Reklama

Reklama

Młodzi polscy piłkarze marnują się za granicą

Talent na skalę światową! Ile razy słyszeliśmy już to określenie w odniesieniu do młodych polskich piłkarzy? Wyróżniają się w Ekstraklasie, więc szybko decydują się na wyjazd do zagranicznego klubu. A tam, zamiast rozwijać umiejętności, siadają na ławce albo są odsyłani na trybuny i marnują swój potencjał. Zdarzają się jednak wyjątki.

W ciągu kilku lat polską ligę opuściło kilka prawdziwych "piłkarskich perełek". Niektóre powędrowały do solidnych, zachodnich klubów, inne do przeciętnych, ale mało kto przebił się i wypłynął na szerokie wody europejskiego futbolu.

Reklama

Paweł Wszołek, Rafał Wolski, Michał Chrapek, Dominik Furman czy Mateusz Klich to tylko kilka nazwisk piłkarzy, którzy w ostatnich latach wyjechali, ale nie grają, tylko zarabiają.

- Najlepiej byłoby, żeby grali, a jeśli nie mogą występować w swoich klubach, to ja byłbym za tym, żeby wrócili do Polski i podnieśli jakość Ekstraklasy. To niewątpliwie zawodnicy, którzy nadal mają obiecującą przyszłość. Wyjechali za granicę, skorzystali z okazji, może jednak wypadałoby przypomnieć się kibicom - mówi były reprezentant Polski, Kamil "Kosa" Kosowski.

Według "Kosy" problemem wcale nie są pieniądze: - Ci zawodnicy chcą zostać za granicą, nie chcą wracać do Polski. Wydaje mi się, że kluby w naszym kraju płacą młodym, dobrym zawodnikom bardzo solidnie, bardzo dużo, więc niewykluczone, że niedługo mimo wszystko zdecydują się wrócić do Polski.

Legia cudzoziemska

W sprzedaży młodych piłkarzy za duże kwoty bryluje ostatnio Legia Warszawa. Jednym z nich jest Rafał Wolski. Parę błyskotliwych występów w polskiej lidze wystarczyło, żeby 20-letni skrzydłowy został sprzedany do czołowego klubu Serie A - Fiorentiny. Kariery tam jednak nie zrobił. Występował sporadycznie i przed obecnym sezonem został wypożyczony do Bari, grającego w Serie B. Ostatnio Legia próbowała go odzyskać, ale sprawa upadła, bo Włosi uparli się, by Rafał jednak u nich został. 

Kolejny młody gracz, który opuścił Legię, to Dominik Furman. Rok temu zamienił Warszawę na francuską Tuluzę. W tym sezonie 22-letni środkowy pomocnik nie zaliczył niestety żadnego występu w Ligue 1.

Wydaje się, że Legia ma zamiar kontynuować taką politykę transferową. Bardzo głośno ostatnio o transferze 17-letniego Krystiana Bielika do Arsenalu Londyn.

- Wydaje się, że to dobry moment na jego wyjazd. Ma 17 lat i dużo się może nauczyć - mówi Kamil Kosowski.

Legia wystosowała też specjalny list do zagranicznych potęg, w którym oferuje usługi Michała Żyry. Trudno się dziwić działaczom stołecznego klubu, skoro na transferach Wolskiego i Furmana zarobili 4,9 miliona euro, a przecież nie są oni winni temu, że ich byli piłkarze nie grają.

Powrót synów marnotrawnych

Niektórzy piłkarze, po nieudanym początku w zagranicznych klubach, decydują się na powrót. Tak zrobił Mariusz Stępiński, który, jak tylko osiągnął pełnoletność, wyjechał do Niemiec. Nie podbił jednak Norymbergi, gdzie przez rok występował tylko w rezerwach, i został wypożyczony do Wisły Kraków, a tu powoli przebija się do składu i strzela gole.

- Zaliczył bardzo dobry powrót. Pokazał w tej rundzie, że było warto... - uważa "Kosa".

W ściąganiu Polaków z zagranicy wyspecjalizowała się Lechia Gdańsk. W jej szeregach są obecnie Ariel Borysiuk i Bartłomiej Pawłowski. O ile Borysiuk regularnie grał w Kaiserslautern, po przejściu tam z Legii, a teraz jest solidnym piłkarzem w przeciętnym klubie, to wyjazd Pawłowskiego do hiszpańskiej Malagi okazał się klapą. Ten 22-letni, były błyskotliwy pomocnik pomocnika Widzewa Łódź po powrocie do kraju z czołowego klubu Primera Division stał się rezerwowym... trzynastego klubu w tabeli Ekstraklasy!

Do Polski wraca też Jakub Świerczok, któremu wydawało się, że po paru golach w naszej pierwszej lidze zawojuje Bundesligę. Teraz zagra w ostatnim w tabeli Ekstraklasy Zawiszy Bydgoszcz.

Kadra czy druga liga?

Kariera 24-letniego Mateusza Klicha przypomina jazdę rollercoasterem. Ten niezły pomocnik, po dobrych sezonach w Cracovii, trafił do VfL Wolfsburg, gdzie przez półtora roku nie zagrał żadnego meczu i został wypożyczony do holenderskiego PEC Zwolle. Wtedy jego kariera nabrała rozpędu - świetna gra, uwielbienie kibiców, wygranie Pucharu Holandii i gra w wyjściowej jedenastce reprezentacji Polski! Potem był powrót do Wolfsburga i znowu ławka rezerwowych... Teraz nadszedł czas na nowe wyzwanie dla Klicha - powrót do reprezentacyjnej formy w drugoligowym Kaiserslautern.

- Wydaje mi się, że to dobry ruch. Skoro nie mógł grać w Wolfsburgu, który jest w czołówce tabeli Bundesligi, i ciężko było mu tam wywalczyć miejsce, to dobrze wybrał. Miejmy nadzieję, że w Kaiserslautern będzie grał. Nikt mu tam miejsca za darmo nie odda - twierdzi Kosowski, który przecież sam był piłkarzem Kaiserslautern.

Oby losy Mateusza Klicha potoczyły się tak, jak kariera Arkadiusza Milika. Temu byłemu napastnikowi Górnika Zabrze trochę zajęło zanim stał się czołową postacią zagranicznego klubu. Nie udało mu się to w Bayerze Leverkusen, ani w Augsburgu, ale w końcu powiodło się w Ajaksie Amsterdam. Pomógł mu też niewątpliwie selekcjoner Adam Nawałka, który postawił na niego w kadrze.

Włoska fiesta

Włosi są narodem bezstresowym i, co tu dużo mówić, są uważani za leniwych. Chyba do tych trendów dostosowały się polskie młode gwiazdy, które mecze oglądają z ławki rezerwowych. Do wspomnianego już wcześniej Wolskiego, należałoby dopisać Michała Chrapka, Pawła Wszołka i Łukasza Skorupskiego.

Chrapek odchodził z Wisły Kraków jako król środka pola. 22-letni gracz miał obiecujący początek w Catanii, ale potem stracił miejsce w klubie z Serie B i powoli już wszyscy zapominają o piłkarzu, który jeszcze rok temu pukał do drzwi kadry.

Do tych drzwi dobił się Wszołek. Zagrał z orłem na piersi chociażby w spotkaniu z Anglią na Stadionie Narodowym, chociaż teraz regularnie spotkania Sampdorii ogląda z ławki.

- Takie jest piłkarskie życie. Nie wszystko wygląda na takie łatwe, jakby się mogło wydawać. Oczywiście, takie talenty, jak Wszołek, który już występował w reprezentacji i zagrał bardzo dobry mecz z Anglikami, jak Furman czy Klich, który również jest kreowany na pierwszego rozgrywającego reprezentacji, a nie może sobie znaleźć miejsca, stracili szansę, przynajmniej na razie, na grę w kadrze - mówi Kosowski.

Wydawało się, że szansę na grę ma Łukasz Skorupski. Były golkiper Górnika Zabrze stał między słupkami bramki Romy nawet w dwóch meczach Ligi Mistrzów, ale od paru spotkań może spokojnie przyglądać się grze swojej drużyny zza linii bocznej.

Jaką drogę wybrać?

Inaczej swoją karierą pokierowali dwaj czołowi polscy piłkarze. Nie wyemigrowali, tak jak wspomniani wcześniej zawodnicy, w wieku ok. 20 lat, zaraz po pierwszych, drobnych sukcesach w Ekstraklasie...

Grzegorz Krychowiak wyjechał do Francji już w wieku 16 lat i w Bordeaux szlifował swój piłkarski warsztat. Przebijał się mozolnie do coraz lepszych klubów, aż w końcu wylądował w Ligue 1, w zespole Stade Reims, z którego wypłynął na szerokie wody europejskiej piłki po transferze do Sevilli.

Podobnie postępują teraz chociażby: 18-letni Oskar Zawada, który gra w młodzieżowych zespołach Wolfsburga, czy 16-letni Hubert Adamczyk, występujący w Chelsea Londyn. Kosowski uważa, że widocznie nie wszyscy mieli taką możliwość.

- Gdyby Polacy mieli możliwości wyjechać wcześniej, pewnie tak by było - mówi były piłkarz Wisły Kraków.

Jeszcze inaczej postąpił Robert Lewandowski. "Lewy" zdobył mistrzostwo Polski i koronę króla strzelców i dopiero wtedy, jako najlepszy piłkarz ligi, wyjechał do Niemiec. Jak dalej potoczyły się losy Lewandowskiego, to już każdy wie.

Autor: Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama