Reklama

Reklama

Kołtoń: Nominacje dla Boruca i Głowackiego od Smudy

Selekcjoner Franciszek Smuda postanowił powołać na mecze z Ukrainą i Australią dwóch piłkarzy, na których jeszcze nie stawiał - Artura Boruca i Arkadiusza Głowackiego.

Bramkarz Artur Boruc zagrał dotychczas 44 razy z Białym Orłem na piersi. Debiutował z Irlandią w kwietniu 2004 roku, gdy selekcjonerem był Paweł Janas. Tuż przed mundialem w 2006 roku Janas zastanawiał się, czy nie postawić na Tomasza Kuszczaka. Ten jednak puścił bramkę strzeloną przez... bramkarza Kolumbii. Janas w Niemczech wystawił więc Boruca, który nie zawiódł - szczególnie z gospodarzami popisując się świetnymi interwencjami.

Reklama

Po dwóch latach Boruc bronił fantastycznie w finałach Euro 2008. Praktycznie jako jedyny z piłkarzy powołanych przez Leo Beenhakkera nie zawiódł. Katastrofa przyszła w eliminacjach mistrzostw świata 2010 roku, w których Boruc zawinił szczególnie w meczach ze Słowacją i Irlandią Północną.

Ostatni raz w kadrze bronił we wrześniu 2009 roku w Mariborze, przeciwko Słowenii. Następcy Beenhakkera - Stefan Majewski i Franciszek Smuda pomijali zawodnika Celtiku Glasgow, który także w klubie puszczał wiele "szmat".

Impulsem do nowego piłkarskiego życia dla 30-letniego Boruca jest transfer do Fiorentiny, za 3,6 miliona euro. Polak rywalizuje o miejsce w zespole z Francuzem Sebastianem Frey'm. W ostatnich sparingach bronili po 45 minut. Smuda mówi: "Nie ma na co czekać - powołuję Boruca, bo chcę sprawdzić każdego wartościowego polskiego piłkarza".

Nie inaczej rzecz się ma z Arkadiuszem Głowackim. 31-letni obrońca latem odszedł z Wisły Kraków do Trabzonsporu za 900 tysięcy euro. Kilka lat temu wypatrzył tego zawodnika Senol Gunes, były selekcjoner Turcji, obecnie ponownie prowadzący klub z Trabzonu. Kiedyś sprowadził do Turcji Mirosława Szymkowiaka, a chciał także Głowackiego.

Pierwsze dwa mecze Trabzonsporu w nowym sezonie - o Superpuchar Turcji z Bursapor i ligowy z Ankaragucu zakończyły się wygranymi: odpowiednio 3-0 i 2-0. Teraz nadzwyczaj ciężkie dni - już w najbliższy weekend starcie z Fenerbahce, a później dwumecz o awans do Ligi Europejskiej z Liverpoolem.

Smuda mówi: "Już wiosną chciałem powołać Głowackiego. Teraz jestem przekonany, że może wzmocnić kadrę". "Głowa" debiutował z Białym Orłem w 2002 roku u Jerzego Engela, a dotychczas ostatni - 21. mecz w kadrze - rozegrał za Majewskiego: przeciwko Słowacji na koniec eliminacji MŚ 2010. Wielce uzdolnionego obrońcę nadzwyczaj często w Wiśle Kraków prześladowały kontuzje - kilka razy rozgrywał tylko kilkanaście meczów w sezonie. Może teraz zdrowie pozwoli mu stać się ostoją czołowego klubu Turcji i drużyny narodowej?

Polska kolejne mecze zagra 4 i 7 września - najpierw w Łodzi przeciwko Ukrainie, a następnie w Krakowie z Australią. Smuda mówi: "Goni mnie czas, już w piątek muszę ogłosić kadrę na te spotkania, a więc nawet bez oglądania 3. kolejki Ekstraklasy, czy meczów 1. kolejki Bundesligi".

Co na ostatnie wyniki kadry mówi prezes PZPN Grzegorz Lato? "Zachowuje spokój, już po Kamerunie powiedział, abym robił swoje" - zaznacza selekcjoner.

Dyskutuj z Romanem Kołtoniem na jego blogu!

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne