Reklama

Reklama

Mecz Słowenia - Polska. Kamil Glik nie zagra, "Houston, mamy problem"

Selekcjoner "Biało-Czerwonych" Jerzy Brzęczek ma twardy orzech do zgryzienia. Dzisiaj nie będzie mógł skorzystać z najlepszego obrońcy Kamila Glika. A już podczas mundialu w Rosji mogliśmy się przekonać, że występy z nim, a bez niego to dwie różne sprawy.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Słowenia - Polska!

Reklama

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Na rosyjskim mundialu, z powodu urazu barku, którym żyła cała Polska, "Glikson" opuścił pierwsze, by wejść w końcówce drugiego spotkania "o życie". Skutki były opłakane - porażki z Senegalem i Kolumbią. Gdy Kamil został wpuszczony w 81. min tej drugiej batalii, przegrywaliśmy 0-3, mleko już się rozlało, ale od razu, po stałym fragmencie gry doszedł do stuprocentowej okazji, jedynej, jaką miał nasz zespół w tamtym meczu.

- Ja czułem się na siłach, mogłem grać od początku, ale decyzja trenera była inna - dziwił się w Kazaniu Kamil, rozmawiając z nami.

Z Japonią filar defensywy grał od początku, to i przyszło jedyne zwycięstwo, na otarcie łez.

Na obecne zgrupowanie kapitan Monaco przyjechał z kontuzją stawu skokowego, jakiej doznał w niedzielnym meczu ligowym. Sztab medyczny dwoił się i troił. Udało się osiągnąć tyle, że Kamil zaczął wczorajszy trening, na pierwszych 15 minutach wyglądał na w pełni zdrowego, lecz później, gdy dziennikarze zostali wyproszeni, najważniejszą część zajęć obserwował z boku. Dlatego dziś, by nie ryzykować pogłębienia urazu, najpewniej nie wystąpi.

Statystyki pokazują, jak ważnym zawodnikiem dla Jerzego Brzęczka jest Kamil Glik. W eliminacjach mistrzostw Europy nie opuścił on ani minuty, a w czterech spotkaniach kierowana przez niego defensywa nie straciła bramki. Z 10 meczów pod wodzą Brzęczka Glik opuścił tylko dwa, z których żadnego nie wygraliśmy. Obrońcy AS Monaco zabrakło w spotkaniu z Czechami (0-1) oraz Portugalią (1-1).

Ktoś powie, że dramatu nie ma, bo dobrą formę sygnalizują nie tylko Jan Bednarek, ale też Michał Pazdan i Artur Jędrzejczyk. Mało tego, coraz lepiej radzi sobie Krystian Bielik, w którego wierzył i inwestował trener kadry U-21 Czesław Michniewicz. Bielik jest jednak powołany do seniorskiej kadry po raz pierwszy, więc trudno oczekiwać, by od razu, nie znając kolegów, a co dopiero mówić o zgraniu z nimi, mógł wskoczyć do wyjściowego składu. Dlatego Glika na 99 procent zastąpi Michał Pazdan, który po przeprowadzce do Turcji przeżywa drugą młodość.

Kluczowe będą stałe fragmenty gry, przy których Glik był gwarantem bezpieczeństwa pod naszą bramką i najgroźniejszym główkującym dla przeciwnika. "Pazdek" jest mocnym, dobrze kryjącym obrońcą, bardziej zwrotnym stoperem od rosłych wież, oby nam w polu bramkowym nie brakowało 10 cm, jakich brakuje mu do Glika.

Istniało ryzyko, że nasze szeregi defensywne zostaną jeszcze bardziej osłabione, z uwagi na kontuzję kolana Grzegorza Krychowiaka. "Krycha" wykaraskał się z kłopotów i będzie ryglował środek pola w Lublanie, razem z Mateuszem Klichem. Kibice Orłów nie mieliby nic przeciwko temu, gdyby Grzegorz popisał się takimi strzałami z dystansu, przy pomocy których zdobywał ostatnio filmowej urody gole dla Lokomotiwu Moskwa.

W Lublanie, po upalnym czwartku, pogoda się załamała - temperatura spadła do 18 stopni, o godz. 20:45, gdy sędzia Siergiej Karasiow gwizdnie po raz pierwszy obniży się jeszcze bardziej, do 15 stopni, zapowiadane są lekkie opady. Najważniejsze jednak, aby pod nieobecność Glika nie załamała się gra defensywna "Biało-Czerwonych". Gra na zero z tyłu jest chyba największą wartością, jaką przez rok osiągnął ze swą ekipą Jerzy Brzęczek.

Traf sprawił, że reprezentacja Słowenii stacjonuje w tym samym hotelu, co ... zarząd PZPN-u ze Zbigniewem Bońkiem na czele i jego gośćmi, wśród których znaleźli się m. in. od lat wspierający dopingiem kadrę Andrzej Placzyński i piosenkarz Wojciech Gąssowski. Słoweńcy mają jednak swoje wydzielone piętro, a także skrzydło w restauracji, by piłkarze nie mieli styczności z innymi gośćmi hotelu.

"Zielone wzgórza nad Soliną" - śpiewał pięknie Gąssowski, razem z zespołem "Tajfuny". Dziś Orły mogą rozwinąć swe skrzydła na lublańskim stadionie Stożice, który okalają równie piękne zielone wzgórza, jak te nad Soliną. Życzmy im bramek, które staną się równie wielkim przebojem jak w latach 60. XX wieku "Zielone wzgórza...".   

Przypuszczalny skład Polski na mecz ze Słowenią:

Fabiański - Kędziora, Pazdan, Bednarek, Bereszyński - Zieliński, Klich, Krychowiak, Grosicki - Piątek, Lewandowski.

Z Lublany Michał Białoński, Piotr Jawor

Wyniki, terminarz i tabela "polskiej" grupy eliminacji Euro 2020

Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje