Reklama

Reklama

Losowanie Euro 2020. Platini broni swojej koncepcji

- Jakie problemy? - dziwi się stawianym mu zarzutom w sprawie dziwacznej formuły najbliższych mistrzostw Europy były szef UEFA Michel Platini. W wywiadzie dla dziennika "L'Equipe" Francuz broni koncepcji Euro organizowanego w 12 państwach. Mimo że ją przeforsował, nie zostanie zaproszony na dzisiejszą ceremonię losowania w Bukareszcie.

- Nie zapominajmy, że jako prezes UEFA nie jestem tylko prezesem Francji, Anglii, Niemiec, które zazwyczaj organizują Euro albo mistrzostwa świata. UEFA liczy 55 federacji i musiałem zajmować się rozwojem piłki nożnej na całym kontynencie. Z okazji 60-lecia mistrzostw Europy ważne było nawiązać współpracę z takimi krajami jak: Azerbejdżan, Węgry, Dania, Rumunia, Szkocja, które nie organizowały do tej pory fazy finałowej. Dla takich państw to okazja, by odnowić narodowe stadiony, których używają przez cały rok, a nie znowu budować nowe obiekty, które zapełniają się tylko na Euro. Euro 2020 to nie są inwestycje, które kosztują dużo, a nie są tego warte. Nową jest też koncepcja finałów i półfinałów rozgrywanych w jednym miejscu - na Wembley, w świątyni futbolu - tłumaczy były szef UEFA.

Reklama

Platini nie widzi żadnego problemu w odległościach pokonywanych przez narodowe reprezentacje. - Łatwiej jest przemieścić się między Amsterdamem, Bilbao i Bukaresztem niż Lwowem, Charkowem i Donieckiem jak to było podczas mistrzostw Europy na Ukrainie i w Polsce w 2012 roku - zaznaczył francuski działacz.

Mówiąc o Azerbejdżanie były zawodnik Saint-Etienne i Juventusu Turyn wypomniał dziennikarzom "L'Equipe", że owszem Baku jest położone daleko od siedziby ich gazety, ale "Francja to nie jest jedyny kraj w Europie". Podkreślił, że wszystkie miasta-gospodarze imprezy są stolicami, z bardzo dobrymi i nowoczesnymi lotniskami oraz hotelami. Organizując to Euro nie trzeba więc martwić się o stan dróg, budowę nowych stadionów, lotnisk, co było wielkim problemem dla Ukrainy w 2012 roku.

Temat polsko-ukraińskiego Euro pojawił się w rozmowie w związku z posądzeniami o nieuczciwość wyboru gospodarzy turnieju sprzed siedmiu lat. Zdaniem "L'Equipe" jedyną zaletą Euro 2020 w tak rozbudowanej formule jest brak możliwości "przekrętów" jak przy desygnowaniu organizatora Euro 2012. Kilka lat temu były skarbnik federacji cypryjskiej powiedział, że czterech działaczy UEFA otrzymało 9 milionów euro, by zagłosować za polsko-ukraińską kandydaturą.

- Nie było żadnych przekrętów przy przyznaniu prawa do organizacji Euro 2012, gdy ja byłem prezesem UEFA. Ja zresztą wtedy głosowałem za Włochami -  odpowiedział Platini.

Nowa formuła piłkarskich mistrzostw Europy budzi kontrowersje nie tylko w dniu losowania, ale od dawna miała wielu krytyków. Turniej będzie organizowany w 12 państwach. Miastami gospodarzami są: Amsterdam, Baku, Bilbao, Budapeszt, Bukareszt, Dublin, Glasgow, Kopenhaga, Monachium, Rzym, St. Petersburg i Londyn. Mecze grupowe odbędą się w dwóch miastach. Gospodarzy dobrano w pary według kryteriów geograficznych. Ta koncepcja, ze względy na odległości, które mogą pokonywać uczestnicy Euro, wywołuje najwięcej głosów niezadowolenia. Prezes Zbigniew Boniek powiedział wprost, że najbardziej chciałby uniknąć grupy A, w której mecze rozgrywane będą w Rzymie i Baku.

Za pomysłem Euro w takiej formule stoi Michel Platini, były szef UEFA. Niedawno sąd oczyścił z zarzutów 62-letniego francuskiego działacza, a przed laty wspaniałego piłkarza. Platini był podejrzany o korupcję prawdopodobnie z przyznaniem prawa do organizacji MŚ w Katarze. Sprawa dotyczyła tajemniczego przelewu, który Francuz otrzymał w 2011 roku od szefa FIFA Seppa Blattera na kwotę 2 miliony franków szwajcarskich. Platini zarzeka się, że było to "wynagrodzenie za pracę"

Olgierd Kwiatkowski


Dowiedz się więcej na temat: Michel Platini | Euro 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje