Reklama

Reklama

Kadra na Euro 2016? Jan Tomaszewski o bramkarzach: Moim faworytem Szczęsny

Za nami radość z zasłużonego awansu na Euro 2016, a przed nami pytanie o to, w jakim składzie pojedziemy do Francji. W przypadku bramkarzy sytuacja jest komfortowa. - Mamy chyba najlepiej obsadzoną bramkę w Europie - podkreśla Jan Tomaszewski. Faworytem dawnej gwiazdy Orłów jest Wojciech Szczęsny.

Wybierz bramkarzy na Euro 2016! Kliknij i typuj!

Interia: Wielokrotnie podkreślał pan, że pierwszy bramkarz powinien zostać wybrany znacznie wcześniej przed docelową imprezą. Podawał pan przykład Juergena Klinsmanna, który jako selekcjoner Niemców wyznaczył swoją "jedynkę" półtora roku przed mundialem.

Jan Tomaszewski, były bramkarz reprezentacji Polski, bohater słynnego meczu na Wembley: - Tak, naturalnie i podtrzymuję swoją opinię. Jesteśmy jedyną reprezentacją w Europie, która nie ma kłopotu z bramkarzami. Mamy naprawdę wysokiej klasy bramkarzy: Łukasza Fabiańskiego, Wojciecha Szczęsnego i Artura Boruca. Moim zdaniem, właśnie ta trójka powinna pojechać na Euro.

Reklama

- Szczęsny po powrocie do gry jest rewelacją w lidze włoskiej. Owszem, zdarzają mu się błędy, ale przytrafiają się każdemu bramkarzowi. Nawet Neuerowi, ale nikt z tego powodu nie podważa jego klasy. To najlepszy bramkarz świata i koniec! Do dyspozycji jest także Fabiański, który nie zawiódł w meczach eliminacyjnych, a trzeci jest Boruc. To tak doświadczony bramkarz, że może nie tylko grać, ale również pomagać zarówno Szczęsnemu, jak i Fabiańskiemu. Przecież Artur był na mistrzostwach świata i Europy.

Mamy trzech bramkarzy prezentujących podobny, wysoki poziom. Dlaczego decyzja o wyborze pierwszego powinna zapaść tak wcześnie?

- Dlatego, że przygotowania układane będą pod konkretne zespoły. W pewnych ćwiczeniach defensywnych bramkarz musi uczestniczyć z zawodnikami, z który będzie grał. Trzeba pracować nad tym, aby bramkarz i obrońcy grali ze sobą na pamięć. Jeszcze raz podkreślam - podczas meczu na Wembley popełniłem bardzo dużo błędów, ale byliśmy tak zaprogramowani przez pana Kazimierza, że każdy wiedział, gdzie ma się w konkretnej sytuacji ustawiać. Gdy ja wychodziłem walczyć w powietrzu, koledzy wiedzieli, gdzie mają się znajdować, a w razie czego, wybijać piłkę z linii bramkowej. To nie było szczęście, po prostu tak byliśmy ustawieni. Z kolei ja wiedziałem, jakie oni mogą popełnić błędy i wtedy ich ratowałem. Właśnie o to chodzi.

- Adam (Nawałka - przyp. red.) zresztą tak robił poprzednio i między innymi właśnie dlatego uzyskał awans. Umówmy się, piłkarze, z których korzystał: Mączyński, Glik, Krychowiak, Milik, Szukała nie spadli z księżyca. Byli do dyspozycji poprzednich selekcjonerów tylko nigdy nie grali razem.

- Jeszcze raz podkreślam - ta trójka bramkarzy daje nam komfort, ale Adam będzie musiał wyznaczyć tego pierwszego, który będzie przygotowywał się do konkretnych przeciwników, akcji defensywnych i ofensywnych, bo wiadomo że w nowoczesnym futbolu bramkarz musi być także asystentem.

Czyli pierwszy bramkarz powinien zostać wybrany jeszcze przed rozpoczęciem wiosennych przygotowań?

- Dokładnie. Teraz nie ma sensu. Wiosną będziemy już wiedzieć, z kim zagramy na Euro, gdzie i nawet o jakiej porze. Pierwszy bramkarz powinien zostać wytypowany przed wiosennymi meczami towarzyskimi. Zresztą, Adam zrobił tak poprzednio - wytypował przecież Wojtka Szczęsnego przed eliminacjami, a że Wojtek stracił miejsce w Arsenalu przez Wengera, to już inna sprawa. Ale jeszcze raz podkreślam - nie ma ryzyka, bo mamy chyba najlepiej obsadzoną bramkę w Europie.

Kogo wytypowałby pan na pierwszego bramkarza?

- Moim faworytem cały czas był i nadal jest Wojtek Szczęsny. Dlaczego? Dlatego, że pokonał Niemców! "Fabian" nie miał tak spektakularnych interwencji, jak Wojtek w meczu z Niemcami. Warto dodać, że obaj mają zaufanie kibiców, a to jest bardzo ważne.

Przed Euro stawia pan na sprawdzonych, doświadczonych bramkarzy.

- W tym momencie nie ma innej opcji. Co innego po mistrzostwach Europy, gdy będziemy grać w eliminacjach mistrzostw świata. Fabiański i Szczęsny są młodymi bramkarzami i mają przed sobą jeszcze dziesięć lat gry. Po mistrzostwach Europy być może zrezygnowałbym z Artura Boruca - może zakończy karierę reprezentacyjną - i postawiłby na młodego zawodnika, który się wybija, przykładowo Drągowskiego. Jeśli na przygotowania zostanie powołanych czterech bramkarzy, to Drągowski powinien wśród nich być. Niech powącha kadrę - tak to ujmę. Niech pozna atmosferę w kadrze, niech zobaczy, jakie ćwiczenia wykonują bardziej doświadczeni koledzy, niech się czegoś od nich nauczy. Również z tego powodu kadrze potrzebny jest Artur Boruc jako "ojciec chrzestny bramkarzy". Był na mistrzostwach świata, na finałach mistrzostw Europy. Nie liczę tych kompromitujących finałów w Polsce, bo tego nie można liczyć jako doświadczenie, tylko jako przestrogę.

Rozmawiał Mirosław Ząbkiewicz

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje