Reklama

Reklama

Łukasz Piszczek nie zagra przez miesiąc. Potężny cios dla Borussii Dortmund

Szczęście w nieszczęściu - tak może powiedzieć Łukasz Piszczek, który w spotkaniu z Czarnogórą doznał kontuzji kolana (4-2). Szczegółowe badania w Dortmundzie wykazały, że obrońca ma naderwane więzadła krzyżowe. Przerwa w treningach potrwa około miesiąca.

W 41. minucie spotkania z Czarnogórą Piszczek zderzył się z Wojciechem Szczęsnym, kiedy walczył o górną piłkę. Bramkarz Orłów szybko się pozbierał, ale obrońca Borussii Dortmund nie podnosił się z murawy. Konieczna była interwencja sztabu medycznego. 32-letni zawodnik wrócił na boisko i zagrał do końca pierwszej połowy, ale na drugą już nie wyszedł. Na placu gry zastąpił go Maciej Rybus.

Zamiast świętować z kolegami awans na mundial w Rosji, Piszczek przechodził badania rezonansem magnetycznym. Były obawy, że może go spotkać to, co Arkadiusza Milika. Napastnik Napoli zerwał więzadło krzyżowe przednie w prawym kolanie i musiał przejść operację. Milik wróci na boisko dopiero za kilka miesięcy. Na szczęście diagnoza nie była tak koszmarna dla Piszczka. Zawodnik BVB naderwał więzadła krzyżowe.

Po powrocie do Dortmundu Piszczek przeszedł kolejne bardziej szczegółowe badania, które potwierdziły diagnozę. Nie doszło do całkowitego zerwania, a do naderwania więzadła w prawym kolanie. Przerwa w treningach zawodnika potrwa około miesiąc. To oznacza, że Piszczek nie zagra w towarzyskich meczach kadry z Urugwajem (10 listopada) i Meksykiem (13 listopada). Dla selekcjonera Adama Nawałki na pewno jest to spory problem, ale też okazja, żeby sprawdzić zmienników.

Dla Borussii i jej trenera Petera Bosza kontuzja Piszczka to poważny cios. Reprezentant Polski jest podstawowym zawodnikiem. W tym sezonie wystąpił niemal we wszystkich spotkaniach BVB od pierwszej do ostatniej minuty. Jedynie w meczu z imienniczką z Moenchengladbach Piszczek zszedł z boiska w 70. minucie, bo trener Bosz postanowił oszczędzać jego siły.

Szkoleniowiec BVB będzie musiał teraz znaleźć kogoś, kto zastąpi Piszczka na prawej obronie. Pierwszym kandydatem jest Jeremy Toljan. Zastąpić Polaka mogą jeszcze Erik Durm, Marcel Schmelzer i Raphael Guerreiro.

Reklama

RK

Wyniki, terminarz i tabela Bundesligi

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL