Reklama

Reklama

Mecz Słowenia - Polska. Co zmieniło się od ostatniego boju o punkty ze Słoweńcami?

​Od ostatniego meczu o stawkę ze Słowenią minęła prawie dekada. Nie jest to długi czas. Wyraźny jest za to postęp, jaki poczyniła w tym czasie polska piłka, przynajmniej na poziomie reprezentacyjnym.

9 września 2009 roku to jeden z najczarniejszych dni w historii naszego futbolu, istna klęska. Polacy mierzyli się wtedy w Mariborze ze Słoweńcami, resztkami nadziei śniąc jeszcze o awansie na mistrzostwa świata rozgrywane w RPA, podobnie jak nasi rywale. Obie drużyny miały przed meczem 11 punktów i tylko wygrana mogła dać im minimalną szansę na awans.

Reklama

To, co stało się potem, przeszło do niechlubnej historii polskiego futbolu. Orły przegrały ze Słoweńcami 0-3 i zaliczyły bolesne lądowanie w gnieździe pełnym szpilek. Jedną z nich wbił selekcjonerowi Leo Beenhakkerowi ówczesny prezes PZPZ-u Grzegorz Lato, zwalniając trenera nie podczas prywatnej rozmowy w gabinecie, a poprzez wywiad udzielony w telewizji. Człowiek, który miał "wyprowadzić nas z drewnianych chatek" i wznieść na "international level", został pozbawiony pracy w żenującym stylu, jakiego w PZPN-ie jeszcze nie widziano.

Transmisja z tego pamiętnego spotkania została zakończona niemal 10-minutowym monologiem Dariusza Szpakowskiego na temat kondycji polskiej piłki, w którym wypominał wszystkie błędy, grzechy i zaniedbania, popełnione przez najważniejsze osoby w futbolowym futbolu.

Zamieszanie wokół kadry było gigantyczne, a "pożary" nowych problemów wybuchały niemal z każdej strony. Teraz taka sytuacja wydaje się być nie do pomyślenia. Progres marketingowy i PR-owy w PZPN-ie jest ogromny. Duża w tym zasługa działań wprowadzonych przez prezesa Zbigniewa Bońka, ale i wyników sportowych, na które w ostatnich latach nie możemy narzekać.

Co dzieli rok 2009 i 2019? Różnicę, choć subtelną, widać już w rankingu FIFA. We wrześniu 2009 roku Polacy zajmowali w nim 36. miejsce, teraz - 20. Przed dekadą "Biało Czerwoni" mogli pochwalić się wprawdzie mianem uczestnika poprzednich mistrzostw Europy (2008) oraz dwóch mundiali (2002, 2006), lecz wszystkie imprezy zakończyły się fiaskiem i brakiem awansu z grupy. Mistrzostwa Świata w 2018 roku także nie były dla nas udane, lecz francuskie Euro to duży sukces Orłów. Nie umniejszają go wcale nieszczęsne karne z Portugalią.

Długą drogę w ciągu ostatnich 10 lat pokonali także nasi piłkarze, wśród których nie brakuje teraz gwiazd światowego formatu. "Biało-Czerwoni" grają w coraz lepszy klubach, a na arenie międzynarodowej walczą o najwyższe laury. Najlepiej odda to przynależność klubowa zawodników dwóch jedenastek - tej, która wybiegła na osławiony mecz w Mariborze oraz tej, która, być może, zagra od pierwszej minuty w piątek.

2009: Celtic Glasgow (Artur Boruc) - Olympiakos SFP (Michał Żewłakow),  AJ Auxerre (Dariusz Dudka), Lech Poznań (Bartosz Bosacki), Lech Poznań (Seweryn Gancarczyk) - Borussia Dortmund (Jakub Błaszczykowski), AEK Ateny (Roger Guerreiro), Szachtar Donieck (Marisuz Lewandowski), LOSC Lille (Ludovic Obraniak), Hannover 96 (Jacek Krzynówek) - Wisła Kraków (Paweł Brożek)

2019: Juventus (Wojciech Szczęsny) - Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), AS Monaco (Kamil Glik), Southampton FC (Jan Bednarek), UC Sampdoria (Bartosz Bereszyński) - SSC Napoli (Piotr Zieliński), Leeds United (Mateusz Klich), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak), Hull City (Kamil Grosicki) - Bayern Monachium (Robert Lewandowski), AC Milan (Krzysztof Piątek).

Największy wzrost jakości co do klasy klubów, w których występują Orły, widać w ataku i na bramce, lecz dotyczy to także obrońców. Znak zapytania można postawić przy pomocnikach - Kamil Grosicki i Mateusz Klich grają bowiem na zapleczu Premier League, podczas gdy druga linia sprzed dekady reprezentowała drużyny z najwyższych klas rozgrywkowych. Gwoli formalności należy jednak nadmienić, że Championship, to jedna z najlepszych drugich lig świata.

Najistotniejsza zmiana, w porównaniu z 2009 rokiem, tkwi w tabeli. Eliminacje do mundialu 2010 "Biało-Czerwoni" zakończyli na piątym miejscu w grupie, wyprzedzając jedynie San Marino. Polacy mieli wtedy na koncie tylko trzy wygrane - o jedną mniej, niż podopieczni Jerzego Brzęczka po czterech kolejkach bieżących eliminacji.

Pierwszy mecz ze Słowenią w ramach kwalifikacji do mistrzostw świata odbył się 6 września 2008 roku, czyli dokładnie 11 lat przed piątkowym bojem z "Sokołami". Ewentualna wygrana może posłużyć więc za symbol zmian w polskim futbolu, który, choć w niektórych aspektach wciąż kuleje, ponownie potrafi sprawiać wiele radości.

Jak radzą sobie Polacy w eliminacjach? Śledź wyniki z Interią

Tomasz Brożek

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama