Reklama

Reklama

Jan Tomaszewski: Błaszczykowski musi otrzymać powołanie

Błaszczykowski musi otrzymać powołanie! Jest jednym z największych piłkarzy tej dekady - mówi w rozmowie z Interią Jan Tomaszewski. Były bramkarz reprezentacji Polski uważa, że zamieszanie z opaską kapitana kadry to "zabawa w piaskownicy". 13 czerwca na Stadionie Narodowym w Warszawie piłkarska reprezentacja Polski zagra z Gruzją w meczu eliminacji mistrzostw Europy 2016.

Błaszczykowski nie dostał powołania na mecz z Irlandią, co wywołało sporo kontrowersji. Trener Adam Nawałka tłumaczył się względami sportowymi przy pominięciu wracającego do gry po kontuzji skrzydłowego. W tle były jednak nieporozumienia związane z opaską kapitańską, którą od Błaszczykowskiego przejął Robert Lewandowski.

Błaszczykowski w kadrze rozegrał 68 meczów. Strzelił 14 bramek. 20 razy wyprowadzał reprezentację na boisko jako kapitan. Na mistrzostwach Europy w Polsce w meczu z Grecją asystował przy bramce Roberta Lewandowskiego. W spotkaniu z Rosjanami pięknym uderzeniem dał "Orłom" remis.

Reklama

Był też  blisko tego, by zostać bohaterem pierwszego w historii zwycięstwa nad Niemcami. W 2011 roku w 91. minucie meczu na PGE Arenie w Gdańsku wykorzystał rzut karny. Niemcy doprowadzili jednak do remisu 2-2 w 94. minucie po strzale Cacau.

Interia: Myśli pan, że Jakub Błaszczykowski otrzyma powołanie na mecz z Gruzją?

Jan Tomaszewski, były wybitny bramkarz reprezentacji Polski: - To jest pytanie retoryczne. Musi otrzymać! Błaszczykowski jest jednym z największych piłkarzy tej dekady. Nie wiem, jak jest między trenerem Adamem Nawałką a nim.

- Mam nadzieję, że Zbigniew Boniek porozmawia sobie także z Robertem Lewandowskim i wszyscy dojdą do jednego wniosku, że musimy dmuchać w jedną trąbę. My nie jesteśmy Niemcami, Hiszpanami czy Brazylijczykami, że mamy mnóstwo wspaniałych zawodników. My każdego zawodnika wielkiego formatu musimy powoływać.

Błaszczykowski bez wątpienia taki jest...

- Tydzień przed meczem Polska - Irlandia byłem w Dublinie i odebrałem nagrodę za futbolową osobowość roku. Tam rozmawiałem z trenerami, zawodnikami, działaczami i ministrem sportu. Każdy z nich zadawał mi jedno pytanie: czy będzie grał Wojciech Szczęsny i Jakub Błaszczykowski? Mówię, że Szczęsny to nie wiem, chyba nie, bo nie gra w klubie. Natomiast Błaszczykowski nie został powołany i oni byli zdziwieni. 

Co zmieniłaby obecność Błaszczykowskiego w kadrze w meczu z Irlandią? 

- Twierdzę, że gdyby Kuba był na ławce w meczu z Irlandią, bo tu nie chodziło o grę od pierwszej minuty ani o to kapitaństwo, które przypomina mi zabawę w piaskownicy, to trener Irlandii mógłby mieć duży orzech do zgryzienia. My nie mieliśmy tego atutu w ręku. W tej chwili mogę powiedzieć, że gdyby Kuba wszedł w 60. minucie za Peszkę, to kto wie, czy nie wygralibyśmy 2-0. 

Nie wiemy jakby było, teraz możemy tylko gdybać...

- Tak, ale Kuba jest zawodnikiem, którego inni się boją. Jestem zdania, że Adam popełnił błąd, nie powołując go na mecz z Irlandią. Czy by zagrał, to inna sprawa. 

Jaki wynik pan typuje w meczu z Gruzją?

- Uważam, że będzie 3-0, 3-1. Mogą nam strzelić, jak się otworzymy. To nie jest prognoza. Ja patrzę na to, co było. Gdybym miał typować rezultat za Franciszka Smudy, to byłby "boski", czyli "co Pan Bóg da". Teraz to tak, jakby mnie się pan spytał o wynik Niemcy - Gibraltar.

Rozmawiał: Grzegorz Zajchowski

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama