Reklama

Reklama

​Luka Pejovic: Nie lekceważę Polaków

- Żałuję, że nie dostałem powołania, ale przestrzegam kolegów, żeby nie lekceważyli Polaków - przyznał czarnogórski piłkarz Luka Pejovic. W piątek jego reprezentacja zagra w Podgoricy z "Biało-czerwonymi" w eliminacjach mistrzostw świata 2014.

- Bardzo liczyłem, że dostanę nominację do szerokiej kadry, bo przecież zaczynają się nowe eliminacje, a do tego gramy z Polską, którą dobrze znam. Niestety, trener Branko Brnovic postawił na innych, nawet takich, którzy nie grają w swoich klubach. Mniejsza o nazwiska. A ja w sierpniu otwarcie mówiłem, że koncentruję się na wywalczeniu miejsca w składzie Jagiellonii, dlatego nie byłem brany pod uwagę przy okazji spotkania towarzyskiego z Łotwą (2-0) - powiedział Pejovic, który od ponad półtora roku występuje w białostockim zespole.
Lewy obrońca przestrzega przed lekceważeniem biało-czerwonych, mimo że nie powiodło im się ani w mistrzostwach Europy, ani w ostatniej potyczce z Estonią (0-1). - Przestrzegam kolegów, żeby nie lekceważyli Polaków. Nasi rywale mają mocną drużynę, a to, że ostatnio jej się nie wiedzie, nic nie znaczy. Spodziewam się bardzo trudnego pojedynku na stadionie Pod Goricom. Niestety, z tego co wiem i widziałem w telewizji, murawa jest w katastrofalnym stanie - dodał 27-letni zawodnik.

Do niedawna w Jagiellonii było aż czterech Czarnogórców - Pejovic, Mladen Kascelan, Marko Cetkovic i Ermin Seratlic (w Widzewie Łódź natomiast są Milos Dragojevic i Veljko Batrovic). Z tego grona na piątkowe spotkanie el. MŚ powołanie otrzymał tylko Cetkovic.

Reklama

- Obecnie gra w Tajlandii i nie ukrywa, że to dobre miejsce do zarabiania pieniędzy. Niedawno miał kontuzję, dziesięć dni nie trenował, ale już wrócił do zdrowia i jest w ekipie narodowej. Kascelan trafił do bułgarskiego Ludogorca Razgrad, a Seratlic wrócił na wypożyczenie do Mladosti Podgorica - przyznał Pejovic.

Czarnogórzec zapowiada, że jego reprezentacja sprawi wiele niespodzianek w grupie eliminacyjnej. - Z takimi zawodnikami jak Vucinic i Jovetic jesteśmy w stanie zagrozić nawet faworyzowanej Anglii. Zresztą przed Euro 2012 dwukrotnie z nią zremisowaliśmy. Myślę, że w walce o baraże będą liczyć się bramki, dlatego trzeba strzelać ich jak najwięcej. Szkoda, że w Czarnogórze nie mamy tak pięknych stadionów jak w Polsce. Grałoby się jeszcze przyjemniej, choć nasi kibice i w mniejszości potrafią zrobić wspaniałą atmosferę. W piątkowy wieczór to będzie nasz 12. zawodnik - ocenił.
Pejovic pytany o wynik odpowiada: - Wygramy z Polską 1-0, a potem czeka nas konfrontacja z San Marino na wyjeździe. Oby nam się powiodło w kwalifikacjach, wówczas może coś się ruszy w krajowym futbolu. Na razie liga jest przeciętna, zarobki też, dlatego piłkarze szybko decydują się na wyjazd do zagranicznych klubów. Ja mam o tyle dobrze, że niebawem znów dołączą do mnie żona i syn Stefan, który chodzi do przedszkola.
W ojczyźnie Pejovic bronił barw takich klubów, jak Grbalj Radanovici, Mogren Budva i Crvena Stijena. W reprezentacji gra od początku jej utworzenia, tj. od 2007 roku (wcześniej Czarnogóra występowała pod jednym szyldem z Serbią). Obecnie na jego pozycji, czyli lewej stronie defensywy występuje Milan Jovanovic z Crvenej Zvezdy Belgrad.
Z Podgoricy Radosław Gielo

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje