Jest jasny komunikat Papszuna. Chodzi o posadę selekcjonera. Co teraz zrobi PZPN?
Posada selekcjonera Fernando Santosa wisi na włosku. Oficjalna decyzja o dymisji Portugalczyka nie została jeszcze ogłoszona. Część mediów przekonuje jednak, że klamka już zapadła, a o zakończeniu współpracy mamy się dowiedzieć w najbliższy wtorek. Kto może przejąć stery drużyny narodowej po 68-letnim szkoleniowcu? W spekulacjach najczęściej pojawia się nazwisko Marka Papszuna, który... właśnie zaapelował o wsparcie dla obecnego szefa kadry.

Kiedy w czerwcu tego roku "Biało-Czerwoni" pokonali w towarzyskiej potyczce Niemców 1-0, selekcjoner rywali Hansi Flick otrzymał od krajowej federacji ultimatum. Dzisiaj nie ma go już na prestiżowym stanowisku, został zdymisjonowany w niedzielę.
Wiele wskazuje na to, że 48 godzin później taki sam los spotka Fernando Santosa, który niespełna trzy miesiące wstecz zbierał gratulacje za pokonanie czterokrotnych mistrzów świata.
Spodziewana dymisja Portugalczyka to efekt fatalnej postawy Polaków w el. Euro 2024. W grupie E zajmujemy przedostatnie miejsce, wyprzedzając jedynie Wyspy Owcze. Wszystkie trzy mecze wyjazdowe zakończyły się naszą porażką - z Czechami, Mołdawiąi i wreszcie z Albanią. Przegrana 0-2 bez stylu przelała czarę goryczy.
Marek Papszun: Jest selekcjoner na stanowisku. Dopóki będzie, powinniśmy go wspierać
Część ekspertów i kibiców twierdzi, że drużyna narodowa sięgnęła dna. Czy to trafna ocena sytuacji?
- To za duże słowa - protestuje w rozmowie z TVP Sport Marek Papszun, uważany za głównego pretendenta do zastąpienia Santosa. - W sporcie porażki są wkalkulowane. Trzeba o tym pamiętać. Należy tę porażkę przyjąć. Zmierzyć się z nią. Wierzyć, że będzie lepiej, że z tego wyjdziemy. Nie ma co ukrywać, że sytuacja jest trudna i nieprzyjemna. Po raz kolejny przegraliśmy na wyjeździe. Chcielibyśmy, żeby gra i wyniki uległy poprawie.
Czy drużyna narodowa sięgnęła dna? To za duże słowa. W sporcie porażki są w kalkulowane. Trzeba o tym pamiętać.
Papszun jest doskonałym dyplomatą. Rozumie, że pytań o ewentualne objęcie sterów kadry nie powinien unikać. Po raz kolejny zagadnięty został na ten temat krótko po porażce w Tiranie. Tym razem nie pozostał jednak neutralny. Niespodziewanie zaapelował o wsparcie dla Santosa.
- Czy to ja poprowadzę reprezentację? To dywagacje. Trudno powiedzieć. Wiele razy byłem o to pytany. Nie będę tego komentował. Jest jeszcze selekcjoner na stanowisku. Dopóki będzie, powinniśmy wszyscy go wspierać. I drużynę - oznajmił 49-letni trener.
Do spotkania kierownictwa PZPN z portugalskim selekcjonerem ma dojść we wtorek przed południem. Prognozy? Najprawdopodobniej Santos usłyszy od prezesa Cezarego Kuleszy, że misja dobiegła końca. Jeśli tak się stanie, nowy rozdział w historii polskiego futbolu zostanie otwarty ledwie dwa miesiące przed zakończeniem el. Euro 2024.












