Reklama

Reklama

Kamil Wilczek uratował kibicowi życie: Cieszę się, że mogłem pomóc

Nie trafił w bramkę, ale stał się bohaterem. Kamil Wilczek - polski napastnik duńskiego Broendy tak kopnął piłkę, że trafił wprost w głowę jednego z kibiców. Paradoksalnie właśnie dzięki temu uratował mu życie, bo badanie wykryło u niego guza mózgu.

Do zdarzenia doszło przed meczem Broendby z FC Kopenhaga. Wilczek przypadkowo trafił kibica w głowę. "Początkowo była to trudna sprawa dla mnie. Chłopak dostał piłką w głowę i nie było z nim kontaktu. Długo nie wiedziałem, co się dzieje. Zakończyło się szczęśliwie i cieszę się, że wszystko tak się potoczyło" - mówił Wilczek, który w poniedziałek stawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski przed meczami eliminacji mistrzostw świata 2018 z Danią i Armenią.

Trzy tygodnie później David Brian Nielsen opublikował na Facebooku wzruszający wpis, w którym podziękował napastnikowi. "Uratowało mi to życie. Okazało się, że mam guza mózgu i nie dowiedziałbym się o tym, gdyby Wilczek nie uderzył mnie piłką w głowę. Jestem bardzo mu wdzięczny za to, co się stało" - napisał kibic.

"Spotkałem się z tym kibicem, porozmawialiśmy. Niedługo będzie miał zabieg i czekam na informacje. Pewnie spotkamy się ponownie. Wszystko zmierza ku temu, że wyzdrowieje. Cieszę się, że mogłem pomóc w taki sposób" - podkreślił Wilczek.

Reklama

Zobacz materiał wideo:


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje