Reklama

Reklama

Marek Dragosz: Atmosfera buduje nasz zespół

- Gdybym miał położyć na szali wszystkie nasze dotychczasowe sukcesy na boisku i te wszystkie bramki, w których celebracji mam ogromną przyjemność uczestniczyć, to to drugie jest dla mnie zdecydowanie ważniejsze. To będzie trwało i buduje zespół - powiedział Interii selekcjoner reprezentacji Polski w ampfutbolu Marek Dragosz.

Michał Białoński, Interia: Wygraliście fazę grupową Ampfutbol Euro 2021, więc można stwierdzić, że spisaliście się na medal, ale walka o prawdziwe medale zaczyna się dopiero teraz. W piątek o godz. 17 w walce o półfinał zmierzycie się z Francją.

Marek Dragosz, selekcjoner reprezentacji Polski w ampfutbolu: Może to zabrzmi nieskromnie, ale to, co się wydarzyło było dokładnie takie, jak zakładaliśmy. W meczu otwarcia z Ukrainą zagrało wszystko. Były wspaniałe wrażenia artystyczne - pełne trybuny, świetna oprawa i doping. Natomiast nas najbardziej interesowała strona sportowa. Wiedzieliśmy, że oprawa widowiska będzie trochę pętać nogi. I ostatecznie tak też było. Nie brakowało nerwowości, ale zakończyło się zasłużonym zwycięstwem nad Ukrainą 3-0.

Reklama

W drugim meczu z Izraelem (wygrana 8-0) potwierdziliśmy, że podchodzimy z pełnym respektem do każdego rywala. Nie pozwalamy sobie na rozluźnienie nawet wówczas, gdy rywal, z którym przychodzi nam się mierzyć prezentuje teoretycznie niższą klasę.

W walce o wygranie grupy zremisowaliście z Hiszpanią 1-1.

- Byliśmy na ten mecz również gotowi. Wszystkie mecze, jakie graliśmy do tej pory przeciwko tym rywalom zawsze były pełne złośliwości, czego nikt z nas nie lubi.  Nie podobało mi się to. Chcemy cieszyć ludzi grą, natomiast w spotkaniu z Hiszpanami emocje i dramaturgia były, natomiast brakowało efektownej gry. Mecz był pełen przepychanek i złośliwości. To również element rywalizacji, ale wbrew pozorom nie graliśmy tak źle. Cel, jakim było wygranie grupy zrealizowaliśmy, ale czy spisaliśmy się na medal? Z odpowiedzią na to pytanie bym jeszcze z tym poczekał. Zresetowaliśmy głowę i myślimy o meczu z Francją.

Na ile jest to istotne, że udało się uniknąć w ćwierćfinale Anglików? Czy jest wręcz przeciwnie - uważa pan, że skoro musicie podbić mistrzostwa Europy rozgrywane u siebie, to nie ma co kalkulować?

- Byli już mądrzejsi ode mnie, którzy kalkulowali, patrzyli na rankingi, a potem musieli przebukowywać bilety i wracać wcześniej do domu. Zaraz po losowaniu mówiliśmy, że przynajmniej w teorii i w praktyce też się to sprawdziło, że z koszyków drugiego i trzeciego wylosowaliśmy teoretycznie najmocniejszych rywali. Zgodni byliśmy co do tego, że dobrze, iż tak jest: niejako z marszu próg został nam postawiony bardzo wysoko. Droga do wpadnięcia w samozachwyt jest bardzo prosta, a takie zjawisko bardzo szybko mogłoby nas zgubić. 

Od pierwszego kroku na mistrzostwach pracowaliśmy na pełnych obrotach, na maksymalnym skupieniu. W meczu z Francuzami jest dokładnie tak samo. Ktoś z dziennikarzy pytał mnie: "Do tej pory wygrywaliśmy z tym i tym zespołem tyle i tyle". Oczywiście, że tak było, natomiast jak pokazały mecze z Ukrainą, czy Hiszpanią, mistrzostwa to jest zupełnie inna historia. Zupełnie inne emocje, inna otoczka, w związku z czym przypuszczam, że nasz mecz z Francją będzie zupełnie inny od dotychczasowych.

Niech pan zdradzi tajemnicę budowy takiej atmosfery, jaka panuje w reprezentacji Polski. Po strzeleniu każdej bramki zawodnicy przybiegają do pana i wspólnie się z niej radujecie. Jak to się robi?

- Gdybym miał położyć na szali wszystkie nasze dotychczasowe sukcesy na boisku i te wszystkie bramki, w których celebracji mam ogromną przyjemność uczestniczyć, to to drugie jest dla mnie zdecydowanie ważniejsze. To będzie trwało i buduje zespół. Dla mnie jest to jeden z największych sukcesów trenerskich. Stworzenie takiej atmosfery nie zdarza się zbyt często, nie jest regularne i oczywiste. Recepta? Jej się nie zdradza. Zawsze wychodziłem z założenia, że sukces buduje się poza boiskiem. To, co się dzieje w szatni, hotelu, we wszystkich przestrzeniach, gdzie jesteśmy razem najbardziej jednoczy nas na boisku.

Przyszła mi teraz do głowy słynna drużyna Realu Madryt budowana wokół Figo, Roberto Carlosa. Tam było 11 gwiazd na boisku, ale z tego, co wiem i słyszałem w tamtejszej szatni wcale nie było różowo. Dlatego ten zespół nie osiągnął takich sukcesów, na jakie było go stać.

W październiku minie 10 lat, odkąd byłem na pierwszym treningu tworzonej dyscypliny w Polsce, jaką jest ampfutbol. To był dziesięcioletni proces, dzięki któremu dobrnęli do tego momentu scalania i budowania świadomości zespołu. I myślę, że to będzie trwało!  

Rozmawiał: Michał Białoński, Interia

Ćwierćfinały Ampfutbol Euro 2021:

Rosja - Włochy (g. 11, stadion Garbarni Kraków)

Turcja - Irlandia (g. 13, stadion Garbarni Kraków)

Hiszpania - Anglia (g. 15, stadion Garbarni Kraków)

Polska - Francja (g. 17, stadion Prądniczanki Kraków).

Kadra reprezentacji Polski w ampfutbolu:

Bramkarze: Łukasz Miśkiewicz (Podbeskidzie Kuloodporni Bielsko-Biała), Jakub Popławski (Legia Warszawa), Igor Woźniak (Wisła Kraków).

Obrońcy: Kamil Rosiek (Wisła Kraków), Przemysław Świercz (Wisła Kraków), Jakub Kożuch (Legia Warszawa), Przemysław Fajtanowski (Wisła Kraków), Piotr Mizera (Podbeskidzie Kuloodporni Bielsko-Biała).

Pomocnicy/Napastnicy: Krystian Kapłon (Wisła Kraków), Tomasz Miś (Podbeskidzie Kuloodporni Bielsko-Biała), Kamil Grygiel (Wisła Kraków), Bartosz Łastowski (Legia Warszawa), Mariusz Adamczyk (Legia Warszawa).

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy