Reklama

Reklama

Jacek Bąk: Polska piłka nie idzie w dobrym kierunku

- Najłatwiej byłoby wszystko zrzucić na trenera. Piłkarze są jednak coraz starsi, świeżej krwi brak, do tego niektórzy nie grają w klubach. Sam byłem zawodnikiem, więc jestem ostatni do krytykowania, ale sytuacja jest trudna - mówi w rozmowie z Interią Jacek Bąk, 96-krotny reprezentant Polski.

Piotr Jawor, Interia.pl: Polacy przeciwko Czechom zagrali źle czy bardzo źle?

Reklama

Jacek Bąk: - Wszyscy widzieliśmy jak to wyglądało, choć najłatwiej byłoby oczywiście tylko krytykować... Trener Jerzy Brzęczek nie ma łatwej roboty, np. w obronie wypadł mu Kamil Glik, a to tak, jakby ktoś stracił "jedynkę" w uzębieniu. Widać gołym okiem, że jest kadrze potrzebny, nawet w słabszej formie.

Bo zastępców nie widać.

- Myślałem, że obrona z Czechami lepiej się spisze. Wystąpiło czterech zawodników, którzy kiedyś razem grali w Lechu Poznań, a wyglądało to tak, jakby się zobaczyli pierwszy raz... Na Glika musimy chuchać i dmuchać, by w kadrze grał jak najdłużej. Inni mają problemy z występami w klubie. Kamiński nie zawsze gra, Bednarek w ogóle nie występuje, a dla zawodników minuty meczowe są najważniejsze.

Widzi Pan obrońcę, którego można byłoby jeszcze sprawdzić?

- Nie. Podobno Maciej Wilusz nieźle sobie radzi w Rosji, ale to już 30-latek. Ale żeby w Polsce nie było obrońców? Przecież od tego zaczyna się gra w piłkę, a my w tej formacji mamy największe problemy. Nie wygląda to za ciekawie. Nie można jeszcze skreślać Thiago Cionka. Jego styl jest specyficzny, ale cały czas gra w mocnej lidze włoskiej, więc coś musi prezentować.

A co z bokami defensywy?

- Rybus nie może się wyleczyć, a niespecjalnie kogoś innego mamy. Może Artur Jędrzejczyk? Może w tej sytuacji warto postawić na to, że jedną stronę mamy niezbyt ofensywną i tyle. 

A boki pomocy?

- No i tu mamy kolejny problem. Ogólnie - szału z kadrą nie ma, bo dobrze to było w 2016 r., gdy wszyscy byli w najwyższej formie. Mam obawę, że teraz powoli wszystko topnieje...

Kadra Adama Nawałki za bardzo nas rozpieściła?

- Bardzo możliwe, bo jak patrzę kto z młodych dochodzi, to nie wygląda to ciekawie. Jest Jóźwiak, Gumny, Świderski, czy Buksa, ale oni grają w polskiej lidze, która nie jest mocna. Jesteśmy Polakami, lubimy ją oglądać, ale europejskie puchary pokazują, ile jest warta. Chciałbym się mylić, ale nasza piłka chyba nie idzie w dobrym kierunku.

Jerzy Brzęczek nie ma więc łatwego zadania.

- Najłatwiej byłoby wszystko zrzucić na trenera. Piłkarze są jednak coraz starsi, świeżej krwi brak, do tego niektórzy nie grają w klubach. Sam byłem zawodnikiem, więc jestem ostatni do krytykowania, ale sytuacja jest trudna.

Jedną z nadziei jest Piotr Zieliński, tymczasem w kadrze zawodzi.

- Wszyscy mówią, że to super zawodnik i rzeczywiście ma bardzo wysokie predyspozycje. Tylko, że to trzeba "sprzedać" w meczu. Może ma problem mentalny? "Nie dojeżdża" na mecz? Albo za bardzo się boi? Taki zawodnik powinien brać grę na siebie, ale Zieliński swojego potencjału nie wykorzystuje. Technicznie to jest klasa światowa, ale co z tego? To powinien być motor napędowy!

Robert Lewandowski nie strzelił gola dla reprezentacji od blisko 650 minut. To głębszy problem?

- Cały czas walczy, zastawia się, blokuje... Ale on musi mieć z kim grać, żeby mu te piłki ktoś dorzucał. Musi mieć pomoc. Trochę się zaciął, ale to klasa światowa i trzymajmy kciuki, by grał jak najdłużej, choć wiecznie meczów nam nie będzie wygrywał. Szkoda, bo liczyłem, że spotkanie z Czechami to będzie przełamanie, w końcu to nie jest jakaś wielka drużyna. Ale nie można grać tak niepewnie i bojaźliwie.

Rozmawiał Piotr Jawor

Dowiedz się więcej na temat: Jacek Bąk

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje