Reklama

Reklama

Mecz Niemcy - Polska. Roman Kołtoń: Niech to będzie spektakl!

- Niemcy skład mają kapitalny. O wiele bardziej ukształtowany niż w poprzednim roku przeciwko Polsce w Warszawie. Po mundialu byli wyczerpani, ale teraz znów wracają na właściwe tory - ocenia w rozmowie z Interią Roman Kołtoń z Polsatsport.pl.

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie eliminacji Euro 2016!

Reklama

Interia zaprasza na relację NA ŻYWO z meczu Niemcy - Polska! Początek w piątek o 20.45

Tutaj znajdziesz relację LIVE w wersji na urządzenia mobilne

Interia: Kuba Błaszczykowski dostał powołanie do reprezentacji Adama Nawałki, właśnie zmienił klub, ale czy ma szansę wystąpić przeciwko Niemcom? Początek sezonu miał stracony.

Roman Kołtoń, Polsatsport.pl: - Są dwie szkoły. Tomasz Hajto uważa, że nie ma nic za darmo i nie powinien grać z Niemcami. Radosław Gilewicz z kolei pyta, dlaczego nie? Ta frustracja Kuby może przekuć się w coś pozytywnego i może się przydać drużynie. Przychylam się bardziej do stanowiska Hajty, bo piłkarz, który nie zagrał ani minuty w tym sezonie, raczej nie powinien grać. Thomas Tuchel mówił, że Kuba ma straszne zaległości fizyczne, a chyba tego nie wymyślił. Nawałka to zweryfikuje.

Z drugiej strony jego zmiana z Gruzją dała dużo. Pamiętajmy, że on potrafi grać w piłkę. To piłkarz, który oddaje serce. Poza boiskiem trochę się jednak pogubił. Jestem świeżo po lekturze jego autobiografii. Niesamowicie się otworzył, wyjawił traumatyczne przeżycia z dzieciństwa. Kilka rzeczy jednak mi nie pasuje. Atakuje Nawałkę, nie pisze o stosunku z Lewandowskim. Pytanie tylko, czy to wszystko, przy jego życiowej historii, ma jakiekolwiek znaczenie? Trochę w tym za dużo politykierstwa, a nie wiem czy jest mu to potrzebne.

Od poniedziałku jest pan w Niemczech. Nasi rywale podnoszą już gorączkę przed piątkowym meczem?

- W "Kickerze" pojawił się wielki wywiad z Joachimem Loewem. Szkoleniowiec analizuje sytuację w grupie. Twierdzi, że do końca jej nie zna, ale wie jedno - Niemcy są punkt za Polakami. Uważa, że spotkania z Polską i Szkocją będą meczami prawdy dla jego reprezentacji. Jest przekonany, że zdobędą sześć punktów.

Poza tym ta drużyna po tych meczach ma nabrać nowych barw. Zresztą już po finale mistrzostw świata Loew powiedział prezesowi federacji, że Niemców czeka trudny rok. Tak też jest, ale Loew cieszy się niesłabnącym zaufaniem. Trzeba pamiętać, że po mundialu odeszło mu trzech kluczowych graczy - Philip Lahm, Miroslav Klose i Per Mertesacker skończyli z grą w kadrze. Coś się kończy i coś się zaczyna. Loew nazywa to procesem, który jest rozłożony na cztery lata, bo kontrakt ma do mistrzostw w 2018 roku w Rosji. Mało który trener na świecie może sobie pozwolić na taki komfort.

Loew oczekuje sześciu punktów w dwóch meczach, a czy zwykli Niemcy też są takimi optymistami? Porażka w Warszawie mogła dać im do myślenia.

- W tym roku Niemcy zremisowali z Australią i przegrali ze Stanami Zjednoczonymi. W eliminacjach zdobyli jednak sześć punktów, a te najbliższe mecze mają dać odpowiedź na wiele pytań. Niemcy z natury są optymistami, bo uważają się za wielką piłkarską nację. Są dziś przecież w glorii mistrzów świata. Normalni Niemcy ze zrozumieniem podchodzą do meczów towarzyskich czy wpadki z Polską. Spotkałem się z prezesem ich federacji - Wolfgangiem Niersbachem, który przekonuje, że będzie 3-1.

Niemcy mają trochę problemów. Następców Lahma, Mertesackera i Klose nie widać.

- Trochę inaczej oceniam tę sytuację. Oni po roku eksperymentów już mają drużynę. Mogę spekulować, ale ich skład widzę tak: Neuer - Rudy, Hummels, Boateng, Hector - Kroos, Schweinsteiger lub Guendogan, Goetze, Bellarabi, Oezil - Mueller. Są jeszcze Schuerlle i Podolski, więc skład jest naprawdę wartościowy. Loew nie ufa Gomezowi i na szpicy powinien zagrać Mueller lub Goetze.

Wychodzi na to, że w piątek Niemcy będą bardzo mocni.

- Skład mają kapitalny. O wiele bardziej ukształtowany niż w poprzednim roku przeciwko Polsce w Warszawie. Po mundialu byli wyczerpani, ale teraz znów wracają na właściwe tory. Niemcy szukają sukcesu, a wygranie grupy ma być tylko przystankiem do kolejnego triumfu.

Dziś mecz z Niemcami! Wygramy?

A my? Możemy się obawiać przede wszystkim o defensywę, bo regularnie gra jedynie Kamil Glik.

- Po ostatnim weekendzie możemy się straszyć, ale bądźmy optymistami. Piszczek jest takim piłkarzem, o którego absolutnie bym się nie martwił. Para stoperów Glik-Szukała w tych eliminacjach była pewna. Doświadczenie mamy duże. A o Jędrzejczyka na lewej stronie też się nie martwię.

Na lewej obronie pana zdaniem zagra Jędrzejczyk?

- Absolutnie tak. Nie widzę innego wyjścia. Rybus w spotkaniu z Niemcami nie może wystąpić w defensywie, bo nie jest nauczony gry na tej pozycji. Tu musi być normalny obrońca, bo Niemcy skrzydłami będą szli m.in. Bellarabim. Nie ma czasu na eksperymenty. Olkowski? Gra na prawej stronie - w obronie lub pomocy. Tylko Jędrzejczyk może tam wystąpić, bez dwóch zdań. Boczni obrońcy będą mieli mnóstwo roboty.

Wiara czyni cuda. Przekonaliśmy się o tym w meczu z Niemcami. To był wielki wieczór, jeden z największych w historii. Każda drużyna potrzebuje takiego spotkania. Dla kadry Nawałki takim meczem był ten z Niemcami. Trzeba grać o pełną pulę, bo jak się wygra, to jest się bogatszym nie tylko o trzy punkty, ale też o pewność siebie. Jestem przekonany, że obok Niemców to my awansujemy z tej grupy.

Rozmawiałem z Waldemarem Matyskiem, który mówi, że trzeba ich zaatakować od pierwszej minuty. Ruszyć ofensywnie i nie bać się rywala. Czy to jest możliwe?

- Nie bałbym się zaatakować Niemców. Dlaczego? Bo mamy lepszy atak. Pytanie tylko, kto naszym napastnikom poda piłki. Myślenie o reprezentacji Polski zmieniło się, gdy z Lewandowskim zaczął grać Milik. Stawiam tezę, że to Milik więcej pomaga "Lewemu" niż odwrotnie. Lewandowski jest wielki, trzeba mu to oddać, ale bez Milika cierpiał w kadrze. Teraz ma w ataku partnera, który jest młody, ale charyzmatyczny. Widać w nim pazur. Nasz atak odmienił oblicze tej reprezentacji. "Lewy" jest oczkiem w głowie obrony każdego rywala, a wtedy Milik ma więcej miejsca. Liczby to tylko potwierdzają. Nie baliśmy się z Niemcami grać o pełną pulę w Warszawie, nie bójmy się we Frankfurcie.

Remis będzie sukcesem?

- To byłby naprawdę fantastyczny wynik. Jako życiowy optymista nie mogę powiedzieć, że Niemcy wygrają. Postawię na 2-2, niech to będzie spektakl!

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Dowiedz się więcej na temat: Roman Kołtoń | mecz Polska Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje