Jan Tomaszewski: Najlepszy występ polskiego bramkarza w historii

- Wojtek nie zatrzymał Niemców. Wojtek wygrał z Niemcami. Dla mnie był to chyba najlepszy występ bramkarza w historii polskiej reprezentacji - tak Jan Tomaszewski, "człowiek, który zatrzymał Anglię", skomentował występ Wojciecha Szczęsnego w zwycięskim meczu reprezentacji Polski z Niemcami (2-0).

Maciej Jermakow: Ile w tym zwycięstwie było szczęścia, a ile przemyślanej taktyki i pomysłu na grę?

Jan Tomaszewski: Przemyślana taktyka była od początku. Ja powiedziałem moim kolegom - w przeciwieństwie do niektórych ekspertów patriotów-idiotów, którzy namawiali, żeby grać otwarcie, wymachiwać szabelką, jak Brazylia - "Broń Boże, bo dostaniemy piątkę!". Stawiałem za wzór Argentyńczyków: grajmy 1-9-1, czyli Wojtek (Szczęsny - przyp. red), dziewięciu i Robert (Lewandowski - przyp. red). Grajmy antyfutbol, bo to są najlepsi piłkarze świata.

Między bajki mogliście włożyć oświadczenia, że jeden czy drugi nie zagra. Niemcy mają taki potencjał, że ci nowi grali to samo. Nie mówię, że tak samo, ale to samo i było to widać. Zagrali kapitalny mecz. Mieli pecha. Przede wszystkim do Wojtka.

Wojtek nie zatrzymał Niemców. Wojtek wygrał z Niemcami. Bronił fenomenalnie. Dla mnie był to chyba najlepszy występ bramkarza w historii polskiej reprezentacji. Dlaczego? Bronił pewnie, wszystko "łapał w zęby", mówiąc kolokwialnie. Zdeprymował tym zawodników niemieckich.

Reklama

Sprawa druga: Wojtek spowodował swoją postawą, że nasi zawodnicy, ta dziewiątka od Glika do Milika czy od Milika do Glika - ile piłek zblokowała? Chyba z piętnaście, 8-9 metrów przed bramką. Ojej, ile tam było uderzeń takich, że jechali na tyłku! Różnie mogło być, ale Wojtek dał im sygnał do tego, że gramy jak hokeiści, którzy biorą krążek na siebie. Tak oni wczoraj brali piłkę.

Moim marzeniem - mówiłem to przed meczem - była gra z tyłu na zero. Osiągnęli to. Przysięgam, nie spodziewałem się, że dwójka im walnie! Mówiłem: "Wynik chcę toaletowy, antyfutbol, bo i tak to będzie sensacja w świecie". Mistrzowie świata z jakąś tam siedemdziesiątą ekipą. Okazuje się, że można "liczyć" nawet na najlepszego bramkarza świata. Dla mnie to mimo wszystko nadal jest Neuer. Popełnił błąd, ale usprawiedliwiam go, bo jak przez 50 minut patrzył na to: "znowu nie, znowu nie, znowu nie", to był zestresowany i przy tym pierwszym golu nie wiedział, jak wyjść, "chciałabym, a boję się". Milik doskoczył - gdyby nie strzelił, to był tam jeszcze "Lewy" - i było 1-0. Wielki, wielki szacunek.

Mówimy dużo o pozytywach, a może dołożymy łyżkę dziegciu do tej beczki miodu? Co nie zagrało w tym meczu tak, jak zagrać powinno? Czy też może tych minusów praktycznie nie było?

- Nie było minusów. My musieliśmy zagrać w 95 procentach w defensywie. Ja o tym mówiłem: "Grajmy antyfutbol, przeszkadzajmy im, dopóki będzie zero z tyłu. Jak coś się uda - to fajnie". Ale nie wierzyłem, że się uda. Myśmy dwa razy byli pod bramką. I ile było? Dwie bramki.

Nie udała się może jedna rzecz: kiedy wyprowadzaliśmy kontry, za łatwo traciliśmy piłki. I nie było powrotu, a Niemcy parę razy zrobili szybki atak. To był chyba jedyny mankament.

Skończyły się żarty po tym meczu. Zaczęły się schody. Polscy piłkarze przyjechali na Stadion Narodowy jak my na Wembley. Jakieś takie brzydkie kaczątka. My z Wembley, a oni z Narodowego wychodziliśmy jako przepiękne futbolowe żurawie.

A szlachectwo zobowiązuje. Sami sobie narobili i teraz są skazani na wygraną ze Szkocją. Jeśli nie będzie wygranej ze Szkocją, to wszyscy powiecie: "Z Niemcami to był fuks". Musi być tutaj teraz sukces.

Jak powinniśmy grać ze Szkocją? Moim zdaniem, też na zero z tyłu, ale na 70 procent w defensywie. A szabelką te 30 procent trzeba pomachać, dlatego że te dwie sytuacje, które mieliśmy, to jest za mało.

Cały wywiad z Janem Tomaszewskim na rmf24.pl

Zapraszamy na relację na żywo z meczu Polska - Szkocja!

Relację można również śledzić na urządzeniach mobilnych

Wyniki, terminarz i tabela grupy D eliminacji Euro 2016



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje