Reklama

Reklama

​Izrael - Polska w el. Euro 2020. Dzieci ze zbombardowanych terenów przyjadą na mecz

Część Izraela drży przed kolejnymi atakami bombowymi, ale w Jerozolimie życie toczy się zupełnie normalnie. - Mówiłem zawodnikom, że to, co jest medialnie przekazywane, na miejscu wygląda inaczej - podkreśla selekcjoner Jerzy Brzęczek, który półtora roku grał w Maccabi Hajfa. Spotkania Izrael - Polska w sobotę o godz. 20.45.

Kilka dni temu ze Strefy Gazy w stronę Izraela wystrzelono pociski. Większość została przechwycona, ale niektóre spadły na ziemię. Izraelskie rząd nakazał zamknięcie szkół oraz uczelni w południowej i środkowej części kraju. Poinstruowało też cywilów, aby pozostali w domu i nie szli do pracy.

W Jerozolimie jest jednak bardzo bezpiecznie. Nie słychać żadnych strzałów, alarmów, życie toczy się spokojnie. To nie znaczy jednak, że Jerozolima nie wie, co wydarzyło się w innej części kraju.

- Zrobimy wszystko, by zadowolić naszych kibiców i w jakiś stopniu zrekompensować im sytuację, jaka obecnie jest w naszym kraju. Sądzę też, że to, co tu się dzieje, nie wpłynie na formę Polaków. Polska jest zbyt silna, by tak się stało - uważa Bibras Natcho, kapitan Izraela.

Reklama

Andreas Herzog, trener Izraela: - To straszne, gdy widzisz, co się dzieje na bombardowanych terenach. Nasłuchujemy wieści, ale w Jerozolimie czujemy się bardzo bezpiecznie. Czekaliśmy na informację, czy możemy grać, a teraz koncentrujemy się już tylko na meczu.

Część mieszkańców terenów zaatakowanych rakietami, właśnie dzięki meczowi, będzie mogła na chwilę zapomnieć o strasznych chwilach. Od izraelskiej federacji otrzymali bowiem dwa tysiące biletów i w sobotę będą wspierali piłkarzy z trybun. Mimo to na stadionie kompletu widzów raczej nie będzie.

- Na razie sprzedano 15 tys. biletów, być może dobijemy do 20 tys. - mówi jeden z izraelskich dziennikarzy.

Na obiekcie, który mieści 31 tys. widzów, ma być również dwa tysiące Polaków, którzy już w piątek byli słyszalni w Jerozolimie. 

We wtorek nie było jeszcze wiadomo, czy polscy piłkarze w ogóle pojadą do Izraela. Zbigniew Boniek, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej specjalnie zjawił się na konferencji prasowej i podkreślał, że cały czas monitorowana jest sytuacja w Izraelu. Nazajutrz zapadła decyzja, że Polacy polecą na mecz.

Z dystansem na wszystko patrzył selekcjoner Jerzy Brzęczek, który półtora roku mieszkał w Izraelu, bo był zawodnikiem Maccabi Hajfa.

- Sytuacja polityczna nie ma większego wpływu na nasze przygotowania. Mówiłem zawodnikom, że to, co jest medialnie przekazywane na miejscu wygląda inaczej. Rozumiem, że można mieć obawy, ale wszystko u nas przebiegało normalnie - zapewnia Brzęczek.

Spotkanie Izrael - Polska w sobotę o godz. 20.45.

Z Izraela Piotr Jawor, Michał Białoński

Dowiedz się więcej na temat: reprezentacja Polski | Euro 2020

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje