Reklama

Reklama

Maciej Wilusz: Moje powołanie do kadry to impuls dla piłkarzy z niższych lig

Obrońca PGE GKS Bełchatów Maciej Wilusz jest jednym z dwóch piłkarzy pierwszoligowych powołanych do reprezentacji Polski na towarzyskie mecze z Norwegią i Mołdawią w Abu Zabi. - To impuls dla zawodników z niższych lig - przyznał zawodnik.

Obecność Wilusza w gronie wybrańców Adama Nawałki była jednym z największych zaskoczeń. Nawet mimo faktu, że w najbliższych towarzyskich meczach "Biało-czerwoni" zagrają w krajowym składzie (podobnie jak rywale).

Reklama

- Pierwsze wrażenia po otrzymaniu powołania? Duża radość i zadowolenie z siebie. Z tego, że zostałem zauważony. Bardzo chcę pokazać się z jak najlepszej strony. To dla mnie całkowicie coś nowego, ale mam nadzieję, że szybko się dopasuję - powiedział 25-letni zawodnik.

Oprócz niego powołanie do reprezentacji, która w środę odleciała do Zjednoczonych Emiratach Arabskich, otrzymał z pierwszej ligi bramkarz Dolcanu Ząbki Rafał Leszczyński. Co ciekawe, w spotkaniu rundy jesiennej jego zespół przegrał z GKS-em Bełchatów 0-1 po bramce... Wilusza.

- To był wyrównany mecz. Na moje szczęście, a nieszczęście Rafała, udało mi się trafić do siatki. Ale w tym meczu bramkarz Dolcanu zrobił naprawdę duże wrażenie. Nie tylko na mnie, również na pozostałych zawodnikach. Gol padł po zamieszaniu podbramkowym, trudno był golkiperowi rywali interweniować - wspomina obrońca z Bełchatowa.

- Powołanie do kadry dwóch zawodników z pierwszej ligi będzie impulsem dla graczy z niższych lig. Widać, że również na meczach w tych klasach pojawiają się trenerzy, obserwują. To może być dodatkowa motywacja, żeby pracować nad sobą - uważa Wilusz.

Kapitan drużyny z Bełchatowa jest obecnie piłkarzem pierwszoligowym, ale jeszcze w poprzednim sezonie grał w ekstraklasie. W barwach GKS rozegrał wówczas 23 mecze, zbierając - zwłaszcza za rundę wiosenną - dobre opinie.

- Bardzo niewiele brakowało, żebyśmy się utrzymali. Zabrakło troszkę szczęścia. Szkoda, wiosną graliśmy widowiskowo. Spadliśmy, ponieważ zdobyliśmy za mało punktów w rundzie jesiennej. Teraz walczymy o powrót. W czołówce pierwszej ligi jest tłoczno, ale mam nadzieję, że wywalczymy awans. Mój ewentualny transfer? W ogóle o tym nie myślę, skupiam się wyłącznie na reprezentacji i zgrupowaniu. To w tej chwili najważniejsze - podkreślił.

Obrońca GKS Bełchatów nie martwi się, że rozgrywanie międzypaństwowych meczów w połowie stycznia może zachwiać przygotowaniami do rudny wiosennej.

- Wydaje mi się, że to wszystko jest poukładane. Treningi i obciążenia są odpowiednio przemyślane, więc nie ma obawy - zakończył.

"Biało-czerwoni" odlecieli w Warszawy w środę wczesnym rankiem. O godz. 8.30 wylądowali w Amsterdamie, skąd udali się do Abu Zabi.

Mecz z Norwegią odbędzie się w sobotę o godz. 15, a z Mołdawią - dwa dni później o 17.15.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje