Reklama

Reklama

Maciej Rybus wrócił do wyjściowego składu Olympique Lyon

Maciej Rybus długo czekał na szansę od trenera Olympique Lyon, ale gdy Bruno Genesio wstawił go w końcu do wyjściowego składu, reprezentant Polski zapracował na miano jednego z najlepszych piłkarzy w drużynie. - Widzę Maćka w dobrych drużynach ligi francuskiej, a Lyon taką jest - przekonuje Piotr Świerczewski, 70-krotny reprezentant Polski, były gracz m.in. francuskich klubów: Saint-Etienne, Bastii i Olympique Marsylia.

Ligue 1 - zobacz wyniki, strzelców, składy, terminarz i tabelę

Reklama

Olympique jest zespołem z wielką historią i ambicjami, ale porażka z liderem Ligue 1 i półfinalistą Ligi Mistrzów - AS Monaco 1-2 to żaden wstyd. Dla Rybusa był to pierwszy ligowy mecz w pełnym wymiarze czasowym od 30 listopada.

Reprezentant Polski miał udany początek w Ligue 1. Regularnie wychodził w podstawowym składzie i zazwyczaj grał do ostatniego gwizdka. Zbierał niezłe oceny, ale brakowało goli i asyst. Od grudnia praktycznie nie grał. Często nie mieścił się nawet w szerokiej kadrze meczowej.

W styczniu miał dość. "Foot OL" określiła transfer Polaka niewypałem i napisała, że latem będzie musiał szukać nowego klubu. Przyznał, że myśli o zmianie klubu. Stefan Białas, były piłkarz i trener, a obecnie ekspert Ligue 1, podkreślał w wywiadzie dla Interii, że takie deklaracje piłkarzy są we Francji bardzo źle przyjmowane przez władze klubów i kibiców. Rybus zacisnął jednak zęby i został.

Gdy w końcu dostał szansę i znalazł się w wyjściowym składzie na wyjazdowy mecz z Bastią (16 kwietnia), chuligani z Korsyki wywołali zadymy i spotkanie zostało przerwane, a później odwołane.

Przełom nastąpił w najmniej oczekiwanym momencie. Trener Bruno Genesio wpuścił go na boisko w doliczonym czasie dogrywki boju o półfinał Ligi Europejskiej z Besiktasem w Stambule. Piłkarz, który praktycznie nie grał przez pięć miesięcy, miał wykonać "jedenastkę" w serii rzutów karnych. "Rybka" wykazał się nerwami ze stali i trafił. Olympique wygrało 7-6 w karnych i awansowało do półfinału.

- Szczerze mówiąc, nie przypominam sobie podobnej sytuacji, ale Maciek musiał sobie zapracować na takie zaufanie trenera - powiedział Piotr Świerczewski, który grał w klubach francuskiej ekstraklasy w latach 1993-2003.

Trzy dni po starciu z Besiktasem, Rybus wyszedł w podstawowym składzie na ligowy mecz z liderem Ligue 1 - AS Monaco.

- Nie wierzę w to, że Maciek trafił do wyjściowej jedenastki, bo w poprzednim meczu wykorzystał karnego. Wywalczył miejsce w drużynie swoją postawą na treningach. Nawet najlepsze wykonywanie karnych nikomu nie da przepustki do miejsca w składzie w takim zespole, jak Olympique Lyon. Maciek to profesjonalista. Świetnie, że wrócił do gry, bo pożytek z tego będzie miała też reprezentacja Polski - dowodzi Piotr Świerczewski.

Satysfakcja z solidnego występu byłaby zdecydowanie większa, gdyby nie porażka 1-2, ale fani i francuscy dziennikarze docenili postawę Polaka. "L'Equipe" oceniło Rybusa na szóstkę. Nikt nie dostał wyższej oceny w jego drużynie. "WhoScored" przyznała mu 7,2, a nawet fr.sports.yahoo.com, który krytycznie ocenił Polaka (tylko czwórka), napisał, że zasługuje na więcej niż grzanie ławy miesiącami.

Rybus czuł się lepiej, gdy trener Genesio decydował się na ustawienie z pięcioma pomocnikami. Później jednak zmienił je na 4-2-3-1. Polak nie strzelał goli, zaliczył tylko jedną asystę, więc brakowało argumentów, aby wygrać walkę o miejsce na skrzydle. Na dodatek Olympique ściągnęło na tę pozycję Memphisa Depaya, płacąc Manchesterowi United 16,5 mln euro.

Teraz trener wystawia Polaka w obronie, gdzie musi powstrzymywać szybkich, silnych i często znacznie wyższych rywali. Wciąż potrzebuje czasu, aby nabrać umiejętności gry w defensywie, ale wygląda na to, że nie ma innego wyjścia.

- W obronie ma większą szansę gry niż jako pomocnik. Lewy obrońca jest dziś w cenie. Z tej strony boiska w pomocy grają także prawonożni piłkarze, jak choćby Ronaldo, ale na lewej obronie trenerzy stawiają na lewonożnych - przypomina Piotr Świerczewski.

W ostatnich tygodniach można było odnieść wrażenie, że trener Bruno Genesio skreślił reprezentanta Polski, ale teraz dając mu szansę, pokazuje, że wcale nie zamierza z niego rezygnować. Mimo nieudanego sezonu Polaka, klub może latem zablokować jego transfer, zwłaszcza że w kontrakcie Rybusa nie ma klauzuli odstępnego.

- Widzę Maćka w dobrych drużynach ligi francuskiej, a Lyon taką jest - przekonuje Piotr Świerczewski. - Nie doradzałbym mu zmiany klubu. Nie powinien się poddawać tylko zostać i walczyć o miejsce w podstawowym składzie.

Mirosław Ząbkiewicz

Dowiedz się więcej na temat: Maciej Rybus | Ligue 1 | Olympique Lyon | Bruno Genesio

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje