Reklama

Reklama

Jak ktoś się mógł nazwać "Koniec PZPN"

PZPN negocjuje ze Związkiem Stowarzyszeń Klubów Kibica. - Strona "Koniec PZPN" została założona przez osobę prywatną na Cyprze, nikt tych ludzi nie zna - podkreślał na konferencji prezes PZPN Grzegorz Lato.

Strona koniecpzpn.pl zorganizowała bojkot PZPN-u i akcję "Pusty Stadion", po których Stadion Śląski nie dość, że był pusty, to jeszcze zaczęli się wycofywać sponsorzy. - Przykro nam, że niektórzy w trudnych chwilach się odwrócili, ale dzięki temu pojawiają się nowe, mocniejsze firmy. Jednak magnes Euro 2012 przyciąga - imponował opanowaniem sekretarz generalny PZPN-u Zdzisław Kręcina.

Reklama

Kręcina podkreślał, że na meczu ze Słowacją stadion był pusty nie z powodu protestu kibiców, ale dlatego, że spotkanie dla Polaków było bez stawki, a i pogoda nie dopisała. - Przez złą aurę nie przyszli na stadion nawet ci, którzy zakupili bilety - uważa sekretarz Kręcina.

Rzecznik prasowy PZPN-u Janusz Atlas dziwił się: - Jak można nazwać się Koniec PZPN i chcieć negocjować z nami. Ale cóż zrobić, z każdym możemy porozmawiać. Namawiam ich jednak, żeby się zarejestrowali w sądzie, trzeba się przecież umocować prawnie.

Lato dziwił się: - Na stronie koniecpzpn.pl jedna strona może się rejestrować bez końca. Nie ma żadnej blokady, z jednego komputera można śrubować licznik tej strony.

Prezes dodał jednocześnie, że w PZPN-ie powstała komórka ds. kibiców. - Ona będzie wyjaśniać różne nieporozumienia z kibicami - uzasadnił.

Grzegorz Lato musiał się też tłumaczyć gęsto z premii płaconych członkom zarządu, m.in. Kazimierzowi Greniowi (9 tys. zł miesięcznie).

- To nie są premie, część działaczy miała umowę-zlecenie na wykonanie pracy. Jeżeli ktoś przyjeżdża do Warszawy i spędza dwa dni, bo szukamy nowej siedziby - musi oglądnąć projekt, za te prace niektórzy dostawali od pięciu, sześciu tys. zł brutto, jak pan se odciągnie od tego podatek, to wyjdzie... nie wiem ile, trzeba obliczyć - bronił się Lato. Ale czy akurat Greń zasługiwał 9 tys. zł za doradztwo? - Pan Greń był nie tylko doradcą, ale pracował też w komisji budowy nowej siedziby PZPN. Komisja kontroli dała wskazówki i na dzień dzisiejszy pan Greń nie dostaje pieniędzy. Dostawał je, ale każdy się może pomylić. Zresztą oprócz tego Komisja Rewizyjna nie miała do nas żadnych zastrzeżeń - zapewniał Lato i stwierdził, że jego firma znalazła się pod "obstrzałem", bo nie ma wyniku piłkarzy, w postaci awansu do MŚ w RPA.

Kręcina dodawał: - Tu nie ma rozrzutności, bo mamy budżet, którego nie możemy przekroczyć i chce powiedzieć tak: my każda złotówkę musimy wypracować sami, a nie dostajemy z budżetu państwa. Od ministerstwa dostajemy tylko pieniądze na gimnazja w województwach. Mało tego, przez to mamy kłopot, bo musimy się rozliczyć co do złotówki, a jak coś się nie zgadza, to musimy oddawać pieniądze do ministra sportu - tłumaczył się Kręcina.

A dlaczego na własne koszty PZPN wydaje znacznie więcej, niż na szkolenie młodzieży?

- Nie możemy sobie pozwolić na to, że działacz PZPN-u, który przyjeżdża ze Świnoujścia, albo z Ustrzyk Dolnych był traktowany po macoszemu. On musi się czuć dobrze w naszej rodzinie!- argumentował Kręcina.

Grzegorz Lato nie obawia się, że straci rządy po tym, jak zdradzony przez niego członek zarządu Kazimierz Greń utworzy koalicję ze Zbigniewem Bońkiem i w grudniu zażąda respektowania przedwyborczych obietnic.

- Słyszałem o przewrocie, że pan Greń Kazimierz będzie robił kampanię wyborczą Zbigniewowi Bońkowi. Dość szybko wystartował, może zadyszki dostać, bo następne wybory będą dopiero w 2012 r. - odpierał Lato. - Wyznaję zasadę "nigdy nie mów nigdy", ale na razie nie zamierzam zrezygnować z funkcji.

CZYTAJ RÓWNIEŻ:

Lato: Nowy selekcjoner będzie wybrany do 3 listopada

Społeczność internetowa zmiata z ziemi PZPN

Lato padnie w grudniu

Koźmiński o bojkocie kibiców: To oszołomy!

Pomagał Lacie, teraz szykuje rewolucję w PZPN-ie

Dowiedz się więcej na temat: stadiony | sport | Grzegorz Lato | prezes PZPN | lato | PZPN

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy