Reklama

Reklama

Kadra Leo nie ma gdzie grać

W kwietniu z San Marino, we wrześniu z Irlandią Północną, w październiku ze Słowacją - w tych spotkaniach zadecyduje się los polskiej reprezentacji w kwalifikacjach do finałów mundialu w RPA. Tymczasem jest problem ze znalezieniem stadionu, na którym polska kadra mogłaby rozegrać kluczowe mecze - czytamy w Dzienniku.

Modernizowane są stadiony Lecha Poznań, Wisły Kraków, Legii Warszawa i Śląska Wrocław. Inne, jak np. nowe obiekty w Gdańsku czy Wrocławiu, wciąż istnieją tylko na makietach. Za pół roku zostanie zamknięty też Stadion Śląski, na którym ruszy kolejny etap modernizacji.

W ostateczności mecz z San Marino może się odbyć w Kielcach. Wprawdzie zbyt daleko stamtąd do lotniska (120 km, a dopuszczalna przez międzynarodowe przepisy piłkarskie granica to 100 km), ale biorąc pod uwagę mało atrakcyjną klasę rywala, FIFA może przymknąć oko na ten mankament.

Reklama

Natomiast jesienne potyczki z Irlandią Północną i szczególnie ze Słowacją to zupełnie inny ciężar gatunkowy. Od biedy można by wytypować Szczecin lub Bydgoszcz, jednak obydwie kandydatury budzą zastrzeżenia.

Gdzie zatem zagrają Polacy? - Pod uwagę bierzemy nawet stadion Zagłębia Lubin - mówi wiceprezes PZPN Rudolf Bugdoł. Stadion Zagłębia docelowo ma mieścić ponad 16 tysięcy kibiców na całkowicie zadaszonych trybunach. Odpada również problem z lotniskiem, bo do Wrocławia jest tylko 90 km. Na nowym stadionie swoje pierwszoligowe mecze ma już rozgrywać w rundzie wiosennej, ale wtedy dla kibiców będzie oddanych ok. 10 tys. miejsc.

Dowiedz się więcej na temat: problem | mecze | stadiony | San Marino | reprezentacja Polski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy