Reklama

Reklama

Kadra oceniona na "jedynkę"!

Polscy piłkarze strzelili w eliminacjach do mistrzostw Europy dwie bramki i zdobyli jeden punkt. Generalnie ich występ trzeba jednak ocenić na "jedynkę", czyli niedostatecznie.

Wraz z rozpoczęciem roku szkolnego oceniam kadrę bardzo surowo. Może dlatego, że podświadomie chcę, aby wraz z ostatnim gwizdkiem eliminacji schodzili z boiska z podniesioną głową i z promocją do finałowych spotkań w Austrii i Szwajcarii.

Reklama

Leo się pomylił

Mecz w Warszawie pokazał, że selekcjoner Leo Beenhakker pomylił się, ustalając skład na mecz z Finlandią. Okazało się, że można grać dobrze bez Tomasza Frankowskiego, Jerzego Dudka i Mirosława Szymkowiaka. Czy ktoś z naszych Czytelników zauważył brak tych piłkarzy w meczu z Serbią? Mnie do nich nie było tęskno. Stawiam jednak pytanie: "Co by było, gdyby Leo wystawił skład z Jeleniem, Matusiakiem i Kowalewskim w meczu z Finami"? Pytanie to pozostawiam bez odpowiedzi.

Boruc w opałach

Bardzo dobry występ na stadionie Wojska Polskiego Wojciecha Kowalewskiego najwięcej kłopotów sprawił Arturowi Borucowi. Głównie dlatego, że Jerzy Dudek skreślił się sam z kadry w Bydgoszczy, a następny w kolejce bramkarz Celtiku zrezygnował z walki udając kontuzję. Na dziś pewniakiem i numerem jeden jest Kowalewski, który wspaniałymi interwencjami pokazał, że liczą się głównie umiejętności oraz ich prezentacja nie na treningu, ale podczas meczu.

Matusiak show

Dwóch zawodników z "brunatnego" Bełchatowa zdobyło bramki w debiutach. O ile gol Łukasza Garguły otarł jedynie łzy po porażce z Finami, to gra i bramka Radosława Matusiaka mnie zachwyciły. "Franek" może dalej zarabiać w klubie, a nawet zmieniać je do miesiąc, ale od środy napastnikiem numer jeden w reprezentacji jest Matusiak. Jeszcze tylko należy wymienić Macieja Żurawskiego (pseudonim pudło) i będziemy mogli stanąć twarzą w twarz z Portugalią.

Gol(ański)

Tak naprawdę niewiele brakowało, aby prawy obrońca Paweł Golański był, obok Kowalewskiego, bohaterem meczu. W pierwszej połowie defensor z Kielc udowodnił swoją przydatność w kadrze Polski, ale niestety późniejszy uraz zatrzymał jego ciąg na bramkę rywala. Kiedy już Golański wyzdrowieje, miejsce w kadrze powinien mieć pewne. Marcin Baszczyński będzie musiał długo walczyć o powrót do pierwszego składu.

Kibice

Ceny biletów (150 zł na krytą trybunę) na środowy mecz były zdecydowanie za wysokie. Świecący pustkami stadion Legii, nie przypominał czasów, kiedy na reprezentację kupowano wejściówki od koników nawet za 500 zł. Polski kibic jest bardzo wymagający. Za poniesiony koszt żąda widowiska, bramek, zaangażowania i pięknych akcji . Można powiedzieć, że ci, którzy przyszli na mecz z Serbią, przynajmniej nie stracili. Polacy bowiem pokazali przez 70 minut nowe oblicze. Szkoda tylko, że zapomnieli (również trenerzy - za późne zmiany), że mecz trwa 90 minut.

Co dalej?

Zmiany. Zmiany. Zmiany. Nagle w środę okazało się, że wymiana większości piłkarzy (aż sześciu) przyniosła znaczącą poprawę w stylu gry biało-czerwonych. Ja jestem ciekaw, co by było, gdyby z pozostałych pięciu wymienić jeszcze dwóch, np.: Żewłakowa i Żurawskiego. Może to nie przypadek, że zawodnicy, których nazwiska zaczynają się na ostatnią literę alfabetu, grają ostatnio poniżej oczekiwań.

Andrzej Łukaszewicz

Dowiedz się więcej na temat: kadr | występ | bramki | mecz | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje