Reklama

Reklama

Jacek Bąk: Psychika nam "uciekła"

- To prawda, stratę drugiego gola biorę na siebie. Czy mogłem zapobiec nieszczęściu? Hm, w trakcie tamtej akcji usłyszałem okrzyk "puść". Dlatego właśnie nie interweniowałem. Na nasze nieszczęście z tego nieporozumienia skorzystał Austriak i wpakował piłkę do bramki - powiedział na łamach "Super Expressu" obrońca reprezentacji Polski, Jacek Bąk.

- To prawda, stratę drugiego gola biorę na siebie. Czy mogłem zapobiec nieszczęściu? Hm, w trakcie tamtej akcji usłyszałem okrzyk "puść". Dlatego właśnie nie interweniowałem. Na nasze nieszczęście z tego nieporozumienia skorzystał Austriak i wpakował piłkę do bramki - powiedział na łamach "Super Expressu" obrońca reprezentacji Polski, Jacek Bąk.

- Po prostu powinienem był wybić tę piłkę, tak jak to zrobiłem w innej sytuacji, kilka minut wcześniej. A tak przez moje zawahanie padł gol. Przepraszam i... tym bardziej cieszę się, że ten błąd nie kosztował nas straty punktów, bo chłopaki z przodu zrobiły swoje - dodał.

W drugiej połowie polscy kibice przeżywali nerwowe chwile. Nie mający nic do stracenia Austriacy raz po raz groźnie atakowali, a nasza formacja defensywna popełniała dużo błędów.

- Trudno mi to wytłumaczyć. Ja z Tomkiem Kłosem jako najstarsi w kadrze powinniśmy uspokajać grę, a było odwrotnie. W życiu nie grałem takiej drugiej połowy jak z Austriakami, gorzej już nie możemy zagrać. Udzieliło mi się wielkie napięcie związane z tym meczem. Trochę psychika nam "uciekła" - tłumaczył Bąk.

Reklama

- Po pierwszej połowie mogła być radość, po końcowym gwizdku zdecydowanie ulga - podkreślił doświadczony obrońca. Bąk pochwalił atmosferę jaką kibice stworzyli na Stadionie Śląskim.

- Na pewno była lepsza niż podczas ubiegłorocznego meczu z Anglią. Chciałem podziękować kibicom, którzy byli naszym dwunastym zawodnikiem. Bardzo lubię po meczu z Austrią stadion w Chorzowie, ale wolę grać w stolicy - zakończył Bąk.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL