Reklama

Reklama

Obraniak nie zagra z Estonią, Polacy nie wzbudzają zainteresowania

Ze względu na kontuzję stopy, której nabawił się w ostatnim meczu w barwach Bordeaux, Ludovic Obraniak nie będzie dalej uczestniczył w zgrupowaniu reprezentacji Polski przed meczem z Estonią.

Po konsultacji ze sztabem medycznym selekcjoner Waldemar  Fornalik zdecydował się odesłać Obraniaka do Francji.  Zawodnik przed ostatnim meczem ligowym, w którym zdobył bramkę, miał  już stłuczone śródstopie. W trakcie spotkania kontuzja pogłębiła się na tyle, że wyklucza go ze środowego występu przeciwko Estonii.

Dzisiaj trudno jeszcze powiedzieć, czy Obraniak będzie mógł zagrać w kolejnym ligowym meczu ligi francuskiej.

Reklama

Na murawie 10-tysięcznego stadionu Le Coq Arena w Tallinnie, na którym w środę odbędzie się towarzyski mecz piłkarzy Estonii i Polski, trwają ostatnie prace przygotowawcze. Gospodarze nie spodziewają się kompletu publiczności.

Środowe spotkanie nie wzbudza w stolicy Estonii wielkiego zainteresowania. Jednym z nielicznych znaków, że do niego dojdzie, jest niewielki plakat na szybie sklepu sportowego pod główną trybuną stadionu. Obok wisi znacznie większy, reklamujący przyjazd pod koniec sierpnia do Tallina na pokazy treningowe piłkarzy Sunderlandu.

Bilety na środowy mecz kosztują 13 i 11 euro (ulgowe - 9 i 8 euro), jednak kompletu publiczności raczej trudno się spodziewać.

- Frekwencja na naszym stadionie zależy od rangi zawodów i klasy rywala. Lubimy futbol, ale towarzyskie spotkania nie wzbudzają tutaj emocji, w przeciwieństwie do meczów o punkty i klubowych rozgrywek UEFA. Kiedy przyjechały Urugwaj czy Hiszpania, przyszło wielu ludzi. Polska? Nie wiem, zobaczymy - powiedział jeden z ochroniarzy na stadionie.

- Myślę, że będzie około pięciu tysięcy kibiców - dodała ekspedientka w sklepie sportowym pod trybuną.

Biletów nie można na razie kupić na terenie stadionu. - Proszę szukać w centrum miasta, w największych sklepach - poradziła jedna z osób pracujących na obiekcie.

Na Le Coq Arena (nazwa pochodzi od estońskiego browaru), gdzie swoje mecze rozgrywa reprezentacja kraju, na co dzień występuje Flora. To jeden z dwóch najpopularniejszych klubów w tym mieście - drugim jest Levadia, która latem 2009 roku wyeliminowała Wisłę Kraków w kwalifikacjach Ligi Mistrzów.

Miejscowy obiekt, położony tuż przy torach kolejowych, prezentuje się bardzo przyzwoicie. Cztery trybuny, z czego trzy zadaszone, krzesełka w kolorze zieleni. W poniedziałek trwały jeszcze ostatnie pracy konserwacyjne na ładnej, równej murawie (obok głównego boiska znajduje się treningowe, również ze świetną płytą). Pogoda sprzyja utrzymaniu trawy w odpowiednim stanie - w poniedziałek było słonecznie, temperatura wynosiła niespełna 20 stopni.

Pod trybunami umieszczone są zdjęcia piłkarzy Flory, ale kibice Levadii Tallinn również potrafią przypomnieć o swojej obecności, o czym świadczą napisy niedaleko stadionu. W sobotę Flora (obecnie trzecia w estońskiej ekstraklasie) grała tutaj ligowy mecz z FC Kuressaare, a na trybunach wciąż leżą oficjalne programy z tych zawodów.

"Biało-czerwoni" przylecą do Estonii we wtorkowe południe, a wieczorem przeprowadzą na Le Coq Arena trening. Początek środowego spotkania, będącego debiutem Waldemara Fornalika w roli selekcjonera, o godz. 20.45 polskiego czasu.

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Waldemar Fornalik | Ludovic Obraniak

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje