Reklama

Reklama

Listkiewicz: Jestem zniesmaczony nagonką na mnie

"Wobec piłkarzy żadnych zobowiązań. Jesteśmy bardzo solidnym płatnikiem. Wszystkie opłaty z eliminacji, tzw. startowe, są uregulowane" - powiedział w wywiadzie dla "Życia Warszawy" prezes PZPN Michał Listkiewicz.

Polscy piłkarze są o krok od historycznego awansu do mistrzostw Europy. Jeśli w sobotę w Chorzowie podopieczni Leo Beenhakkera pokonają Belgię awans do Euro 2008 stanie się faktem. Na jaka premię mogą liczyć biało-czerwoni? "Półtora miliona dolarów" - zdradził Listkiewicz.

Prezes PZPN stwierdził, że cały czas trwają rozmowy z Beenhakkerem na temat przedłużenia kontraktu. "Przy okazji przypomnę, że obecna umowa obowiązuje do końca listopada z automatycznym przedłużeniem do końca Euro 2008 w przypadku awansu. Chciałbym, żeby trener został, ale trzeba dopracować kilka spraw. Nie tylko finansowych. Selekcjoner powinien bardziej włączyć się w sprawy szkolenia młodzieży, o co zresztą on też zabiegał. Chciałbym, żeby wizytował ośrodki szkolenia piłkarzy, a mamy takich w Polsce szesnaście. Mówię również o wykładach na kursach trenerskich i szkoleniowych" - podkreślił Listkiewicz.

Reklama

Listkiewicz, jako prezes PZPN, ma się czym pochwalić. Za jego rządów reprezentacja dwa razy grała w mistrzostwach świata, Polsce i Ukrainie przyznano organizację Euro 2012, a pierwszy w historii awans do mistrzostw Europy jest na wyciągnięcie ręki.

"Gdyby rozliczano mnie za to, na co mam największy wpływ to mój bilans jest dodatni. Niestety, w Polsce prawie wszystko jest upolitycznione, tak traktuje się również stanowisko szefa PZPN. Bez sensu. Gdybyśmy byli w Skandynawii lub Anglii, to z podniesioną głową startowałbym w kolejnych wyborach. Jestem zniesmaczony nagonką na mnie, ale jeśli nowa władza nie będzie mnie szczypała tak agresywnie jak poprzednia, to nie wykluczam startu" - zakończył Listkiewicz.

Dowiedz się więcej na temat: PZPN | Michał Listkiewicz | prezes PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje