Reklama

Reklama

Mecz Słowenia - Polska. Andraż Kirm: Od 2009 roku sporo się zmieniło

Dzisiejszy mecz na Sadionie Stożice w Lublanie będzie miał szczególne znaczenie dla Andraża Kirma. Reprezentacja Słowenii, w której wystąpił aż 71 razy, gra z Polską, gdzie przez trzy lata z powodzeniem występował. Poza tym akurat dzisiaj kończy 35 lat. - Prezent urodzinowy? Najlepszym byłaby wygrana Słowenii - mówi z uśmiechem.

Spotkanie Słowenia - Polska rozpocznie się o 20.45. Relacja na żywo w Interii.

Reklama

Pochodzący z Lublany piłkarz na polskie boiska trafił w 2009 roku. Szybko stał się jednym z kluczowych zawodników krakowskiej Wisły, z którą dwa lata później cieszył się z mistrzostwa Polski. Na boiskach Ekstraklasy wystąpił w 83 meczach, w których zdobył 16 bramek. Spośród słoweńskich zawodników grających u nas w najwyższej klasie rozgrywkowej, więcej meczów na koncie w Ekstraklasie mają tylko Sasza Żivec i powołany właśnie do reprezentacji Słowenii Urosz Korun. 

Jak dzisiaj Kirm wspomina pobyt w Wiśle? - To był jeden z moich najlepszych, jeżeli nie najlepszy okres w karierze. Jako piłkarz Wisły Kraków zagrałem w finałach mistrzostw świata, zdobyłem mistrzostwo Polski i rozegrałem tam wiele dobrych meczów. Wisła to wielki klub i gra tam to była przyjemność. Wiem, że teraz mają swoje problemy, ale wierzę, że je przezwyciężą i znowu będą rywalizowali o czołowe lokaty w polskiej lidze, tak jak było to wtedy, kiedy tam występowałem - podkreśla.

10 lat temu grał w słynnym meczu eliminacji MŚ w Mariborze, w którym Słoweńcy ograli "Biało-Czerwonych" 3-0. Przed wieczornym meczem na Stadionie Stożice w Lublanie gospodarze chętnie wracają wspomnieniami do tego spotkania...

- Czy powtórka jest możliwa? (śmiech) Będzie o to bardzo ciężko. Od 2009 roku sporo się przecież zmieniło. I dotyczy to zarówno reprezentacji Słowenii, jak i Polski. U was jest w tej chwili wiele indywidualności, wielu dobrych i znanych graczy. Wcześniej tak było u nas. Kiedy graliśmy z wami w Mariborze, to my byliśmy faworytem i mieliśmy naprawdę dobry zespół. Ten mecz był dla nas specjalnym spotkaniem. Zagraliśmy świetnie, wszystko nam wtedy wychodziło, a od tego pojedynku byliśmy jeszcze mocniejsi i tak naprawdę zaczęła się nasza dobra passa - zaznacza.

Kirm dalej gra w piłkę. Wiosną pomógł drużynie Bravo Lublana w awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej. - O pomoc poprosił mnie kolega z boiska, który jest tam trenerem (chodzi o Dejana Grabicia - przyp. red.). Wiosną szło nam na tyle dobrze, że awansowaliśmy do najwyższej klasy rozgrywkowej. Teraz celem jest utrzymanie się w gronie najlepszych. W zespole jest grupa młodych piłkarzy i chodzi o pomoc w tym, żeby byli jeszcze lepsi, żeby można by ich potem wytransferować do innych klubów. Taka jest też w klubie, w drużynie moja rola - tłumaczy.

Dziś Kirm kończy 35 lat. Będzie na stadionie w Lublanie obserwować poczynania kolegów. - Prezent na urodziny w postaci wygranej naszej reprezentacji? O tak, to byłoby coś, tym bardziej, że mecz z Polską ma dla mnie, przez te trzy świetne lata spędzone u was, specjalne znaczenie - podkreśla.

Michał Zichlarz

Dowiedz się więcej na temat: Andraż Kirm | reprezentacja Słowenii

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje