Reklama

Reklama

Melikson w reprezentacji Polski? A może tydzień po Euro 2012?

Selekcjoner Franciszek Smuda w programie "Liga Plus Extra" czuł się nieswojo. Atakowany ze wszystkich stron, szamotał się. Symbolem tej szamotaniny jest zdanie wypowiedziane na łamach prasy kilka dni temu w kontekście Maora Meliksona: "Może wskoczyć do kadry nawet tydzień przed Euro 2012". A może tydzień po?

Może do tego czasu nauczyłby się polskiego? Robert Lewandowski mówi: "Dla mnie podstawą jest, aby zawodnik, który chce grać dla Polski, mówił po polsku".

Ostatnio Franciszek Smuda nie bardzo rozumie dziennikarzy. Przez kilkanaście lat wiedział, że muszą coś pisać, czy mówić i to najlepiej coś ciekawego, a nawet krytycznego... A teraz nadzwyczaj często się irytuje. "A piszcie, co chcecie" - mówi w przypływie szczerości. I pod nosem dodaje jeszcze coś, co nie nadaje się do zacytowania.

Reklama

Smuda odbiera krytykę, jako atak na swoją osobę. Selekcjoner czuje się jak zwierzyna, na którą ktoś poluje... Mój kolega z Polsatu Sport, na co dzień autor w "Polska-The Times", Cezary Kowalski mówi: "Przypomina w tym każdego z ostatnich selekcjonerów: od Engela - przez Bońka i Janasa - aż do Beenhakkera".

W "Przeglądzie Sportowym" - w ciekawym tekście pod tytułem "Melikson wie, że nic nie wie" - Smuda powiedział: "Melikson do kadry może jeszcze wskoczyć nawet tydzień przed Euro 2012". Szanowny trenerze, a może tydzień po? Może to byłoby właściwe?

Maor Melikson w tym roku był kilka razy powoływany na mecze reprezentacji Izraela. Zagrał w barwach Izraela przeciwko Wybrzeżu Kości Słoniowej i strzelił dwa gole. Był na zgrupowaniu przed wrześniowymi meczami z Grecją oraz Chorwacją, a nie wystąpił tylko z powodu kontuzji. Tak się składa, że po tych spotkaniach Izrael stracił szansę na awans do finałów Euro 2012. Więc jego menedżer Dudu Dahan ogłosił, że piłka jest biznesem i Melikson powinien grać dla Polski. W tychże finałach Euro 2012.

Tutaj spodziewałbym się stanowczego głosu Smudy. Powiedzenia - stop, nie tędy droga. Sam Smuda szukał wszystkich wartościowych piłkarzy, którzy chcieli grać dla Polski. "W imię konkurencji" - tłumaczy z przekonaniem. Jednak wcześniej określił warunki brzegowe. Wymógł na Eugenie Polanskim, aby na rok przed finałami Euro 2012 zadeklarował, czy chce grać dla Polski, czy też nie. Eugen tak zrobił. Już wcześniej swoją chęć zgłosił Damien Perquis, choć paszport otrzymał dopiero pod koniec sierpnia. W przypadku Meliksona jednak nie ma terminu. Może to być nawet tydzień przed finałami Euro 2012! Czyżby dlatego, że osobiście w tę sprawę zaangażował się prezes PZPN, Grzegorz Lato?

Smuda jest bardzo sceptyczny, jeśli chodzi o Meliksona. W poniedziałek powiedział mi: "Rozmawiałem z nim pod koniec lipca. I już wówczas wyczułem, że będzie ciężko - gdy powiedział, że w Izraelu mogłoby to zostać źle odebrane". Smuda czekał na telefon Maora tygodniami, gdy do gry wkroczyli menedżerowie...

Smuda się irytuje, a tymczasem wokół kadry i wewnątrz jej trwa wielka polemika. Robert Lewandowski, pytany o Meliksona, powiedział: "Przed chwilą czuł się Izraelczykiem, a teraz to już się dla niego nie liczy?" W niedzielę rozmawiałem z napastnikiem Borussii Dortmund i ten dodał: "Dla mnie podstawą jest, aby zawodnik, który chce grać dla Polski, mówił po polsku". Nie ma racji?

Meliksona jest mi żal. To sympatyczny chłopak, który szuka swojej drogi życiowej. W poprzednim tygodniu Łukasz Olkowicz napisał w "PS" wstrząsający portret piłkarza, który w dniu, w którym miał ogłosić decyzję o grze dla Polski, nie potrafił utrzymać filiżanki z kawą w ręku. Nie dziwię się, że trener Robert Maaskant wyszedł do dziennikarzy zamiast Meliksona. Oszczędził Maorowi konfrontacji z pytaniami, które ten rozważa w sercu...

Autor jest komentatorem Polsatu Sport

Jeszcze więcej informacji i komentarzy na blogu "a bramki są dwie" Romana Kołtonia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama