Reklama

Reklama

Mecz Polska - Austria. Rywale podbudowani rozgromieniem Łotwy

Wysoka wygrana z Łotwą (6-0) znacznie poprawiła nastroje austriackich piłkarzy przed poniedziałkowym meczem w Warszawie w eliminacjach mistrzostw Europy. - Znowu losy awansu mamy w swoich rękach. Skoro Słowenia pokonała Polskę, to i my możemy - podkreślali zgodnie.

W piątek w Salzburgu wrażenie mogły robić nie tylko rozmiary zwycięstwa drużyny trener Franco Fody, ale i styl, choć rywal - przegrywający mecz za meczem - nie zawiesił poprzeczki wysoko.

Reklama

"Bak pewności siebie zatankowany do pełna" - napisała po meczu agencja prasowa APA, która cytowała też słowa niemieckiego szkoleniowca chwalącego swoich zawodników "za poważne podejście i grę do końca na pełnych obrotach".

Foda cieszył się, że Austriacy osiągnęli "krótkoterminowy cel", jakim była druga pozycja w tabeli. - Nadrobiliśmy to, co straciliśmy na początku eliminacji przegrywając z Polską i Izraelem. Teraz losy awansu do Euro 2020 znowu mamy w swoich rękach. Ale musimy szybko zostawić za sobą Łotwę i skupić się na Polsce - wspomniał.

Porażka Polaków w Lublanie ze Słowenią (0-2) sprawiła, że w tabeli grupy G zrobiło się ciaśniej. Polska ma 12 pkt, Austria - dziewięć, a Słowenia i Izrael - po osiem.

- Wszystkie cztery zespoły mają szanse, by znaleźć się w premiowanej awansem dwójce. Porażka Polaków sprawiła, że wszyscy się do siebie zbliżyli. Szykuje się ekscytująca walka do końca kwalifikacji - zaznaczył Foda.

Niemiec nie ma wątpliwości, że w Warszawie jego zawodników czeka znacznie trudniejsze zadanie niż z Łotwą.

- Nawet nie sposób porównywać tych dwóch drużyn. Polska z przodu ma piłkarzy światowej klasy, dlatego kluczem będzie mądra, stabilna postawa w defensywie. O atak się nie martwię. Mamy wystarczająco dużo jakości, by stworzyć sobie jakieś sytuacje do zdobycia gola - tłumaczył.

Trener Austriaków zdaje sobie sprawę, że poniedziałkowe spotkanie będzie wyglądać inaczej niż piątkowe. W Salzburgu gospodarze dominowali od początku do końca. Ich przewagę podkreślają liczby: 31-1 w próbach strzałów, 684-143 w celnych podaniach czy 72-28 w procentowym posiadaniu piłki.

- Widziałem po piłkarzach głód gry i sukcesu. Chcemy podtrzymać takie nastawienie w Warszawie - dodał i przyznał, że wysokie zwycięstwo podbudowało zawodników i poprawiło im humory.

- Nastrój po takiej wygranej zawsze jest inny niż po wymęczonym 1-0. Chciałbym, żebyśmy z takim samym rozmachem zagrali w Warszawie - przyznał.

Foda chwalił szczególnie pomocnika Marcela Sabitzera, który "już od czerwca jest motorem napędowym" drużyny narodowej. - Cieszę się, że świetną grą okrasił piękną bramkę - powiedział o zawodniku RB Lipsk.

Na rolę Sabitzera wskazywał też inny z liderów kadry David Alaba. - Jest bardzo istotnym ogniwem drużyny, dużo od niego zależy - powiedział klubowy kolega Roberta Lewandowskiego z Bayernu Monachium, który docenił także wkład w sukces Konrada Laimera.

- Jest strasznie silny. Bez niego nasz pressing, który przyniósł nam sporo korzyści, nie wyglądałby tak dobrze - analizował Alaba, który podkreślił, że w grze austriackiego zespołu było też wiele innych pozytywów.

Laimer, jeden z trzech zawodników RB Lipsk w austriackiej drużynie, miał szczególne powody do radości, gdyż w trzecim występie w kadrze zdobył pierwszą bramkę. - Ostatnie tygodnie są dla mnie bardzo udane. I jeszcze ten gol, o którym marzyłem - wspomniał 22-latek, który w klubowym zespole prowadzonym od tego sezonu przez Juliana Nagelsmanna wywalczył sobie miejsce w podstawowym składzie.

Z nim na boisku Austriacy wygrali wszystkie trzy spotkania. - Mam nadzieję, że w poniedziałek ta passa zostanie przedłużona. Skoro Słowenia mogła pokonać Polskę, to i nas na to stać. Gramy ostatnio tak, że nie mamy się czego bać - dodał Laimer.

- W Warszawie czeka nas jednak o wiele trudniejsze zadanie. Polska to nie Łotwa. Gra będzie szybsza, bardziej fizyczna. Musimy wraz z trenerem znaleźć jakiś sposób na Polaków - tonował optymizm kolegi Alaba, który obiecał dać wiele wskazówek bramkarzowi Cicanowi Stankoviciowi, którego zadaniem będzie zatrzymać Lewandowskiego.

- Polacy będą podrażnieni porażką w Lublanie. Przed swoimi kibicami postarają się odpowiednio zareagować i się zrehabilitować. My jednak też mamy swoje atuty - powiedział bramkarz Red Bull Salzburg, który w piątek zadebiutował w reprezentacji.

Spotkanie Polska - Austria rozpocznie się w poniedziałek o godz. 20.45.

El. Euro 2020: sprawdź sytuację w "polskiej" grupie

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Austrii | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje