Reklama

Reklama

Mecz Słowenia – Polska. Najlepsi koledzy w klubie, rywale na boisku

Tomasz Kędziora, jeśli zagra ze Słowenią, stanie naprzeciw swojego najlepszego kolegi z Dynama Kijów - Benjamina Verbicza. - Ten mecz to jest temat ostatnich tygodni w szatni Dynama. Wszyscy będą oglądali to spotkanie - mówi były piłkarz Lecha Poznań.

Kędziora w ukraińskim klubie występuje już dwa lata. Pół roku po nim przyszedł do Kijowa z FC Kopenhaga Verbicz. Od razu się zaprzyjaźnili. To Polak uczył Słoweńca rosyjskiego, bo pod wodzą byłego już trenera Białorusina Ałaksandra Chackiewicza był to urzędowy język w szatni Dynama.

Przypomniałem, ile mamy punktów

Reklama

Ale przyjaźń przyjaźnią, obowiązuje podczas meczów klubowych, w czasie spotkań towarzyskich po treningach, ale istnieje też między nimi rywalizacja. Na treningach często muszą walczyć ze sobą. Verbicz gra na lewej pomocy, Kędziora na prawej obronie. W piątek sytuacja z zajęć w Dynamie powtórzy się po raz pierwszy w przypadku obu zawodników na boisku w meczu oficjalnym.

- To najlepszy mój kolega w Dynamie. Na boisku ja gram dla swojego kraju, on dla swojego. Nie będzie taryfy ulgowej. Może będą też jakieś faule. Przed meczem Benjamin obrał taktykę, mówiąc, że wygrają w Lublanie, ja cały czas mówiłem, że poczekajmy do meczu, wtedy wszystko się okaże. Przypominałem, ile mamy punktów. W szatni poszły jakieś zakłady na ten mecz - opowiada Kędziora.

Jedno jest pewne, 25-letni obrońca reprezentacji doskonale zna piłkarskie wady i zalety swojego kolegi. Trenują razem codziennie. - Jest bardzo dobry w pojedynkach, często schodzi do prawej strony i szuka strzału. Przypomina w tym Robbena - charakteryzuje przyjaciela.

Tą wiedzą podzielił się z trenerami reprezentacji Polski, którzy wypytywali go o każdy szczegół zachowania Verbicza. Dzięki koledze z Dynama Kędziora dowiedział się też o wielu zawodnikach słoweńskich. Nie lekceważy piątkowych rywali. - To dobra drużyna. Musimy podejść do tego spotkania, jak do pierwszego meczu w eliminacjach, a nie tak jakbyśmy mieli 12 punktów - mówi.

Pracujemy jako kompakt

Kędziora ma przyjaciela w zespole rywali, ale ma też serdecznego kolegę w reprezentacji Polski, z którym też poniekąd musi rywalizować. To Bartosz Bereszyński.

Były zawodnik Lecha i Legii, obecnie w Sampdorii Genua, grał w kadrze na prawej obronie, ale teraz na tę stronę defensywy przeszedł Kędziora. Zagrał w sześciu ostatnich spotkaniach reprezentacji. Bereszyński został lewym obrońcą. - Nie jest to rywal, to bardzo dobry kolega. Ja gram z prawej, Bartek z lewej strony. Reprezentacja wygrywa, wszyscy są zadowoleni - analizuje tę sytuację zawodnik Dynama.

Czy czuje się numerem "jeden" na tej pozycji? - Wcześniej na prawej obronie hegemonem był Łukasz Piszczek i ciężko coś było zrobić, żeby grać na tej pozycji. Łukasz odszedł, zakończył karierę reprezentacyjną, chciałem być pierwszym prawym obrońcą reprezentacji - powiedział.

I został. Wystąpił w sześciu ostatnich spotkaniach kadry na tej pozycji, we wszystkich w pełnym wymiarze czasowym. Nie zawodzi. Coraz częściej próbuje też akcji ofensywnych. Miał udział w bramce strzelonej przez Kamila Grosickiego w meczu z Izraelem. - Jako prawy obrońca muszę w tych czasach pomagać w ofensywie - tłumaczy.

Ale defensywa to priorytet dla niego i selekcjonera. Skutek jest doskonały. W czterech eliminacyjnych meczach Polacy nie stracili gola. - Jako cały zespół dobrze się znamy, uzupełniamy i pracujemy jako kompakt. To jest budujące. Najważniejsze, żeby zespół był zbalansowany i dobrze pokazywał się w dwóch płaszczyznach - defensywnej i ofensywnej. Ostatnio coraz lepiej to nam wychodzi - mówi Kędziora.

Olgierd Kwiatkowski

Interia zaprasza na relację na żywo z meczu Słowenia - Polska

Tutaj znajdziesz relację na żywo na urządzenia mobilne

Dowiedz się więcej na temat: Tomasz Kędziora

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje