Reklama

Reklama

Michał Pazdan: Za niski na stopera? Nie rozśmieszaj mnie

- Mam 180 centymetrów i więcej już nie urosnę. Co do wzrostu środkowego obrońcy, to jest to tylko stereotyp, który moim zdaniem nie broni się w rzeczywistości. No bo co z tego, że środkowy obrońca ma dwa metry, skoro nie potrafi grać głową czy nie umie przepchnąć się w polu karnym - mówi piłkarz Legii Warszawa i reprezentacji Polski Michał Pazdan.

Interia: Przeprowadziłeś się niedawno do Warszawy. Miasto zdążyło cię już wciągnąć?

Michał Pazdan (piłkarz Legii i reprezentacji Polski): Nic z tych rzeczy. Jestem już ustabilizowanym gościem. Przeprowadziłem się tu razem z żoną i córką. Mieszkamy na Wilanowie i bardzo nam to odpowiada. Mam blisko na trening, a i żona może wyjść z synem na spacer.

Ten rok to dla ciebie wielka porcja pozytywnych wrażeń. Świetna wiosna w Jagiellonii, transfer do Legii, powołanie do kadry. Można było chcieć więcej?

- Jestem bardzo zadowolony z tego, jak się to wszystko potoczyło. Zrobiłem w swojej karierze krok do przodu i faktycznie nie ma za bardzo się do czego przyczepić. Udowodniłem, że w każdym wieku można się rozwijać i stawać się lepszym piłkarzem.

A kadra?

- Wiadomo, że to marzenie każdego piłkarza, żeby w niej grać. Już byłem w reprezentacji za czasów Leo Beenhakkera. Ciągle jednak słyszałem, że nie powinienem w niej grać, bo są lepsi ode mnie. Trochę się to za mną ciągnęło. Ci, co mnie krytykowali, nie rozumieli, że sam do drużyny się nie wcisnąłem tylko taki był wybór trenera. Zanim wróciłem do drużyny narodowej minęło sporo czasu. Ale tak to już jest.

Teraz twoja pozycja jest o wiele mocniejsza. To przecież ty masz z Kamilem Glikiem tworzyć parę stoperów na Euro we Francji.

- Spokojnie z takimi sądami. Do mistrzostw jest jeszcze mnóstwo czasu. Ja na pewno zrobię ze swojej strony wszystko, aby pokazać selekcjonerowi, że warto na mnie stawiać.

Nie męczą cię opinie, że jesteś za niski na stopera?

- Mam 180 centymetrów i więcej już nie urosnę. Co do wzrostu środkowego obrońcy, to jest to tylko stereotyp, który moim zdaniem nie broni się w rzeczywistości. No bo co z tego, że środkowy obrońca ma dwa metry, skoro nie potrafi grać głową czy nie umie przepchnąć się w polu karnym.

Tak namieszałeś, że w twojej sprawie Adam Nawałka spotkał się nawet z trenerem klubowym Stanisławem Czerczesowem.

- Nic o tym nie słyszałem. O czym mówili?

Ponoć o twojej pozycji na boisku.

- Ja jestem środkowym obrońcą i najlepiej czuję się właśnie na tej pozycji.

Od czerwca jesteś pewnym punktem drużyny Nawałki. Jak wygląda twój wolny czas na zgrupowaniach kadry?

- Jestem w pokoju z Krzyśkiem Mączyńskim i raczej należymy do grupy mniej grających na konsolach. Zgrupowania są krótkie, więc wykorzystuję je na to, aby pogadać z kolegami czy pozałatwiać kilka spraw, no i przede wszystkim odpocząć.

Nie wierzę! Piłkarz, który nie gra na konsoli w gry piłkarskie?

- Teraz już mniej (śmiech). Odkąd urodził mi się syn, poświęcam czas raczej jemu. Dużo grałem parę lat temu, np. Interem. Miałem w ataku Zlatana i Adriano, którzy idealnie profilem pasowali do mojego stylu gry.

I wymiatałeś?

- Żebyś wiedział. Adriano potrafił z połowy walić bramki z woleja w okienko, a Zlatanem można było przedryblować całą obronę.

Słyszałem jednak o tym, że jesteś fanem Football Managera. Wyczekiwałeś premiery?

- Kiedyś przebierałbym nogami przed premierą, uwielbiałem w to grać. Najwięcej czasu spędziłem nad wersją 2000/01, wtedy nazywała się jeszcze Championship Manager. Pamiętam, że grałem kilkoma klubami nawet po dziesięć sezonów. To niesamowicie wkręcało, grałem całymi dniami. Teraz nie mogę sobie na tyle pozwolić, bo mam rodzinę, treningi no i przed sobą fantastyczny rok.

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL