Reklama

Reklama

Mecz Niemcy - Polska. Bartosz Karwan: Nie boję się o formę Błaszczykowskiego

- Intuicja podpowiada mi, że powinno nam być łatwiej niż w Warszawie. Gdybym miał postawić jakieś pieniądze na Polskę w tamtym meczu, a teraz, to pewnie po spotkaniu we Frankfurcie zarobiłbym więcej. Ich reprezentacja powinna być słabsza niż ta w Warszawie - podkreśla w rozmowie z Interią Bartosz Karwan, były skrzydłowy reprezentacji Polski.

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie eliminacji Euro 2016!

Reklama

Interia zaprasza na relację NA ŻYWO z meczu Niemcy - Polska! Początek w piątek o 20.45

Tutaj znajdziesz relację LIVE w wersji na urządzenia mobilne

Interia: Grał pan na pozycji skrzydłowego. Na kogo powinien postawić Adam Nawałka w meczu z Niemcami?

Bartosz Karwan, były reprezentant Polski: Wielkiego wyboru nie ma, bo może wystawić kogoś z czwórki: Kuba Błaszczykowski, Kamil Grosicki, Maciej Rybus i Sławomir Peszko. Pewnie sprowadza pan pytanie do Błaszczykowskiego, bo wokół niego ostatnio dużo się działo. Zresztą transfer do Fiorentiny był dla mnie zaskoczeniem. Dopiero wystartowały ligi, a forma naszych skrzydłowych stoi raczej pod znakiem zapytania. Dopiero kilka razy zagrał Grosicki, podobnie Rybus. Choć obaj już błysnęli. Peszko nie grał i dlatego zdecydował się na zmianę klubu.

Nie martwiłbym się jednak o formę naszych skrzydłowych. Najmniej zastrzeżeń można mieć do Grosickiego i to on powinien zagrać. Błaszczykowski z kolei doskonale czuje rangę tego meczu. Spędził w Niemczech mnóstwo czasu, a w kadrze nigdy nie zawiódł. Postawiłbym na tych dwóch graczy - Błaszczykowskiego i Grosickiego.

Wielu naszych graczy ma problemy w klubach. Pan też kiedyś był w podobnej sytuacji i przyjeżdżał na zgrupowania.

- Zdarzyło się tak tylko kilka razy. Za kadencji trenera Pawła Janasa, już po wyjeździe do Herthy Berlin, dostałem powołanie i zagrałem w kadrze, choć w klubie siedziałem na ławce. W takiej sytuacji ważna jest rola selekcjonera. Ci piłkarze są przecież zawodowcami i powinni być w formie. Zresztą, pewnie sami to czują.

Błaszczykowski w ostatniej chwili zmienił klub. Teraz na zgrupowaniu reprezentacji może czuć się zmęczony zamieszaniem, jakie mu towarzyszyło w ostatnich tygodniach, czy wręcz przeciwnie - dostanie dodatkowej motywacji?

- Jestem pewny na 100 procent, że Kuba jest gotowy. To piłkarz z tak wielkim bagażem doświadczeń, że zupełnie nie obawiam się o jego dyspozycję. Ewentualnie ta cała sytuacja może wyjść tylko na plus, bo niepewność jest już za nim.

Wielkie mecze budują historie eliminacji. Tak było z drużyną Jerzego Engela i wygraną z Norwegią 3-2. Zresztą w tym spotkaniu strzelił pan zwycięskiego gola. Zespół Adama Nawałki zbudowała wygrana z Niemcami w Warszawie?

- Coś w tym jest. Różnica polega jednak na tym, że mimo wszystko nasza kadra miała trochę trudniej. Ciążyło na nas psychiczne napięcie, że od 16 lat nie graliśmy na żadnej dużej imprezie. Wśród kibiców narastało zniechęcenie. Też mieliśmy trudną grupę. Reprezentacja Nawałki miała dobre mecze, a od jakiegoś czasu w tej kadrze jest ciągłość.

Przed meczem z Niemcami w Warszawie dochodziły dodatkowe smaczki. Że to odwieczny rywal, że z nimi nie przegraliśmy, że to mistrzowie świata. Wygraliśmy, a mamy drużynę, która teraz jest w stanie walczyć z najlepszymi. Teraz jesteśmy liderem grupy. To ważne, bo możemy podchodzić do tego spotkania z pozycji faworyta. Pamiętam jak to było kiedyś, gdy wychodziło się na mocniejszego rywala, nogi prędzej czy później się trzęsły. Teraz jest inaczej. Umiemy grać z mocnymi rywalami i ze słabeuszami. Najgorzej z tymi średniakami jak Szkocja czy Irlandia - takich meczów obawiam się w tej chwili najbardziej.

Grał pan w Niemczech, zna pan mentalność ich piłkarzy. Jak może wyglądać piątkowy mecz?

- W Bundeslidze w tej chwili nie grają wszyscy najlepsi piłkarze. Np. Mesut Oezil, Toni Kroos czy Bastian Schweinsteiger są już gdzieś indziej. A różne ligi ruszały w różnych terminach. Niemieckie kluby w tej chwili nie prezentują wybitnej formy, bo jest wcześnie. Rozgrywki w europejskich pucharach pokazały, że Niemcy nie są w najwyższej dyspozycji. Dla nich to też coś nowego. Wcale nie są w komfortowej sytuacji.

Intuicja podpowiada mi, że powinno nam być łatwiej niż w Warszawie. Gdybym miał postawić jakieś pieniądze na Polskę w tamtym meczu, a teraz, to pewnie po spotkaniu we Frankfurcie zarobiłbym więcej. Ich reprezentacja powinna być słabsza niż ta w Warszawie.

Czym się pan teraz zajmuje?

- Pracuję przy rodzinnym biznesie przy sprzedaży energii elektrycznej. Wciąż jednak gram w piłkę, choć na poziomie amatorskim. Mamy w Tychach dobrą drużynę oldbojów.

Z Porońca Poronin nikt nie dzwonił? Grają tam m.in. Maciej Żurawski i Paweł Nowak.

- A zaskoczę pana. Dzwonili, ale chyba 1,5 roku temu. Byłem nawet na jednym meczu, ale nic z tego nie wyszło.

Do trenerki pana nie ciągnie? Ostatnio kurs rozpoczęli m.in. Arkadiusz Głowacki, Marek Saganowski czy Marcin Żewłakow.

- Bliżej mi do menedżerki. Swego czasu chciałem być trenerem młodzieży, ale jeszcze nic straconego. Wciąż się zastanawiam.

To jaki wynik obstawia pan w meczu Niemcy - Polska?

- Jeśli miałbym się zabawić, to remis. Dokładnego wyniku jednak nie podam. Remis byłby dobrym rezultatem.

Rozmawiał Łukasz Szpyrka

Sprawdź sytuację w "polskiej" grupie eliminacji Euro 2016!

Dowiedz się więcej na temat: Bartosz Karwan | mecz Polska Niemcy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje