześniej rozegrał w kadrze tylko jeden mecz. Ale po skrzydłowym Norwich City nie było widać tremy. Już w 16. min trafił w słupek. W kolejnych akcjach potwierdzał talent i nieprzeciętną szybkość. Holendrzy nie mogli upilnować naszego skrzydłowego, który przypominał... Strusia Pędziwiatra. Dodatkowo na jego stronie zagubiony był van Aanholt, co młody Polak chętnie wykorzystywał. W 47. min powinien zdobyć bramkę, ale podpalił się i kopnął panu Bogu w okno.

Kamil Jóźwiak - 4

- Na początku meczu popisał się akcją w stylu Diego Maradony. Najpierw z łatwością minął Klaassena, później zatańczył w polu karnym Holandii i na końcu wpakował piłkę do siatki. Później dużo biegał i walczył, ale niewiele było z tego efektów w ofensywie. Zagrał jednak znacznie lepiej niż z Włochami i potwierdził swój olbrzymi potencjał. 

Robert Lewandowski - 4

- Rozegrał tylko 45 minut, ale w tym czasie był prawdziwym liderem reprezentacji. Wziął na swoje barki absorbowanie holenderskich obrońców, walczył z nimi jak gladiator. I choć nie miał żadnej klarownej sytuacji to nie sposób nie docenić jego roli. Zanotował asystę przy bramce Jóźwiaka. Cieniem kładą się tylko jego relacje z Brzęczkiem, bo w środę porządnie między panami zaiskrzyło.

Krzysztof Piątek - 3

- Zależało mu na zdobyciu gola i prawdopodobnie z tego wyniknął silny, ale niedokładny strzał w 62. min. Znacznie ważniejsze niż to, że nie trafił do siatki, było jego fatalne krycie Wijnalduma w 83 min. To właśnie snajper Herthy Berlin dał się zaskoczyć Holendrowi, który zabrał nam jeden punkt.

Jakub Moder - 3

- Rozegrał 20 minut w trakcie których się nie wyróżnił. Jedyny plus po tym meczu to kolejne spotkanie, które może zapisać w swoim reprezentacyjnym CV. 

Karol Linetty - 3

- Podobnie jak Moder zanotował występ, który zauważyli wyłącznie statystycy.

Kamil Grosicki - brak oceny

- Grał zbyt krótko.

Maciej Rybus - brak oceny

- Grał zbyt krótko.

Sebastian Staszewski, Interia, Chorzów

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama