Reklama

Reklama

Kazachstan - Polska. Orły faworytami, ale błąd może drogo kosztować

Tego nie było od lat. Reprezentacja Polski przystępuje do eliminacji mistrzostw świata 2018 w nowej roli, z pozycji faworyta grupy, czołowego zespołu Europy. - Będzie sztuczna murawa, upał, ale drużyna z czołówki europejskiej powinna sobie poradzić - mówi w rozmowie z Interią Jan Tomaszewski. Błąd w meczu z Kazachstanem może drogo kosztować.

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Kazachstan - Polska

Reklama

Relacja na żywo dla urządzeń mobilnych

Już w niedzielę o 18 w Astanie Orły Adama Nawałki zainaugurują rozgrywki meczem z Kazachami.

"Biało-czerwoni" rozpoczynają zmagania o awans na rosyjski mundial mając za sobą bardzo dobre Euro, na którym dotarli do ćwierćfinału, dopiero karnymi przegrywając rywalizację o strefę medalową z Portugalią. W światowym rankingu FIFA reprezentacja Polski zajmuje 16. lokatę, najwyższą w historii i najwyższą spośród wszystkich drużyn w grupie E eliminacji MŚ. Drudzy w kolejności Rumuni plasują się na 24. miejscu.

Dodając do tego wielkie transfery do słynnych klubów, jakie tego lata stały się udziałem Arkadiusza Milika, Grzegorza Krychowiaka, Kamila Glika, Piotra Zielińskiego, Bartosza Kapustki, czy Macieja Rybusa, odrodzenie i zmianę klubu przez Jakuba Błaszczykowskiego, kapitalną formę u progu sezonu Roberta Lewandowskiego oraz naszych bramkarzy - inni po prostu muszą się nas bać. Problem jest tylko jeden - gigantyczny potencjał trzeba potwierdzić na boisku, najpierw na tym sztucznym w Astanie.

- Polska faworytem? Ja już to widziałem dawno, ale wszyscy ze mnie drwili. Gdy Zbigniew Boniek powołał Adama Nawałkę, mówiłem: zobaczycie, za trzy lata będziecie dumni z naszej reprezentacji. Będziemy w czołowej "20" rankingu FIFA - triumfuje Tomaszewski. - Nawałka nie jest "polskim" trenerem. On jest po szkole europejskiej, a nie po polskiej, która na razie nie może wyjść z eliminacji do eliminacji do Ligi Europejskiej - podkreśla legendarny bramkarz Orłów.

- Przecież już wcześniej Błaszczykowski, Lewandowski, Piszczek, czy nasi bramkarze prezentowali klasę światową i cały świat się z nas śmiał, że, mając takie gwiazdy, zajmujemy 70. miejsce na świecie. Ta grupka, która wcześniej była otoczona 70 piłkarzami, została przez Nawałkę otoczona tylko 13, 14 zawodnikami, z Krychowiakiem, czy Glikiem na czele, z których powstał stabilny zespół. Nawet Niemcy zaczęli mówić: Uważajcie, to już nie jest ta Polska - mówi Tomaszewski.

Co ważne, wydaje się, że z rolą faworyta będą w stanie sobie poradzić nasi piłkarze, którzy nie chodzą z głową w chmurach. - Dla mnie dziwne jest zawsze mówienie, że ktoś jest faworytem, bo nie wiadomo, do czego się ustosunkować, do miejsca w rankingu, czy do ostatniego meczu. Na końcu i tak będzie ważniejsze to, co pokażemy - podkreślił przed meczem z Kazachstanem Lewandowski, który kapitalnie zaczął sezon, zdobywając sześć bramek w dwóch meczach Bayernu Monachium.

 - Podoba mi się to, co mówi Milik, czy Lewandowski, że oczywiście przeciwnika trzeba szanować, ale to już jest inna półka. Będzie sztuczna murawa, upał, ale drużyna z czołówki europejskiej - zdaniem Tomaszewskiego - powinna sobie poradzić.

Właśnie sztuczna murawa, na jakiej na co dzień nie gra się w najlepszych ligach europejskich, może być poważniejszym problemem. Na tej murawie w ubiegłorocznej edycji Ligi Mistrzów zespół FK Astana nie przegrał z Atletico Madryt, Galatasaray, ani z Benficą. Nasi piłkarze przyznają, że ze sztuczną murawą mają do czynienia od wielkiego dzwonu, choć Glik zapewnia, że po meczu nikt nie będzie miał alibi i za ewentualne niepowodzenie winił murawy.

Ruszamy do eliminacji mundialu z marszu, bez choćby jednej gry towarzyskiej. - To nie ma znaczenia. Przecież po Euro każdy z nas może powiedzieć, jaka jedenastka wybiegnie na boisko w Astanie, ewentualnie z wyjątkiem jednej czy dwóch pozycji - mówi Tomaszewski, który widzi jeden problem: kto zastąpi kontuzjowanego Krzysztofa Mączyńskiego? W eliminacjach i finałach Euro wiślak był filarem środka pola. Nasz były bramkarz stawia na Tomasza Jodłowca.

A kto stanie w polskiej bramce przeciwko Kazachom? Tomaszewski, który zawsze był fanem Wojciecha Szczęsnego, dał się przekonać Łukaszowi Fabiańskiemu. - Podczas Euro miałem zdanie, że gdyby Szczęsny doszedł do siebie po kontuzji, powinien bronić. Ale mistrzostwa udowodniły, że Fabiański zasłużył się nieprawdopodobnie. To jest wybór trenera - zaznaczył.

W niedzielę o 18 reprezentacja Polski, która w czerwcu zachwyciła na Euro we Francji, rozpocznie nowy etap - walkę o mundial, na którym nie byliśmy od 2006 roku, a z grupy nie wyszliśmy od 30 lat. Czas przełamać tę niemoc, ale najpierw trzeba do Rosji w ogóle pojechać, a droga wiedzie przez Kazachstan, Rumunię, czy Armenię, gdzie zawsze jest gorąco, przez Czarnogórę, gdzie w polskiego bramkarza niedawno rzucali racami i przez Danię, gdzie zawsze dobrze wiedzieli, jak się gra w piłkę.

Grupa tylko na pozór łatwa, może okazać się drogą przez mękę, zwłaszcza, że, jak przypomniał na konferencji prasowej, Lewandowski, z tych eliminacji tylko jedna drużyna z grupy awansuje bezpośrednio, druga ma szansę gry w barażu. - Nie możemy popełniać błędów - podkreślił. Błąd już na początku, w Kazachstanie, może bardzo drogo kosztować na końcu.

Sprawdź terminarz "polskiej" grupy eliminacji MŚ!

Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje