Reklama

Reklama

ME w amp futbolu. Polska - Francja. Świetny mecz, "Biało-Czerwoni" w półfinale

"Biało-Czerwoni" pokonali 2-0 (1-0) Francję i awansowali do półfinału mistrzostw Europy w amp futbolu. Obie bramki strzelił świetnie dysponowany Kamil Grygiel. Jutro (godz. 15) na stadionie Cracovii w boju o finał Orły zmierzą się z Hiszpanią, która niespodziewanie pokonała faworyzowanych Anglików.

Podopieczni Marka Dragosza efektownie przebrnęli przez rozgrywki grupowe. Wygrali z Ukrainą i Izraelem, a remisem z Hiszpanią zagwarantowali sobie awans z pierwszego miejsca.

Stawką dzisiejszego meczu na stadionie Prądniczanki w Krakowie był awans, po raz drugi z rzędu, do strefy medalowej. Na poprzednich mistrzostwach Starego Kontynentu nasi ampfutboliści zajęli trzecie miejsce.

Pierwszy gwizdek spotkania poprzedziła miła chwila. Nasz as Bartosz Łastowski, nazywany "polskim Messim", odebrał pamiątkowy upominek z racji stu meczów na koncie w narodowym trykocie. Strzelił w nich aż 105 goli.

W pierwszych minutach rywale grali bardzo mądrze w defensywie, co zwiastowało, że "Biało-Czerwonych" czeka trudny pojedynek. Widać było, że obie ekipy zdają sobie sprawę ze stawki tego starcia.

Reklama

Kamil Grygiel zdobywcą pięknego gola

Jednak już w 7. min Polacy wyszli na prowadzenie. Doskonałym strzałem popisał się Kamil Grygiel, który w trudnej pozycji odwrócił się z piłką i perfekcyjnie przymierzy w dalszy róg. Kevin Roger nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Dla piłkarza Wisły Kraków był to drugi gol na trwających mistrzostwach Europy.

Dwie minuty później nasi zawodnicy byli bliscy podwyższenia prowadzenia. Łastowski oddał bardzo dobry strzał, z którym z największym trudem poradził sobie golkiper "Trójkolorowych".

W 10. min w roli ratownika wystąpił Jakub Kożuch, który dobrą interwencją przerwał pod naszym polem karnym groźną okazję przeciwników. Dwie minuty później byliśmy świadkami cudownego prostopadłego podania Łastowskiego. Kamil Rosiek atakował piłkę wślizgiem i zabrakło mu niewiele, aby skierować piłkę między słupki.

Serca mocniej zadrżały w 14. min, gdy Kożuch przypadkowo, starając się bronić w defensywie, oddał strzał na własną bramkę. Czujny był Łukasz Miśkiewicz, który nie dał się zaskoczyć i uchronił Orłów przed samobójem.

Bartosz Łastowski robił różnicę, brakowało skuteczności

W 20. min Polacy mieli rzut wolny po faulu na Grygielu. Do piłki podszedł Krystian Kapłon, oddał bardzo mocne uderzenie, ale na posterunku stał bramkarz Francuzów. Dwie minuty później cudowną interwencją popisał się Tristan Diaz, który powstrzymał Łastowskiego. Gdyby nie jego doskok, nasz gwiazdor znalazły się sam na sam z golkiperem. Po chwili podopieczni Dragosza stworzyli świetną akcję, stworzyli w niej dwie stuprocentowe okazje, ale byli nieskuteczni.

W przedostatniej minucie ładną akcję, z grą "na klepkę", zaprezentował duet Łastowski - Grygiel. Niestety drugie podanie Grygiela było nieco za silne i kibice obeszli się smakiem. A w ostatniej sekundzie w słupek z bliskiej odległości przymierzył Łastowski. W pierwszej połowie "Biało-Czerwoni" byli stroną dominującą i tylko nieskuteczność sprawiała, że prowadzili ledwie jedną bramką.

Drugie dwadzieścia pięć minut nasi zawodnicy też rozpoczęli ofensywnie, chcąc jak najszybciej podwyższyć prowadzenie. Po trzech minutach potrzebna była interwencja służb medycznych, bowiem Kapłon strzałem z rzutu wolnego wprost znokautował Benhameda. Francuz przyjął piłkę na twarz i przez chwilę leżał na murawie. Jednak podniósł się o własnych siłach, co kibice na stadionie Prądniczanki nagrodzili oklaskami.

Kamil Grygiel "superstar"

Nieskuteczność Orłów trwała w najlepsze, bo w 30. min Kapłon w świetnej pozycji, z kilku metrów, jedynie obił poprzeczkę. Po chwili mocno strzelał Grygiel, ale nie zmieścił futbolówki przy dalszym słupku.

W 35. min fani oglądali książkową kontrę w wykonaniu Polaków. Nasi reprezentanci przejęli piłkę na swojej połowie, a Grygiel otrzymał doskonałe podanie. Pognał sam na sam na bramkę, nie dał się dogonić i z wielkim spokojem wykończył akcję. Był to jego drugi gol w tym spotkaniu.

Pięć minut później Grygiel był o włos od hat-tricka. Gracz Wisły już ustawił sobie piłkę na nodze, ale w ostatniej chwili przeszkodził mu Raffeto. Niektórzy oczekiwali podyktowania rzutu karnego, lecz sędzia nie dostrzegł przewinienia. Grygiel cały czas szukał gola, ale z kolejnym strzałem poradził sobie Roger.

Do ostatnich sekund "Biało-Czerwoni" walczyli o kolejną bramkę, chcąc jeszcze wyraźniej przypieczętować wysoką przewagę w tym ćwierćfinale. To się nie udało, ale po końcowym gwizdku i tak wszyscy byli szczęśliwi, rozpoczynając fetę na stadionie.

AG

Polska - Francja 2-0 (1-0)

Bramki: 1-0 Grygiel (7.), 2-0 Grygiel (35.)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje