Reklama

Reklama

Mecz Słowenia - Polska. Grzegorz Krychowiak ma w końcu spokój

Dzięki transferowi definitywnemu z Paris Saint-Germain do Lokomotiwu Moskwa Grzegorz Krychowiak ustabilizował swoją sytuację. Wahał się jednak z odpowiedzią na pytanie, czy jest w takiej formie, jak wtedy, kiedy grał w Sevilli, z którą wygrywał Ligę Europy.

Najważniejsze dla niego, i dla kadry, że ma spokój. Nie musi się martwić o swoją przyszłość. W lipcu Lokomotiw Moskwa dokonał transferu definitywnego. Rosjanie wykupili Polaka z Paris Saint-Germain za około 12 milionów euro. Krychowak podpisał kontrakt do czerwca 2022 roku.

Reklama

Z paryżanami był związany od 2016 roku. Sprowadzony z Sevilli w szczycie formy, tuż po udanym Euro 2016 za 30 mln euro, nie sprawdził się w stolicy Francji. Wypożyczany to tu, to tam, grał coraz gorzej. Odnalazł się w końcu w Lokomotiwie. To liga i klub skrojony na miarę obecnych umiejętności Krychowiaka. 63-krotny reprezentant kraju ma w Moskwie pewne miejsce w składzie, jest poważany, zdobył już dwa trofea - Puchar i Superpuchar Rosji. Walczy o kolejne, najlepiej jakby to było mistrzostwo.

Lokomotiw - przy sporym udziale Krychowiaka - dobrze zaczął sezon. Jest piąty, traci tylko trzy punkty do lidera z Krasnodaru. - Nie straciliśmy dużo punktów, nie musimy gonić. Dobrze zaczęliśmy sezon, zrobiliśmy ogromny postęp, mamy dobrych zawodników, są wyniki - podsumowuje początek rozgrywek 29-letni piłkarz.

On sam może czuć się szczególnie wyróżniony. Strzelił trzy gole, kilka razy został wybrany do "jedenastki kolejki". Chętnie jest proszony do wywiadów pomeczowych, bo nie tylko jest w formie, ale i mówi biegle po rosyjsku. Jednym słowem, jest doceniany. Zupełnie inaczej niż wcześniej w Paryżu, tak samo jak w Sevilli. - Kluczowy był okres przygotowawczy. Wreszcie mogłem go solidnie przepracować. Jestem dobrze przygotowany fizycznie. Czuję się dobrze. Czy tak samo jak w Sevilli? Nie wiem - odpowiada Krychowiak. - Ważne jest też to, że dobrze czuję się w klubie. Zostałem mile przyjęty, wszystko jest ok. Ale są też wyniki. To zawsze pomaga - dodaje.

Nie twierdzi jednak, że w poprzednim sezonie grał dużo lepiej. Uważa, że jego oceny podwyższa dorobek strzelecki. - W Rosji docenia się strzelców bramki. Gra schodzi wtedy na drugi plan. To, że strzeliłem trzy bramki w tym sezonie, nie znaczy, że wcześniej moja gra była słabsza. Była na podobnym poziomie. Tyle, że system w którym gramy obecnie pozwala mi częściej podłączać się do ofensywy. Mam za sobą zawodnika, który mnie wtedy asekuruje - opowiada Krychowiak.

To zupełnie inaczej niż w reprezentacji. W kadrze, obojętnie u jakiego trenera, gra na pozycji numer 6 a nie 8. - W reprezentacji moją rolą jest właśnie asekuracja i nie sądzę, żeby to się zmieniło - mówi. Ostatnio te zadania są szczególnie ważne, bo reprezentacja dużą wagę przykłada do obrony i są tego efekty - w czterech meczach eliminacyjnych nie straciła gola. - Bo broni cała drużyna, nie tylko czterech obrońców. Trzeba mecz wybiegać, wywalczyć - analizuje grę narodowej drużyny piłkarz Lokomotiwu.

Przed meczami ze Słowenią i Austrią cel taktyczny się nie zmienia - dobrze bronić całym zespołem i liczyć na wykorzystanie potencjału naszej ofensywy. Czy w związku z tym można oczekiwać kolejnych zwycięstw? - Początek eliminacji jest dobry, chcemy je najlepiej skończyć. Nie chcę zakładać celu, żebyśmy nie przegrali meczu w eliminacjach. Każdy następny mecz jest trudny. Szanuję i doceniam naszych przeciwników. Błędem byłoby myślenie, że już awansowaliśmy. Jeśli w dwóch meczach nie osiągniemy dobrych wyników, to sytuacja diametralnie się zmieni. Nasza sytuacja jest dobra, ale musimy być cały czas skoncentrowani - twierdzi Krychowiak.

Olgierd Kwiatkowski

Dowiedz się więcej na temat: Grzegorz Krychowiak | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama