Reklama

Reklama

Kosowski: Straszny pesymizm wokół kadry

O więcej optymizmu zaapelował do kibiców i dziennikarzy piłkarz reprezentacji Polski Kamil Kosowski.

Kadrowicze Franciszka Smudy w Bydgoszczy przygotowują się do środowego meczu towarzyskiego z Kanadą. "To nie są amatorzy" - ocenił rywali zawodnik APOEL-u Nikozja.

Reklama

32-letni Kosowski wrócił do drużyny narodowej po dwuletniej przerwie i w zgodnej opinii był czołową postacią polskiego zespołu w przegranym spotkaniu z Rumunią (0:1).

"Mimo porażki, trener nas chwalił i bardzo się z tego cieszę. A było za co, bo były dobre momenty w naszej grze. Oczywiście mecz przegraliśmy i nie ma się czym zachwycać, ale próbowaliśmy grać to, co trenowaliśmy pięć dni i w większości nam to wychodziło nieźle. Popełnialiśmy też błędy, których popełnić nie powinniśmy. No i przede wszystkim byliśmy nieskuteczni" - powiedział Kosowski.

Wyraził nadzieję, że optymizm trenera udzieli się kibicom i dziennikarzom. "Nie byłem w kadrze dwa lata i uderzyło mnie straszne pesymistyczne podejście wszystkich dookoła do tego zespołu. Wszyscy chcieli, by Smuda został trenerem, jest tym trenerem, próbuje coś zrobić i nutka optymizmu ze strony kibiców i mediów byłaby wskazana" - dodał.

51-krotny reprezentant Polski przyznał, że trudno określić, kiedy będą widoczne pierwsze efekty pracy Franciszka Smudy. "Ciężko powiedzieć. Całkiem możliwe, że w środę zagramy fantastyczny mecz, wygramy go wysoko i co wtedy? Wszyscy powiedzą, że drużyna jest zbudowana? Za wcześnie na takie wnioski. Ale tym młodym chłopakom trzeba dodać trochę wiary w siebie" - podkreślił Kosowski, od którego starszy w obecnej kadrze jest tylko kapitan Michał Żewłakow.

Z Franciszkiem Smudą były gracz m.in. niemieckiego FC Kaiserslautern, Chievo Werona czy hiszpańskiego Kadyksu współpracował już w Wiśle Kraków.

"Pamiętam, że wbijał nam do głowy mentalność zwycięzców. Trochę mi tego chyba zostało. Wychodzę na boisko, by pobiegać, pograć sobie, ale przede wszystkim wygrać. Jak się uda zaliczyć asystę, czy zdobyć bramkę, to dobrze, ale najważniejsze jest zwycięstwo. Ja jestem już doświadczonym piłkarzem i nie mam kłopotu z takim myśleniem, ale są tacy, szczególnie młodzi, którzy potrzebują dwóch, trzech meczów, by uwierzyć we własne siły" - ocenił.

"Wydaje się, że umiejętności indywidualne mamy duże. Trzeba tylko umieć to pokazać na boisku" - dodał.

Kanada to teoretycznie łatwiejszy rywal niż Rumunia, ale Kosowski przestrzega przed lekceważeniem rywala.

"Na papierze wygląda na to, że powinno być łatwiej. Ale to nie Liechtenstein czy San Marino tylko zawodowi piłkarze. Na pewno są mocni w głowie, jak Amerykanie. Zero minimalizmu, walka do końca o zwycięstwo. Żadnych kompleksów. Czeka nas ciężki mecz" - powiedział.

Według niego, nie ma żadnych nieporozumień na linii reprezentacja - APOEL. Trener cypryjskiego zespołu Ivan Jovanovic nie był jednak szczęśliwy z powołania Kosowskiego.

"Wszystko jest w porządku, nie ma żadnych spięć. Grali jeden mecz beze mnie i wygrali, więc znaczy, że bez Kosowskiego też można. Jestem w stałym kontakcie z klubowym lekarzem, bo trzy dni po powrocie z Polski czeka nas bardzo ważny mecz ligowy z Anorthosis Famagusta. To jedno ze spotkań, w których rozstrzygają się losy tytułu mistrzowskiego. A jak się już raz posmakuje Ligi Mistrzów, to chce się kosztować częściej" - zakończył jedyny obok Michała Żewłakowa polski piłkarz, który w bieżącym sezonie regularnie występuje w najbardziej prestiżowych rozgrywkach klubowych.

CZYTAJ TAKŻE:

Franz się nie patyczkuje! Ze składu wyleciało sześciu!

Wojciech Szczęsny: Jestem gotowy!

Smuda zmienił sporo, ale musi być stanowczy wobec PZPN-u!

Kadra Smudy trenuje przed Kanadą

Franz: Już wiem jak zbuduję kadrę na Puchar Króla!

Dowiedz się więcej na temat: kadr | Franciszek Smuda | reprezentacja | mecz | pesymizm | kadry | Kamil Kosowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama