Reklama

Reklama

Mecz Polska - Irlandia. Kadra generała Nawałki nie bierze jeńców

Reprezentacja Polski zagra dziś na Stadionie Narodowym z Irlandią mecz, który może dać Orłom awans na Euro 2016. Już teraz możemy być pewni, że nasi piłkarze o zwycięstwo będą walczyć do samego końca. Generał Adam Nawałka nakreśli plan, a jego żołnierze na czele ze snajperem wyborowym Robertem Lewandowskim ruszą na pole bitwy. Irlandczycy już mogą się bać, bo wyśmiewani niegdyś "Biało-czerwoni" to dziś armia, która nie bierze jeńców!

Eliminacje Euro 2016. Sprawdź tabelę "polskiej" grupy - kliknij!

Z piekła do nieba i z powrotem - taką drogę przebyła w czwartek na stadionie Hampden Park w Glasgow reprezentacja Polski.

Reklama

Już po 140 sekundach Robert Lewandowski wyprowadził "Biało-czerwonych" na prowadzenie, ale w końcówce pierwszej połowy Szkoci wyrównali. Kwadrans po rozpoczęciu drugiej odsłony rywale zdobyli drugiego gola. Nasi piłkarze nie dali się jednak złamać. Atakowali do ostatniej akcji meczu i dzięki nieprawdopodobnej bramce "Lewego" doprowadzili do wyrównania!

To był pokaz hartu ducha, wiary do końca i niezwykłej determinacji. "Biało-czerwoni" pokazali, że dla nich w tych eliminacjach nie ma rzeczy niemożliwych.

- Mamy wielkie indywidualności: Lewandowskiego, Glika czy Krychowiaka, ale przede wszystkim mamy zespół z fantastyczną mentalnością - podkreśla w rozmowie z Interią legendarny zawodnik reprezentacji Polski, Jacek Krzynówek.

Orły walczą do końca i nie biorą jeńców

Były pomocnik kadry w koszulce z orłem na piersi zagrał prawie sto razy (dokładnie 96 meczów i 15 goli). Przeżył trzy awanse na najważniejsze piłkarskie imprezy, zdobył wiele pamiętnych bramek. Jak sam mówi, na naszych oczach rodzi się zespół, który dostarczy kibicom jeszcze wielu niezapomnianych wrażeń.

- Widać, że ta grupa ludzi ma ogromne możliwości. Potrafi podnosić się w trudnych momentach. Spójrzmy na mecz w Glasgow. Wychodzimy na prowadzenie, a potem dostajemy dwa ciosy. Wylądowaliśmy na deskach, ale potrafiliśmy się podnieść i walczyć dalej. To pokazuje, że nasza kadra ma charakter - podkreśla Krzynówek.

Selekcjoner Adam Nawałka po meczu także nie krył dumy ze swoich podopiecznych.

- Widziałem w szatni, że ta drużyna jest świadoma swojej siły. Moi piłkarze mają determinację, wolę walki i wysokie morale. Jestem przekonany, że osiągną cel, jakim jest awans na Euro 2016 - mówił Nawałka.

Determinacja, wola walki, wysokie morale... Przyznajcie, że takie atrybuty pasują bardziej do wojska niż do piłkarskiej drużyny! Prawda jest jednak taka, że "generał" Nawałka z naszego zespołu zrobił zgrany oddział gotowych na wszystko żołnierzy. Żołnierzy, którzy nie biorą jeńców i nie spoczną dopóki nie osiągną celu.

Stal hartuje się w ogniu

Kibice piłkarskiej reprezentacji Polski w ostatnich latach nie mieli łatwego życia. Najpierw reprezentacja nie weszła na mistrzostwa świata 2010, potem był słaby występ na Euro 2012 i nieudane eliminacje do mundialu 2014. Kadra była obiektem szyderstw. "Takie gwiazdy, taka kasa w klubach, a w reprezentacji grać im się jakoś nie chce" - mówiono.

Wielu twierdziło, że piłkarze - w przeciwieństwie do siatkarzy czy szczypiornistów - nie potrafią stworzyć prawdziwego zespołu gotowego walczyć z najlepszymi. Właśnie w takich okolicznościach stery w kadrze narodowej objął Adam Nawałka.

Surowe zasady, pełna organizacja i całkowita koncentracja na pracy - takie porządki wprowadził w reprezentacji selekcjoner. Początki pracy Nawałki były jednak trudne. W pierwszych sześciu meczach pod jego wodzą kadra prezentowała toporny styl i wygrała raptem dwa razy.

- Przełom przyszedł w meczu z Niemcami na Stadionie Narodowym. Najpierw piękny gol Milika, potem bramka Mili i zwycięstwo 2-0. Widać było, że coś zaiskrzyło. Drużyna rosła z każdą minutą, rodził się zespół - opowiada Jacek Krzynówek.

Reprezentacja miała w eliminacjach wiele trudnych chwil. Pierwszy mecz ze Szkocją to z trudem wywalczony remis (w Warszawie było 2-2), potem było także wyjazdowe starcie z Irlandią (1-1 w Dublinie) i zwycięstwo stracone w ostatnich sekundach meczu, a wreszcie wczorajsza batalia w Glasgow.

Piłkarze Nawałki po każdym z tych spotkań stawali się mocniejsi, a selekcjoner zapewniał, że jego zespół kroczy właściwą drogą. W końcu stal hartuje się w ogniu.

Kapitan "Lewy" i generał Nawałka

Dzisiaj nikt nie powie już, że piłkarze "nie mają jaj", że są pozbawieni ambicji. Charakter naszego zespołu pokazuje sytuacja z ostatniej akcji meczu w Glasgow.

Chyba nikt nie wierzył już w to, że "Biało-czerwoni" wyrównają, ale kapitan zespołu Robert Lewandowski ostatkiem sił skierował piłkę do bramki rywali. Zaraz potem złapał ją i biegł na środek boiska, bo liczył, że sędzia przedłuży mecz jeszcze o kilkadziesiąt sekund i da Polakom szansę na zdobycie kolejnego gola.

- Robert dorósł do roli kapitana i odnajduje się w niej znakomicie. To przykład dla wszystkich naszych graczy, że nawet będąc jednym z najlepszych graczy na świecie, wciąż można się rozwijać. Niezwykły sportowiec, który w dodatku "ciągnie" za sobą zespół - chwali "Lewego" Jacek Krzynówek.

Lewandowski w meczach reprezentacji rzeczywiście zostawia na boisku całe serce. Nie tylko strzela ważne bramki, ale haruje jak wół w odbiorze i mobilizuje kolegów. Dodaje pewności tym, którzy jej potrzebują. Mało kto wierzył, że tacy gracze jak Michał Pazdan czy Krzysztof Mączyński poradzą sobie na międzynarodowym poziomie, a tymczasem u boku "Lewego" ci piłkarze stali się ważnymi postaciami kadry.

- Wielki szacunek za mecz w Glasgow należy się właśnie ludziom z "drugiego szeregu". Reprezentacja to nie tylko Lewandowski, Milik czy Krychowiak, ale także ci zawodnicy, którzy nie zawsze są na ustach kibiców, a wykonują ogromną pracę i poświęcają się dla tego zespołu - tłumaczy Krzynówek.

Nie jest tajemnicą, że wielu piłkarzy zapatrzonych jest w Lewandowskiego, ale dobrych wyników kadry nie byłoby bez niesamowitej pracy Adama Nawałki.

- On daje nam wiarę w to, że wszystko jest możliwe. Z nim się nie dyskutuje, tylko wykonuje polecenia. Zwraca uwagę na szczegóły i to nie tylko na boisku. Np. na stołówce nikt nie zacznie jedzenia, zanim selekcjoner nie da znaku, że zaczynamy - mówi Sebastian Mila, który do kadry Nawałki trafił nieoczekiwanie w wieku 32 lat i został bohaterem meczu z Niemcami.

Mamy kadrę, której aż chce się kibicować!

Przed reprezentacją Polski ostatni krok na drodze do mistrzostw Europy. Dzisiaj na Stadionie Narodowym mecz z Irlandią. Zwycięstwo lub remis (maksymalnie 1-1) da Orłom bezpośredni awans na turniej we Francji. Inny wynik będzie oznaczał, że Polacy zagrają w barażach. Tyle, że takiej opcji nikt w naszym zespole nie bierze pod uwagę.

Krzysztof Mączyński: - Zagramy o wszystko, mogę to obiecać. Zmęczenie nam nie przeszkodzi, damy radę.

Kamil Glik: - Jestem dumny, że mogę być częścią tej reprezentacji, bo wiem, że zawsze walczymy do końca. Dzisiaj też tak będzie.

Robert Lewandowski: - Chcemy świętować awans z naszymi kibicami w Warszawie. Nie jesteśmy minimalistami, nie będziemy grali na remis.

Cóż można dodać? Takiej reprezentacji aż chce się kibicować!

Autor: Bartosz Barnaś

Polska - Irlandia. Relacja na żywo z meczu - kliknij tutaj!

Polska - Irlandia. Relacja na urządzenia mobilne - kliknij!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje