Reklama

Reklama

Kazachstan - Polska. Milik: Nie mamy na szyjach medali

- Nikt z nas nie zadziera głowy, nie mamy na szyjach medali - powiedział Arkadiusz Milik, który jako jeden z pierwszych stawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski przed niedzielnym meczem z Kazachstanem, inaugurującym eliminacje MŚ 2018.

- Zależy nam, żeby rozpocząć te kwalifikacje od zwycięstwa, bo ono pomoże nam napędzić się i łatwiej będzie nam wejść w kolejne mecze. Ciężko mi cokolwiek powiedzieć o reprezentacji Kazachstanu, bo nigdy nie widziałem gry tej drużyny. Teraz będzie czas na analizę rywala. Jednak zdajemy sobie sprawę, że wszystko zależy od naszego przygotowania. Dlatego musimy się skupić na sobie, bo wiemy, jaka siła w nas drzemie - powiedział dziennikarzom Milik.

Reklama

Reprezentacja Polski rozpoczyna eliminacje do mundialu w Rosji jako faworyt grupy E, w której oprócz Kazachstanu walczyć będą z Danią, Rumunią, Armenią i Czarnogórą.

- Na pewno mecze wyjazdowe będą bardzo ciężkie. Nie mamy najłatwiejszej grupy, ale nie ma w niej też zdecydowanego faworyta - ocenił.

Mecz w Astanie będzie pierwszym spotkaniem "Biało-czerwonych" po mistrzostwach Europy we Francji, gdzie podopieczni Atrenera dama Nawałki odpadli w ćwierćfinale z Portugalią po rzutach karnych.

- Nikt z nas nie zadziera głowy, nie mamy na szyjach medali. W jakimś stopniu ten turniej był dla nas udany, ale bez większego sukcesu. Na pewno powinniśmy stawiać sobie poważniejsze cele niż sam udział w takim turnieju. Jesteśmy inną drużyną niż przed eliminacjami do ME 2016 i w pewnym stopniu startujemy z innego pułapu, ale z takiego samego jak nasi rywale - podkreślił napastnik reprezentacji Polski.

Po mistrzostwach Europy we Francji Milik odszedł z Ajaksu Amsterdam do SSC Napoli.

- W Neapolu jest wręcz fanatyzm na punkcie futbolu. Ciężko to porównać z jakimkolwiek innym klubem. Nigdy wcześniej nie spotkałem się z czymś takim. Czuć to na trybunach. Neapol ma swój klimat. W mieście są miejsca, gdzie jest bardzo ubogo i brudno. Jednak są również piękne miejsca. Najważniejsze jednak, że są świetne warunki do gry w piłkę i mamy świetną drużynę - opisał Milik.

W sobotę Napoli pokonało na własnym boisku Milan 4-2, a Polak strzelił dwie bramki.

- Cieszę się, że w debiucie na tym stadionie udało mi się strzelić swoje pierwsze bramki w Serie A. Jednak najważniejsze jest, aby teraz utrzymać miejsce w składzie i dalej dobrze się prezentować - dodał.

Tym samym Polak spłaca kwotę transferową, jaką włoski klub wyłożył za niego, czyli 32 mln euro.

- Nie ma dla mnie znaczenia, jaką kwotę za mnie zapłacono. Ta suma mnie nie przytłacza. Najważniejsze jest to, co pokazuję na boisku. W każdym meczu muszę pokazywać, że jestem dobrym zawodnikiem i że warto było zainwestować we mnie - podsumował Milik.

Piłkarze mają stawić się w Warszawie do wieczora w poniedziałek. Do piątku będą trenować na obiektach KS ZWAR, Polonii Warszawa oraz w Karczewie, gdzie nawierzchnia najbardziej przypomina sztuczną murawę w Astanie. W piątek wylecą czarterem do Kazachstanu.

Sprawdź terminarz "polskiej" grupy eliminacji MŚ 2018!

Dowiedz się więcej na temat: Arkadiusz Milik | reprezentacja Polski | eliminacje MŚ 2018

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje