Reklama

Reklama

O Tomaszewskim, Lewandowskim i Szczęsnym słów kilka...

W debiucie Waldemara Fornalika na stanowisku selekcjonera przyszła przykra porażka Polski z Estonią 0-1. Tak naprawdę wynik z Tallina nie ma znaczenia, jeśli wygramy pierwszy mecz eliminacji mundialu 2014 roku. Tylko, co wtedy powie Jan Tomaszewski? Bo Robert Lewandowski pewnie będzie mówił o dniach tygodnia. A jeszcze niedawno typowano Roberta do roli kapitana drużyny narodowej...

Jan Tomaszewski dalej głosi swoje. Wcześniej atakował Franciszka Smudę. Teraz od razu pomstuje na Waldemara Fornalika. W wywiadzie dla "FutbolNews" poseł PiS określa Fornalika mianem "Smudy-bis". Legendarny bramkarz dodaje: "To nie reprezentacja Polski, ale PZPN i Fornalika... Nadal nie mam zamiaru oglądać tej śmieciarskiej kadry". Dlaczego Fornalik powołał tych samych piłkarzy, co Smuda? "Bo prezydent i premier Polski zaprosili po mistrzostwach tych pseudograczy do siebie i podziękowali im za grę. Ale jaką grę? Chyba na cymbałach, bo przecież nie na boisku!". Seans nienawiści tego pana trwa. Jest Macierewicz, jest Tomaszewski, będzie lepiej...

"Taki mecz w grudniu nie jest adekwatnym sprawdzianem" - powiedział Jacek Zieliński o sprawdzeniu Arkadiusza Piecha przez Franciszka Smudę w grudniu ubiegłego roku przeciwko Bośni i Hercegowinie w Kundu. Kto pamięta tamten mecz? Piech od Fornalika otrzymał w Tallinie tylko kilka minut. Czy był to adekwatny sprawdzian?

"Może w inny dzień tygodnia zagralibyśmy lepiej?" - oświadczył Robert Lewandowski po meczu z Estonią. W koszykówkę Polska przegrała z Belgią 57:64. Marcin Gortat - choć rzucił 23 punkty - był załamany. Najlepszy polski koszykarz wypalił: "Muszę grać lepiej, popełniłem zbyt dużo błędów taktycznych w obronie, w ofensywie pod koniec też wymyślałem różne rzeczy, zamiast grać prostą koszykówkę. Muszę grać jeszcze lepiej, aby pomóc młodym kolegom". Gortat posypał głowę popiołem, a Lewandowskiemu jakby było wszystko jedno. A jeszcze niedawno typowano Roberta do roli kapitana drużyny narodowej...

Na marginesie - Lewandowski był blisko przejścia do Manchesteru United. Rozmowy były bardzo zaawansowane, ale Borussia Dortmund postawiła weto. Ostatecznie "Czerwone Diabły" zapłaciły 29,2 miliona euro za Robina van Persiego, któremu za rok kończyła się umowa z Arsenalem Londyn. Lewandowski zostaje w Bundeslidze, ale... Myślę, że oferta innego wielkiego klubu jest tylko kwestią czasu. Tylko mam nadzieję, że Robert nie będzie koncentrował się tylko na karierze klubowej. "Lewy" przebudź się! Reprezentacja cię potrzebuje!

Reklama

Kapitanem został Kuba Błaszczykowski. Nie mówię, że to zły wybór. Jednak Fornalik mógł poszukać innego rozwiązania. Mógł dać sygnał, że jest nowe otwarcie. Gdzieś za Kubą ciągnie się sprawa biletów. "Ośmiu na mecz plus trzech dodatkowych" - jakby to zgrabnie ujął prezes PZPN, Grzegorz Lato. Dla mnie kapitanem z krwi i kości jest Marcin Wasilewski. Że stary? Nie pęka - to najważniejsze.

Wyboru Błaszczykowskiego nowy selekcjoner już nie cofnie. Z wyborem numeru jeden może to zrobić. Dla mnie jednym z nielicznych zwycięzców wśród piłkarzy, jeśli chodzi o finały Euro 2012, był Przemysław Tytoń. Z Estonią powinien wysłuchać hymnu na murawie i co najwyżej w drugiej połowie szansę powinien otrzymać Wojciech Szczęsny. Fornalik zrobił coś, co kusiło Smudę, ale przed czym powstrzymał go Jacek Kazimierski. Już po spotkaniu z Rosją Smuda chciał przywrócić do bramki Szczęsnego. Choć to Tytoń był bohaterem z Grecją, broniąc karnego. Z Rosją nic nie zawalił. Więc dyskusja o zmianie bramkarza była niepotrzebna. Na szczęście Kazimierski ją przerwał. Na chwilę. Z Czechami Tytoń nic nie zawalił, a mimo to Fornalik postawił na Szczęsnego. Za nazwisko?

Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "...a bramki są dwie" Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje