Reklama

Reklama

Mardan Stadium szczęśliwym obiektem Waldemara Soboty

​Mardan Stadium - tak nazywa się ulubiony stadion Waldemara Soboty. Pomocnik Śląska Wrocław rok temu strzelił na tym obiekcie debiutanckiego gola w reprezentacji, a "Biało-czerwoni" pokonali zespół Bośni i Hercegowiny 1-0. W piątek Sobota zdobył czwartą bramkę w starciu z Macedonią, wygranym 4-1.

Urodzony w Ozimku zawodnik zapewnia, że cieszy się z tego, że będzie miał... krótszy urlop. - Kiedy dostałem powołanie na obóz w Turcji, bardzo się ucieszyłem. To nic, że mógłbym już odpoczywać, wolałem mieć krótszy urlop i przyjechać do Belek. Dużo mi to dało. Mogłem kilka dni potrenować w znakomitych warunkach i zagrać mecz na świetnej płycie. To sama przyjemność - twierdzi zawodnik Śląska Wrocław.


Sobota pojawił się na boisku w drugiej połowie (zmienił Pawła Wszołka) spotkania z Macedonią. "Biało-czerwoni" spisywali się wówczas nieco słabiej niż w pierwszych 45. minutach, co przyznał nawet Waldemar Fornalik. 25-letni skrzydłowy uważa jednak, że dobre momenty w grze nadal były. Choćby w 79. minucie, kiedy dobrym dośrodkowaniem popisał się Tomasz Kupisz, a akcję wykończył właśnie Sobota, zdobywając czwartą bramkę dla polskiego zespołu.

Reklama

- Ten turecki stadion jest dla mnie bardzo szczęśliwy. Rok temu strzeliłem na nim swojego pierwszego gola w reprezentacji i pokonaliśmy zespół Bośni i Hercegowiny 1-0. Teraz znowu trafiłem tu do siatki - cieszył się po meczu pomocnik Śląska.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL