Reklama

Reklama

Mariusz Lewandowski: Iskierka nadziei na powołanie przygasła

Mariusz Lewandowski podkreślił, że zawsze była w nim iskierka nadziei, że zagra znów w reprezentacji Polski. - Choć trochę przygasła - przyznał wracający po czterech latach do kadry piłkarz, który jest w składzie na październikowe mecze eliminacji MŚ.

- Nie można powiedzieć, aby kiedyś zgasła całkowicie, bo cały czas gram. A celem każdego czynnego piłkarza - niezależnie od tego, czy ma 18 czy trochę ponad 30 lat - jest gra w reprezentacji - powiedział Lewandowski, który ma na koncie 64 występy w drużynie narodowej.

Reklama

Jego dużym atutem w kontekście spotkań, jakie czekają "Biało-czerwonych" w przyszłym miesiącu - 11 października z Ukraińcami w Charkowie, a cztery dni później z Anglikami na słynnym Wembley - jest znajomość ligi pierwszego z rywali. W tamtejszych klubach występuje od 12 lat. 34-letni pomocnik nie chce jednak, aby nazywać go tajną bronią na Ukrainę.

- Nie odpowiadają mi takie określenia i wyróżnianie kogoś. Liczy się wyłącznie dobro zespołu - zaznaczył zawodnik PFK Sewastopol.

Jak dodał, na razie nikt ze sztabu reprezentacji nie proponował mu, by pomógł w opracowaniu taktyki na pojedynek w Charkowie. - Na wszystko przyjdzie czas, ale każdy ma swoje zadania wykonania i moim jest gra - podkreślił. 

Zapytany o to, przed którym z ukraińskich zawodników najbardziej przestrzegałby kolegów z reprezentacji, odparł, że przed całą drużyną. - Są bardzo mocnym zespołem. Ale, tak jak już nieraz mówiłem, naszym największym problemem możemy być sami dla siebie. Musimy patrzeć na siebie, a nie na przeciwnika - dodał piłkarz, który w latach 2001-10 występował w Szachtarze Donieck.

Lewandowski odebrał w piątek, po ogłoszeniu listy powołań trenera Waldemara Fornalika, wiele telefonów z gratulacjami i prośbami o wywiady. - Było ich chyba z milion. Nie byłem nawet w stanie wszystkich odebrać - stwierdził.

W klubie również nie przeszło bez echa jego powołanie. - Podczas treningu szkoleniowiec żartował, żebym się trochę odsunął, by dotrwać na kadrę. Ale tak na poważnie, to wszyscy oczywiście gratulowali - relacjonował 34-letni pomocnik.

Argumentem na jego rzecz jest także fakt, że regularnie gra w klubie, czym nie każdy z zawodników znajdujących się w składzie na mecze z Ukrainą i Anglią może się pochwalić. - Nie mnie o tym mówić. Cieszę się, że występuję systematycznie, ale czasem tak jest, że to właśnie głód gry jest pomocny. Wszyscy z powołanych będą odpowiedzialni za wyniki spotkań, przed którymi czeka nas jeszcze sporo pracy - podkreślił.

Lewandowski podkreślił, że nie przeszkadza mu, że może być tylko alternatywą dla innych pomocników, jeśli ci - z powodu otrzymania kolejnej żółtej kartki - zostaną wykluczeni ze spotkania z Anglikami. - Jestem do dyspozycji trenera, który zdecyduje, kogo wystawić i opracuje odpowiednią strategię. Ja chcę po prostu pomóc drużynie - zadeklarował.

Zobacz wyniki, tabelę i terminarz "polskiej" grupy

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje