Kamil Glik gra z kontuzją. Polak bardzo ryzykuje zdrowiem?

Po meczu z Danią Kamil Glik przyznał, że od czterech miesięcy gra z kontuzją. Polak ma zerwane więzadło krzyżowe tylne w kolanie. Opinie ekspertów na temat tego urazu są zaskakujące.

- Nie znam jego badań, nie widziałem wyników. Wszystko zależy od tego, czy ma całkowicie zerwane więzadło krzyżowe tylne, czy częściowo. Krzyżowe tylne lepiej kompensujemy, ale dużo częściej wymaga zabiegu operacyjnego - przyznał w rozmowie z Interią ortopeda Łukasz Luboiński, który specjalizuje się m.in. w rekonstrukcjach stawu kolanowego.

Reklama

Jak udało się nam dowiedzieć, w najgorszym wypadku zerwanie więzadła krzyżowego tylnego wymaga leczenia operacyjnego i rehabilitacji, która może trwać od 6-8 miesięcy.

- Całkowicie zerwane krzyżowe tylne raczej uniemożliwiłoby mu granie, aczkolwiek to zależy od mechanizmów kompensacyjnych i adaptacyjnych. Natomiast taki uraz bez wątpienia stanowi duży problem dla uszkodzeń chrząstki i łąkotki - przyznał doktor Luboiński.

Co kryje się pod tajemniczym słowem mechanizmy kompensacyjne?

- Każda osoba z zerwanym więzadłem krzyżowym tylnym musi mieć taki sam stopień niestabilności. Są osoby, które mają taką umiejętność pracy mięśni, krzywizny kolana, czy taką oś nogi, że mogą w sposób niezaburzony chodzić i uprawiać sport. Inni natomiast przy takim urazie nie są w stanie chodzić - tłumaczy doktor Luboiński.

Trochę inne zdanie w tej kwestii ma natomiast fizjoterapeuta Filip Pięta, który przez prawie 15 lat współpracuje ze sportowcami.

- Miałem mnóstwo piłkarzy, którzy mieli zerwane więzadło krzyżowe tylne i  przy odpowiednim zabezpieczeniu mięśniowym i motorycznym byli w stanie normalnie funkcjonować. Istnieje dodatkowe ryzyko w momencie zerwanie krzyżowego przedniego, bo wtedy nie ma już dwóch więzadeł - przyznał Pięta.

Kamil Glik po meczu powiedział, że dopóki nie będzie odczuwał zbyt dużego dyskomfortu, nie ma zamiaru przestać grać. Nie sprecyzował jednak, czy ma całkowicie czy tylko częściowo uszkodzone więzadło.

- Wedle najnowszych badań, czy więzadło krzyżowe tylne jest zerwane czy nie, to artroza, czyli zmiany w zwyrodnieniu stawu kolanowych, po 15 latach tak naprawdę wyglądają tak samo. Krótko mówiąc, czy będzie operowany czy nie, jego proces zniszczenia kolana będzie na tym samym poziomie - zapewnia jednak Pięta.

Według fizjoterapeuty z Krakowa piłkarz musi zadbać o odpowiednią profilaktykę mięśniową, żeby prawidłowo kontrolować staw kolanowy. Czy Glik po zakończeniu sezonu albo w jego przerwie powinien udać się na operację?

 - W moim odczuciu bezwzględnie nie. Moje doświadczenia pokazują jasno i wyraźnie, że zawodnicy mogą grać bez tego więzadła i nie skutkuje to tak naprawdę niczym. Operacja więzadła krzyżowego tylnego powoduje bardzo długa absencję. Jest to trudniejsza operacja i rehabilitacja niż przy krzyżowych przednich (z takim urazem zmaga się obecnie Arkadiusz Milik - przyp. red.) - przyznał Pięta.

Glik ma za sobą fantastyczny początek tego sezonu. Polak bardzo szybko zaaklimatyzował się w drużynie AS Monaco. W lidze francuskiej nie opuścił jeszcze żadnego meczu i na koncie po ośmiu kolejkach ma już dwa gole. 28-latek zagrał także w dwóch grupowych spotkaniach Ligi Mistrzów, gdzie również wpisał się na listę strzelców.

Autor: Adrianna Kmak

Zapraszamy na relację na żywo z meczu el. MŚ 2018 Polska - Armenia!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych


Dowiedz się więcej na temat: Kamil Glik | AS Monaco

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje