Reklama

Reklama

Maciej Rybus: Chcemy wygrać z Litwą w dobrym stylu

W towarzyskim meczu z Litwą, który w piątek o 17.30 rozpocznie się na PGE Arenie Gdańsk, dla polskich piłkarzy liczy się nie tylko wygrana. - Chcemy pokonać rywali, ale przy okazji uczynić to dobrym stylu - zapewnił pomocnik Maciej Rybus.

- W tym spotkaniu liczy się oczywiście zwycięstwo, ale również istotny będzie styl wygranej oraz gra, jaką zaprezentujemy. Nie oszukujmy się, Litwa to nie jest topowy rywal, dlatego musimy zdominować go i pokazać, że potrafimy wygrywać. Zdajemy sobie przecież sprawę, że za sprawą kiepskich wyników atmosfera wokół kadry nie jest najlepsza. Dlatego też w piątek mamy okazję sprawić radość sobie i kibicom - dodał Rybus.

Reklama

Pomijając dwa rozegrane w styczniu mecze towarzyskie w Abu Zabi z Norwegią i Mołdawią, w sześciu ostatnich międzypaństwowych spotkaniach Polacy nie potrafili strzelić gola.

- To jest bez wątpienia nasz największy mankament. W defensywie prezentujemy się nieźle, ale zdecydowanie gorzej to wygląda z przodu. Nasze akcje ofensywne powinny bardziej się zazębiać, a ponadto musimy stwarzać więcej sytuacji pod bramką rywali - ocenił.

25-letni boczny pomocnik zapewnia, że podczas zgrupowania w Gdańsku reprezentacja nie marnuje czasu. - Większość z nas jest już w trakcie urlopów. Co prawda ćwiczyliśmy według indywidualnych rozpisek, ale to nie zastąpi treningów z drużyną. Staramy się wykorzystać ten czas jak najlepiej i moim zdaniem podczas zajęć wygląda to przyzwoicie. Zobaczymy, czy znajdzie to przełożenie w piątkowym spotkaniu. Ja, jak każdym z nas, mam nadzieję, że wyjdę w meczu z Litwą w podstawowym składzie - podkreślił.

Rybus jest zawodnikiem Tereka Grozny, ale nie wiadomo, czy w przyszłym sezonie będzie grał w rosyjskim zespole. - W tej kwestii wiele powinno się wyjaśnić po 1 lipca. Nawet jeśli nie będę już występował w Tereku, to nie biorę pod uwagę gry w polskiej ligi. Wolę rywalizować w silniejszej lidze rosyjskiej, bo taki powrót byłby krokiem do tyłu, a ja nie chcę cofać się tylko przeć do przodu - zapewnił Rybus.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje